czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Czy Lubelskie i stan Delaware mogą zostać partnerami? (wideo)

Dodano: 4 września 2013, 11:14

Stefan Skielnik, lider Polaków w Delaware, chce dopomóc do partnerstwa województwa lubelskiego i sta
Stefan Skielnik, lider Polaków w Delaware, chce dopomóc do partnerstwa województwa lubelskiego i sta

Rozmowa ze Stefanem Skielnikiem, prezesem Delaware Federation of Polish Americans, który chciałby doprowadzić do współpracy woj. lubelskiego ze "stanem numer jeden” w USA.









WIDEO

Ostatni stan zrobił to dopiero w 1790 roku. Z tego wszyscy mieszkańcy Delawere są bardzo dumni, a fakt ten eksponowany jest przy wielu okazjach. Na przykład na dokumentach stanowych, tablicach rejestracyjnych samochodów. Każde dziecko zna też nazwiska pierwszych sygnatariuszy ustawy zasadniczej czyniących to w imieniu stanu: George'a Reeda, Gunninga Bedforda, Johna Dickinsona Richarda Bassetta i Jacoba Brooma.

Skąd nazwa stanu?

– Jak to w historii Ameryki, albo od nazwiska postaci zasłużonej dla odkrycia, albo od nazwy geograficznej w Anglii. U nas akurat chodziło o Thomasa Westa, lorda De La Warr. Potem nazwę uproszczono i nazwaną nią rzekę wpadającą tu do morza oraz lud indiański zamieszkujący okoliczne tereny.

Nie jest to stan duży, ale...

– Delaware liczy tyle mieszkańców, co na przykład Cypr czy Czarnogóra, czyli około 800 tysięcy. Położony jest w połowie drogi pomiędzy Nowym Jorkiem a Waszyngtonem oraz o pół godziny od Filadelfii. Głównymi miastami są: Wilmington, Dover (stolica stanu), New Castle i Newark z siedzibą prawie stutysięcznego uniwersytetu.


Delaware słynie z tego, że jest rajem podatkowym, bowiem podatek od sprzedaży, czyli VAT, wynosi tu zero procent. Ma to swoje konsekwencje. Po pierwsze, wszyscy chętnie przybywają tu na zakupy. Po drugie, mamy w Delaware siedziby 70 procent firm z listy "Fortune 500”, czyli największych przedsiębiorstw amerykańskich.

Co jest wizytówką stanu?

– Przede wszystkim różnorodny przemysł chemiczny związany z rodziną Du Pontów, której protoplasta produkował proch dla armii Waszyngtona walczącej o niepodległość z Anglikami. Po drugie – rolnictwo i przemysł spożywczy (w tym hodowla drobiu, fasoli, soi i szparagów oraz kukurydzy). Po trzecie – świetna edukacja od podstawówki do uniwersytetów. Po trzecie – żegluga i porty. Po czwarte – wspaniałe plaże i rekreacja.

Z tego stanu wywodzi się także wiceprezydent Joe Biden. Przez wiele lat pański sąsiad z Greenville...

– Delaware jest stanem tradycyjnie demokratycznym. Joe Biden to jego legenda. Długoletni senator, a od pięciu lat wiceprezydent USA. Jak wszyscy w Delaware wierzą, następny demokratyczny kandydat na prezydenta po zakończeniu kadencji Baracka Obamy. Istotnie, mieszkaliśmy niedaleko siebie w miejscowości Greenville.


Z Bidenem "załatwiał” pan podobno przyjęcie Polski do NATO?

– Kiedy było już "zielone światło” na NATO dla Polski od prezydenta Billa Clintona, sprawa musiała zostać przegłosowana w Senacie. Żaden ze stanów się specjalnie nie spieszył z poparciem i raczej oglądał jeden na drugi. Było bardzo ważne, aby po-zyskać z któregoś obu senatorów zasiadających na Kapitalu. Takim "First State” okazał się Delaware. Dzięki naszemu polskiemu lobbingowi u senatorów Rotha i Bidena. Poparcie Delaware było bardzo ważne psychologicznie. Potem już jakoś poszło...

Czy uważa Pan, że taki stan, jak Delaware byłby zainteresowany partnerstwem z woj. lubelskim?

– Do tanga trzeba dwojga. Jeżeli Lubelskie wyrazi intencję rozpoczęcia na ten temat rozmów, chętnie w tym pomogę. Przez ponad 65 lat w Delaware stałem się dość rozpoznawalny i nie mam kłopotu, aby rozmawiać z naszymi legislatorami czy władzą wykonawczą. Dochodząc 88 roku życia chciałbym jeszcze coś zrobić, co pozostanie na dłużej. Intencja zainteresowania powinna jednak wyjść z Lublina.

Czy ktoś o tym w Lublinie wie?

– Owszem. Odbyła się rozmowa z marszałkiem województwa panem Krzysztofem Hetmanem. Z tego, co wiem, wykazał za-interesowanie projektem. By iść do przodu napisałem właśnie list do pana marszałka. Nie chcę ujawniać treści, nim nie otrzy-mam odpowiedzi. Wydaje się jednak, że można by zacząć od wizyty w Delaware lubelskiej delegacji, która mogłaby podjąć rozmowy sondażowo-zapoznawcze. Oczywiście o ile w ogóle to województwo lubelskie interesuje.

Rozmawiał: Patryk Małecki, Dover, Delaware

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!