czwartek, 19 października 2017 r.

Kraj Świat

Jan Karski upamiętniony w Marcinkowicach

Dodano: 23 listopada 2015, 12:54

Uroczystość sadzenia Dębu Pamięci Jana Karskiego. Ziemię sypią ksiądz biskup profesor Tadeusz Pieronek i rabin krakowski Avi Baumol (Fot. Stanisław Śmierciak)
Uroczystość sadzenia Dębu Pamięci Jana Karskiego. Ziemię sypią ksiądz biskup profesor Tadeusz Pieronek i rabin krakowski Avi Baumol (Fot. Stanisław Śmierciak)

Marcinkowice koło Nowego Sącza godnie upamiętniły 75. rocznicę ocalenia w tej miejscowości legendarnego emisariusza Polski Podziemnej Jana Karskiego.

Został tu przewieziony łodzią z Nowego Sącza, po odbiciu ze szpitala przez ZWZ i PPS-WRN i powierzony opiece członka konspiracji Jana Morawskiego, syna właścicieli majątku marcinkowickiego, który umieścił uciekiniera w gajówce Feliksa Widła.

Wydarzenie zorganizowała miejscowa społeczność, a wzięła w niej udział rodzina ratowanego w osobach dr Wiesławy Kozielewskiej-Trzaski i Jerzego Kozielewskiego, córka ratującego Małgorzata Morawska, biskup krakowski profesor Tadeusz Pieronek, rabin krakowski Avi Baumol, przedstawiciele Towarzystwa Jana Karskiego – sekretarz Jacek Woźniak i członek zarządu Marek Wieczerzak, lokalne władze, parlamentarzyści Ziemi Sądeckiej, mieszkańcy i młodzież.

Uroczystość rozpoczęło nabożeństwo w miejscowym kościele Niepokalanego Serca NMP odprawiane przez księdza biskupa Tadeusza Pieronka i proboszcza parafii księdza prałata Józefa Babicza. W homilii biskup Pieronek podkreślał integralność postaci Jana Karskiego, która z faktu przynależności do Kościoła i wychowania w duchu Sodalicji Mariańskiej wywodził wprost nakaz ratowania od zagłady „tych, poprzez których Bóg się nam objawił”, Żydów.

Robił to w sposób bezkompromisowy, docierając z dramatycznym wezwanie do ratunku do największych ówczesnego świata. Jego wspaniała misja była kwintesencją wiary katolickiej.

Po mszy zebrani przeszli na skwer w pobliżu świątyni, gdzie czekał przygotowany już dziesięcioletni dąb. Monika Szkarłat, lokalna animatorka kulturalna, przeczytała fragment drugiego tomu biografii „Jan Karski, Jedno życie”, poświęcony wydarzeniom w Marcinkowicach pomiędzy 28 lipca a 10 sierpnia 1940 roku, pióra Waldemara Piaseckiego, przewodniczącego Towarzystwa, któremu patronuje bohater i jego najbliższego współpracownika.

Konkluzja oczywista – gdyby nie ocalenie w Marcinkowicach, nie byłoby dalszego ciągu działalności emisariusza, a zapewne także jego samego pośród żywych.

Duchowni krakowscy Tadeusz Pieronek i Avi Baumol zmówili modlitwy po polsku i hebrajsku. Wiesława Kozielewska podziękowała Małgorzacie Morawskiej i całej społeczności marcinkowickiej za ocalanie stryja i ojca chrzestnego.

Morawska przypomniała postać swego ojca, który nie tylko ratował emisariusza, ale także zorganizował mu ukrycie w odległym o dwadzieścia kilometrów dworze rodziny Sławików w Kątach. Aresztowany przez gestapo, ponad trzy lata więziony był w obozach Auschwitz, Dachau i Flossenburg, gdzie ocaliła go armii generała Pattona. Gajowy Feliks Wideł nie przeżył obozu oświęcimskiego.

 

Jan Morawski, człowiek, który podjął decyzję o ratowaniu Jana Kozielewskiego (Karskiego) w Marcinkowicach. Zdjęcie z KL Auschwitz
 Fot. Archiwum Stanisława M. Jankowskiego
Jan Morawski, człowiek, który podjął decyzję o ratowaniu Jana Kozielewskiego (Karskiego) w Marcinkowicach. Zdjęcie z KL Auschwitz Fot. Archiwum Stanisława M. Jankowskiego

Poseł Jan Duda w imieniu parlamentarzystów nowosądeckich wyraził dumę ze związków Jana Karskiego z tą ziemią oraz dzieła jej mieszkańców.

Historyk profesor Józef Gościej przypomniał, że Marcinkowice to miejscowość, która nie tylko ocaliła legendarnego emisariusza, ale także miejsce, gdzie w 1914 roku dowodził bitwą z Rosjanami komendant Józef Piłsudski. Kwaterował wówczas w dworze marcinkowickim i zawitał tu także po pokonaniu bolszewików w 1921 roku, odwiedzając rodzinę Morawskich, a czteroletniemu wówczas Jasiowi przepowiadając: „będzie z ciebie żołnierz”.

Dąb pamięci wszyscy wymienieni sadzili dosypując swoją łopatę ziemi. Chór parafialny, uważany za jeden z najlepszych w diecezji i znany z występów nawet w Warszawie, oraz orkiestra strażacka uświetniały ten moment, podobnie jak całą uroczystość stosowną oprawą muzyczną. Asystowała młodzież szkoły podstawowej i zespołu szkół o profilach wojskowym, policyjnym i służby więziennictwa w pełnej gali mundurowej i ze sztandarami szkolnymi.

Tę część zakończyło odczytanie listu skierowanego do uczestników uroczystości w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy, przez jego ministra Wojciecha Kolarskiego.

Kolejnym punktem programu było seminarium poświęcone Janowi Karskiemu w lokalnym domu parafialnym. Pokazano fragmenty filmu o bohaterze Waldemara Piaseckiego i Michała Fajbusiewicza „Moja misja”. Prezentowana była biografia „Jan Karski. Jedno życie”.

Wiele mówiono o dzielnej i patriotycznej rodzinie Morawskich oraz pewnych meandrach narracji historycznej o ratowaniu Jana Karskiego, w której Marcinkowice ukazywane były dotąd nie dość wyraziście, zaś niektóre postaci o kluczowym zaangażowaniu w akcję uwolnienia ze szpitala nowsądeckiego, jak np. Stanisław Rosieński, który dostarczył fundusze na przekupienie strażników pilnujących więźnia, a potem wraz ze Zbigniewem Rysiem przewoził go łodzią przez Dunajec, wręcz pomijane.

Konkluzja była jedna: Jan Karski ocalony 75 lat temu na tej ziemi pozostaje lekcją dla wszystkich Polaków i wzorem patriotyzmu po wsze czasy.

Feliks Wideł, gajowy lasów majątku Marcinkowice, u którego ukryty został Jan Kozielewski (Karski)
 Fot. Archiwum Stanisława M. Jankowskiego
Feliks Wideł, gajowy lasów majątku Marcinkowice, u którego ukryty został Jan Kozielewski (Karski) Fot. Archiwum Stanisława M. Jankowskiego
Uroczystość sadzenia Dębu Pamięci Jana Karskiego. Ziemię sypią ksiądz biskup profesor Tadeusz Pieronek i rabin krakowski Avi Baumol
 Fot. Stanisław Śmierciak
Uroczystość sadzenia Dębu Pamięci Jana Karskiego. Ziemię sypią ksiądz biskup profesor Tadeusz Pieronek i rabin krakowski Avi Baumol Fot. Stanisław Śmierciak
Wiesława Kozielewska-Trzaska i Jerzy Kozielewski sadzą drzewo pamięci swego wielkiego przodka
 Fot. Stanisław Śmierciak
Wiesława Kozielewska-Trzaska i Jerzy Kozielewski sadzą drzewo pamięci swego wielkiego przodka Fot. Stanisław Śmierciak
Dwór w Marcinkowicach należący do Stanisława i Olgi Morawskich, których syn Jan ratował swego imiennika Jana Kozielewskiego (Karskiego)
 Fot. Archiwum Rodzinne Morawskich
Dwór w Marcinkowicach należący do Stanisława i Olgi Morawskich, których syn Jan ratował swego imiennika Jana Kozielewskiego (Karskiego) Fot. Archiwum Rodzinne Morawskich
Czytaj więcej o: Jan Karski
Rokicki
Siostra Sylwia
Gość
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Rokicki
Rokicki (25 listopada 2015 o 01:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nareszcie coś o Marcinkowicach. Latami tylko rola Nowego Sącza w ratowaniu Karskiego była wałkowana do zemdlenia. Prawda jakoś się jednak przebija.

Rozwiń
Siostra Sylwia
Siostra Sylwia (23 listopada 2015 o 14:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Modlę się za Jego duszę...

Rozwiń
Gość
Gość (23 listopada 2015 o 14:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na Karskim Polska powinna się pilnie uczyć. Wszystkiego!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!