czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Córka chrzestna Jana Karskiego nie weźmie udziału w odsłanianiu "jego” ławeczki

Dodano: 3 czerwca 2013, 19:33

Jan Karski i Orzeł – statuetka nagrody Jego imienia<br />
 (Archiwum DW)
Jan Karski i Orzeł – statuetka nagrody Jego imienia
(Archiwum DW)

Doktor Wiesława Kozielewska-Trzaska poinformowała organizatorów odsłaniania kolejnej "ławeczki Karskiego”, że nie będzie brać udziału w tym zdarzeniu. Odpowiedziała w ten sposób na nadesłane jej zaproszenie. Tym razem ławeczka ma stanąć w Warszawie.



W poprzednich latach niemal identyczne ławeczki z tej samej odlewni i tego samego autora "uszczęśliwiły”: kampus Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie, Kielce, front polskiego konsulatu w Nowym Jorku, Łódź, kampus uniwersytecki w Tel Awiwie. Inicjuje je ta sama grupa osób uważająca, że jest to świetna forma upamiętnienia.

Odmiennego zdania są najbliżsi bohatera. Jak mówi dr Kozielewska-Trzaska, córka chrzestna Jana Karskiego, nikt nigdy nie zapytał rodziny, co myśli o wystawianiu ławeczek.

Usłyszałby wówczas, że Jan Karski jeszcze za życia miał dwie oferty wystawiania mu pomników, które kategorycznie i zdecydowanie odrzucił.

Nie pozwalała mu skromność. – To jakaś hucpa. Nie będę w tym brał udziału – mówił.

Po drugie, walory ławeczkowej rzeźby bohatera po prostu uniemożliwiają mówienie o jej "artyzmie” . Nie ma także śladu podobieństwa do Jana Karskiego, a wizerunek twarzy jest wręcz karykaturalny. Po trzecie, powielanie w kółko tego samego projektu ławeczkowego po prostu obniża powagę postaci.

– Nie wiemy, komu i do czego potrzebna jest ta ławeczka. Na pewno nie służy mądrej pamięci o wielkim przedstawicielu naszej rodziny – puentuje pani doktor.

Dlatego odesłała zaproszenie pani prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz z informacją, że nie skorzysta.

Podobną opinię na temat serialu ławeczkowego prezentuje Towarzystwo Jana Karskiego, utworzone krótko po śmierci bohatera przez grono jego przyjaciół.

– Trzeba naprawdę nie mieć pojęcia o poglądach Jana Karskiego, by choćby tylko podejrzewać, że kiedykolwiek zaakceptowałby taki rodzaj pamięci o nim – mówi Kazimierz Pawełek, prezes Towarzystwa.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!