sobota, 21 października 2017 r.

Kraj Świat

Matka zabitego przez przyjaciela: To syn miał pochować mnie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 stycznia 2015, 10:29

Helena Kościółek zapala znicze na grobie syna. - Ciągle widzę go uśmiechniętego. Wydaje mi się, że przyjdzie i powie: "Cześć, mamo". Przecież to on miał pochować mnie...

- Ciągle widzę syna uśmiechniętego. Wydaje mi się, że przyjdzie i powie: "Cześć, mamo" - płacze matka zamordowanego Krzysztofa Kościółka. Cierpi też matka sprawcy, która nie może uwierzyć w winę syna.

- Byłam pewna, że się zaczadził. Dopiero później się dowiedziałam, że został ugodzony nożem. W samo serce - mówi reporterowi UWAGI! Helena Kościółek, matka 44-letniego Krzysztofa. Kobieta wspólnie z synem wychowywała dwie, pełnoletnie już, córki mężczyzny.

Pożar w mieszkaniu jej syna wybuchł późnym wieczorem. Mimo reanimacji, Krzysztofa nie udało się uratować. Mężczyzna miał rany w okolicy klatki piersiowej. Jeszcze tej samej nocy zatrzymany został jedyny przyjaciel ofiary - Jacek. To on krótko po zdarzeniu zadzwonił na numer alarmowy, by poinformować o pożarze.
- To był naprawdę dobry chłopak, kłopotów z nim nigdy nie było. Nie wierzę w to... Tyle lat się znać i żeby coś takiego zrobić? - płacze matka Jacka, Aniela Mąkos.

Jacek i Krzysztof poznali się w szpitalu psychiatrycznym w Lublińcu, gdzie oboje pracowali. Ich przyjaźń przybrała nieoczekiwany obrót po rozwodzie Krzysztofa, kiedy to Jacek... związał się z jego byłą żoną. Mężczyznom nie przeszkodziło to jednak dalej się przyjaźnić. – Jaki Krzysiu był dobry! Kiedy była żona się wyprowadzała, on pomagał jej przewozić meble! - wspomina pani Helena. Dlaczego Jacek zamordował przyjaciela? Według prokuratorów, poszło o nową partnerkę Krzysztofa.

- Zaczęli się kłócić, wziął nóż z kuchni, zamordował go, podpalił, poszedł na miasto - płacze siostra Jacka, Brygida Franciszczok. Kobieta twierdzi, że jej brat wrócił później do mieszkania, w którym zostawił Krzysztofa, bo chciał go ratować. - Ale już było za późno... - dodaje.

Prokuratorzy interpretują zachowanie Jacka inaczej. Według nich, mężczyzna robił, co mógł, by uniknąć odpowiedzialności za zbrodnię. Podpalił mieszkanie, by zatrzeć ślady morderstwa. Również późniejszy telefon na policję miał pomóc się wybronić.

Jacek usłyszał już zarzut zabójstwa.

Helena Kościółek zapala znicze na grobie syna. - Ciągle widzę go uśmiechniętego. Wydaje mi się, że przyjdzie i powie: "Cześć, mamo". Przecież to on miał pochować mnie...

WIDEO

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: wideo
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!