niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Dowód wdzięczności

Dodano: 5 marca 2009, 16:49

Towarzystwo Jana Karskiego rozpoczęło w tym tygodniu akcję mającą obudzić polską pamięć o zasługach Ameryki.

Chodzi o sprawę zgoła kuriozalną, związaną z przywracaniem w Warszawie Pomnika Wdzięczności Ameryce, jaki naród polski wystawił w centrum swej stolicy przy Skwerze Hoovera. Niestety, dowód wdzięczności z 1922 roku rozleciał się w 1930 roku i do dziś nie ma w Polsce siły, aby go odtworzyć.

Nowy Jork

- Podczas któregoś ze spotkań profesor Karski wiele mi opowiadał o Herbercie Hooverze - wspomina prezes Towarzystwa Jana Karskiego, senator V kadencji Kazimierz Pawełek. - Uważał go za największego przyjaciela, jakiego Polska miała w elitach amerykańskich, a już na pewno w Białym Domu. Wspominał zaangażowanie Hoovera w odzyskanie niepodległości Polski, a potem jego heroiczna akcję pomocy dla naszego kraju, przede wszystkim dla milionów cierpiących z głodu i epidemii polskich dzieci. Nic dziwnego, że o Hooverze uczono w szkołach piosenek, otrzymał honorowe obywatelstwo Rzeczypospolitej i skwer swego imienia, na którym wystawiono Ameryce pomnik.

Alegoria się sypie

Autorem Pomnika Wdzięczności Ameryce był 47-letni wówczas Xawery Dunikowski, który wrócił wówczas z Francji i objął profesurę w krakowskiej Akademii Sztuk Pieknych. Pomnik przedstawiał kobiecą alegorię Ameryki trzymajacą na ramionach dwójkę dzieci, co miało być nawiązaniem do akcji Hoovera. Odsłonięciu pomnika towarzyszyły tłumy warszawiaków, które zapełniły Krakowskie Przedmieście. A sam skwer Hoovera szybko stał się ich ulubionym miejscem spacerowym.

Niestety, monument wykonany był z byle jakiego materiału. Nie dość, że z piaskowca, to jeszcze wyjątkowo pośledniego gatunku. Dunikowski chciał sprowadzać włoski marmur, ale presja czasu i polityki na szybki efekt artystyczny okazały się silniejsze. Pomnikowa Ameryka szybko wietrzała i zmieniała się w bezkształtne monstrum. Warszawa zaczęła stroić sobie żarty z pomnika i "wdzięczności”, jaką miał wyrażać. W 1930 roku, by nie potęgować wrażenie kompromitacji, rozebrano go.

PRL rozumiem, ale teraz?

Pomnik miał zostać odtworzony i wrócić na swoje miejsce. Jednak żaden z planowanych terminów (kolejne wyznaczano na lata 1932, 35, 38) nie został dotrzymany. Przebywający w Warszawie w 1946 roku Hubert Hoover mógł jedynie pooglądać sobie miejsce po pomniku i sfotografować w tym miejscu.

- Mamy tę fotografię w naszych archiwaliach - mówi dyrektor Zbiorów Europejskich Instytutu Hoovera, dr Maciej Siekierski. - Ilekroć ją oglądam czuje wstyd, że Polska nie potrafiła zdobyć się na przywrócenie pomnika. Rozumiem, że w czasach PRL-u było to niemożliwe, ale przecież od 1989 roku jest podobno nowa Polska
pozostająca w strategicznym sojuszu z Ameryką...

Ratowanie historii

Dyrektor Siekierski w 1992 roku - w 70 rocznicę odsłonięcia pomnika - doprowadził do ustawienia w tym miejscu pamiątkowego kamienia ze stosowną inskrypcją. Miejsce to odwiedzał podczas swych pobytów w Warszawie także Jan Karski. W 2004 roku kwiaty składał tu prezydencki wnuk, Herbert Hoover III w towarzystwie ambasadora USA Victora Ashe'a.

- Jana Karskiego łączyła z Herbertem Hooverem niezwykła więź - wspomina Siekierski. - Nie tylko podziwiał bohaterskiego emisariusza Polski Podziemnej, ale też po wojnie powierzył mu specjalne zadanie. Z upoważnienia Hoovera, Karski jeździł po świecie i przejmował dla Instytutu archiwa placówek dyplomatycznych krajów europejskich, które zostały wtrącone w sowiecką dominację. Były to przede wszystkim zasoby ambasad i konsulatów polskich, ale także czechosłowackich, litewskich, łotewskich, estońskich itd. Karski ratował historię, która mogła w tamtym czasie przetrwać tylko w takiej placówce jak Instytut Hoovera, założony przez jego fundatora w 1919 roku, a który jest dziś największą prywatną placówką historyczną na świecie.

Bezskuteczne apele

Nic dziwnego, że Karski upominał się o Pomnik Wdzięczności Ameryce. Nie dożył jego ponownego odsłonięcia. Nie dożył też, apelujący o to samo po śmierci Karskiego, Jan Nowak-Jeziorański. Towarzystwo Jana Karskiego postanowiło działać. Do marszałków Sejmu i Senatu RP został skierowany apel, aby w końcu położyć kres kompromitacji pomnikowej. Zarząd Towarzystwa spotkał się z przewodniczącym sejmowej komisji spraw zagranicznych, Krzysztofem Liskiem, który obiecał pilną rozmowę w prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz, jak i osobiste dopilnowanie, aby marszałkowie Komorowski i Borusewicz zajęli się sprawą od ręki.

- Mieliśmy bardzo udane spotkanie związane z naszą inicjatywą w ambasadzie amerykańskiej. Wyrażono nam podziękowanie za kontynuowanie misji Jana Karskiego w przywracaniu pamięci o więziach przyjaźni, jakie łączą Amerykę i Polskę od początku naszej niepodległości, a których wyrazem stał się Pomnik Wdzięczności Ameryce - mówi Jerzy Miszczak, sekretarz Towarzystwa.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!