niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Matka zamordowanego polskiego Marines pisze do Mitta Romneya

Dodano: 5 listopada 2012, 14:52

Jan Paweł Pietrzak i Quiana Jenkins krótko przed ślubem<br />
  (Archiwum rodzinne Pietrzaków)
Jan Paweł Pietrzak i Quiana Jenkins krótko przed ślubem
(Archiwum rodzinne Pietrzaków)

"Czas na zmiany” – pisze do Mitta Romneya matka zamordowanego polskiego sierżanta Marines. Wcześniej pisała do Baracka Obamy, ale nie doczekała się odpowiedzi.




WIDEO

W tegoroczny Dzień Wszystkich Świętych, Henryka Pietrzak napisała do Mitta Romneya. Treść listu dokładnie taka sama, jak przed czterema laty do Baracka Obamy. Oto ten list:

"Nowy Jork, 1 listopada 2012. Dzień Wszystkich Świętych
Szanowny Pan
MITT ROMNEY
Kandydat na Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki

Szanowny Panie Gubernatorze,
Zabili mi syna. Miał 24 lata. Był sierżantem US Marines. Nazywał się Jan Paweł Pietrzak. Jan Paweł to polskie imiona odpowiadające angielskim John Paul. Syn dostał je dla uczczenia Jana Pawła II, polskiego papieża Kościoła rzymskokatolickiego, który odmienił oblicze świata i zmienił bieg jego historii doprowadzając do upadku komunizmu.

W 1994 roku, wraz z mężem, synem i córką wyemigrowaliśmy do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkaliśmy na Brooklynie w Nowym Jorku. Oboje z mężem ciężko pracowaliśmy, aby wychować nasze dzieci na dobrych Amerykanów i patriotów ich nowej ojczyzny.

Po zbrodniczym ataku terrorystycznym 11 września 2001 roku, kiedy syn miał 17 lat, zdecydował, że pójdzie do US Marines. Chciał bronić Ameryki. Chciał to robić w legendarnej formacji amerykańskich sił zbrojnych, znanej z waleczności, wierności i poświęcenia. Strzegącej prezydentów Stanów Zjednoczonych i najważniejszych osób w państwie. Chciał iść drogą ciężkiej, ale zaszczytnej służby.

Wstąpił do Marines w 2003 roku. Walczył w Iraku. Po powrocie służył w bazie Camp Pendleton w Kalifornii. Awansował i robił karierę w jednostce helikopterowej, jako sierżant dowódca zespołu obsługi technicznej maszyn bojowych.

W maju tego roku kupił dom w Winchester. 8 sierpnia 2008 roku poślubił Quianę Jenkins, amerykańską Afroamerykankę z Kalifornii. Zaczęli budować swoje własne życie.

To życie odebrane im zostało w bestialski sposób 15 października 2008 roku.

Oboje zostali napadnięci we własnym domu. Zostali związani i zakneblowani. Następnie poddani nieludzkim torturom. Żonę syna w bestialski sposób gwałcono. Najprawdopodobniej na jego oczach. Potem, z zimną krwią, dokonano egzekucji.

Sprawcami okazali się... czterej żołnierze US Marines, tacy jak mój syn. Jego bracia w służbie. Z tej samej jednostki, co syn. Dwóch z nich było jego podkomendnymi.

Sprawcami okazali się czterej Afroamerykanie, tak jak moja synowa. Jej bracia z tej samej grupy etnicznej. Bracia zabili brata i siostrę.

Pytam: Dlaczego się tak stało? Skąd znaleźli w sobie tyle dzikiej, bezwzględnej siły i okrucieństwa? Co ich motywowało? Co sprawiało, że mój syn i moja synowa stali się dla nich nie do zniesienia? Czy tylko chęć okradzenia ich domu? Jeżeli tak, to dlaczego nie przyszli, kiedy nikogo w nim nie było, a w środku nocy, po zęby uzbrojeni?

Pytam: Jak to się stało? Jak w US Marines mogli się znaleźć ludzie o skłonnościach morderców, z których co najmniej jeden - jak czytam w prasie - był członkiem gangu?

Czy to prawda, że w ostatnich latach kryteria naboru do sił zbrojnych zostały tak obniżone, że mogą w nich służyć ludzie z przeszłością kryminalną i wyrokami, bowiem brakuje chętnych do wojennej służby? Czy, gdyby nie mogli, mój syn i moja synowa, żyliby dziś?

Śmierć na wojnie z ręki wroga jest dla żołnierza honorem patriotycznym. Ten fakt pozwala przezwyciężyć rodzinie tragedię rozstania. Śmierć żołnierza we własnej ojczyźnie z ręki drugiego żołnierza odbiera sens służbie wojskowej. Dla rodziny staje się wiecznym cierpieniem. Moje cierpienie nie ustanie póki żyję.

Chcę jednak, aby nigdy, żadna matka żołnierza nie musiała cierpieć z tego samego powodu, co ja. Dlatego chcę, aby sprawa śmierci mego syna została wyjaśniona do samego końca. Należy się to wszystkim matkom wszystkich żołnierzy pozostających w służbie.

Ta sama wiedza należy się także rodzicom mojej synowej. Muszą wiedzieć, dlaczego zginęła, jako żona żołnierza. Dlaczego została wybrana na cel wrogiego i bestialskiego ataku we własnej ojczyźnie i w czasie pokoju. Należy się to także wszystkim rodzicom wszystkich żołnierskich żon.

Poprzez śmierć Quiany i Jana Pawła dokonało się zło śmiertelne. Zginęli z rąk braci. Najwyższa pora, aby w Ameryce nikt więcej już nigdy tak nie ginął.
Time for a Change.

Zwracam się do Pana, aby pomógł mi Pan w możliwość tej Zmiany uwierzyć.
Niech Bóg ma Pana w swej opiece.

Z wyrazami szacunku i nadziei,
Henryka Pietrzak-Varga”

Być może tym razem doczeka się odpowiedzi, jakiej wyczekuje.


Poniżej angielska wersja listu:

November 1st, 2012. All Saints Day

Honorable
MITT ROMNEY
Candidate for President
United States of America
Washington, DC

Dear Governor Romney:

They killed my son. He was 24 years old. He was a US Marine Sergeant. His name was Jan Pawel Pietrzak. Jan Pawel is John Paul in English. He was named after the Polish Pope John Paul II, who made this world different and changed the course of history bringing about the fall of communism.

In 1994, we immigrated to United States with my husband, son and daughter and settled in Brooklyn, NY. My husband and I worked hard to bring our children up to be good Americans, patriotic and faithful to their new country. After 9/11 my son at 17 decided to join the Marines. He wanted to defend America. He wanted to join the legendary corps known for Honor, Courage and Commitment, to protect the American President and most important people. He chose a tough but noble path of the Corps of the Few and the Proud.

He Joined the Marine Corps in 2003, fought in Iraq. After his tour of duty, he was assigned to Camp Pendleton, CA. He was promoted to the rank of Sergeant in a helicopter unit, commanding a technical support team. In May, he bought a house in Winchester and on August 8 2008 married Quiana Jenkins, his Afro-American bride from California. They were just beginning to build their life together.

That life was taken from them on October 15 2008 in a savage murder. They were attacked in their own home. They were bound, gagged, and tortured. My son's wife was brutally raped, before his eyes. Subsequently, they were executed in cold blood.

The murderers were four soldiers, US Marines, like my son, his brothers in arms. From the same unit as my son, two under his command. They were four Afro-Americans, like my daughter-in-law, her brothers of the same ethnic extraction, brothers who murdered their sister.

I ask: Why did it happen? Wherefrom such hate, such savagery, such indifference? Why were my son and my daughter-in-law so unacceptable to them? What was the underlying motive? Was it just a desire to burglarize the house? If this was really the case then why did they not come when my son was away? Why did they come in the middle of the night armed to their teeth?

I ask: How could such an unthinkable act happen? How could such individuals, predisposed to murder, one of them was a former gang member—according to press accounts—become a US Marine? Is it true that the criteria for induction have been lowered recently for need of manpower in a time of war? If individuals with a record couldn't be inducted, my son and his bride would be alive today.

Death in a war is a patriotic honor for a soldier. This fact enables the family to overcome the tragic loss of a loved one. A murder of a soldier by a soldier in his own country makes military service senseless. Such a death becomes eternal sorrow for the family. My loss will not cease until my death. I wish no mother of a soldier go through such torment as I have. This is why I ask that my son's death be fully and honestly explained. This must be done for all the mothers of soldiers who serve their country.

The parents of my daughter-in-law deserve the truth too. They need to know why she died, a wife of a soldier. They need to know why she was selected to be so savagely attacked as if she were an enemy in her own country in time of peace. This must be fully explained for the sake of all the families of military wives.
The murder of Quiana and Jan Pawel is an unpardonable evil. Their brothers murdered them. It is time for no one in America to die this way again.

Time for a Change.

I am asking you to help me believe in the possibility of that Change,

May God bless you and protect you.

Respectfully,

Henryka Pietrzak-Varga

Post Scriptum:
The above letter, I sent to President Elect Barack Obama on November 11 2008. After four years of my bitter and hopeless experience to get the answers asked in the letter, I changed the addressee. Text remains the same.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!