poniedziałek, 23 października 2017 r.

Kraj Świat

W Afganistanie dowodzi ośmioma żołnierzami desantu. Ale tęskni za bliskimi w Polsce i… ruskimi pierogami. Pochodząca z Lublina kpr. Irena Paździor robi na afgańskiej misji prawdziwą furorę.

Kpr. Irena Paździor służy w 1. Warszawskiej Brygadzie Pancernej od czterech lat na stanowisku dowódca drużyny ochrony.

Na misji afgańskiej pełni służbę na stanowisku typowo bojowym, jest dowódcą drużyny zmotoryzowanej w Rosomaku. Pani kapral dowodzi ośmioma żołnierzami desantu. Do jej zadań należy dowodzenie drużyną desantu w Rosomaku, wykonywanie zadań patrolowych oraz związanych z działaniem QRF (Siły Szybkiego Reagowania).

Wyjazdu na misję nie ujmuje jako przygody, ale jako cenne zawodowe wyzwanie, możliwość zdobycia doświadczenia, a przede wszystkim jako możliwość dokonania realnej oceny swojej przydatności w zawodzie żołnierza.

– Moja dewizą jest iść naprzód nawet wtedy, gdy to mnie przerasta – mówi kpr. Irena Paździor. – Tylko wierni swoim celom i pasjom możemy doznawać życia pełnego przygód i szczęścia.

Jest w Afganistanie od ponad miesiąca. Za czym tęskni? Oczywiście za bliskimi. Ale marzą się jej także polskie pejzaże i ukochany przysmak… pierogi ruskie.

Cechy, które pomagają jej w służbie, to duża odporność psychiczna i fizyczna. – To psychika gra główną rolę w działaniu. Ona jest najważniejsza – podkreśla Paździor. – Gdy jest ciężko i gdy zmęczenie jest duże to silna psycha i umiejętność radości z prostych rzeczy jest najważniejsza. Poczucie humoru to także ważna sprawa.

Dowódca pani kapral mówi: – Irka jest odpowiedzialna i komunikatywna. Daje sobie radę w warunkach silnego stresu i zmęczenia. Jestem pełen podziwu, że tyle siły w drobnej istocie…

Ale nie tylko on podziwia panią kapral. Podczas swojej wizyty w bazie Ghazni zastępca Dowódcy Sił Koalicyjnych – gen. broni Nick Parker spotkał się z żołnierzami Zgrupowania Bojowego "Alfa”. W spotkaniu uczestniczyła także kpr. Irena Paździor wraz ze swoimi żołnierzami. Dowódca nie mógł się nadziwić, że daje radę. – To naprawdę ciężka i odpowiedzialna praca – podkreślił gen. Nick Parker. – Ukłon w Pani stronę.

VII zmianę polskiego kontyngentu w Afganistanie ma tworzyć 2,6 tys. żołnierzy. Część już jest na miejscu, reszta ma tam dotrzeć do końca tego tygodnia.

W skład zgrupowania "Bravo” wejdzie ok. 300 wojskowych z Chełma, Lublina i Zamościa, z 3. Brygady Zmechanizowanej Legionów. Nasi będą stacjonować przez pół roku w amerykańskiej bazie Warrior w prowincji Ghazni.

Żołnierze pochodzący z naszego regionu służą też w innych zgrupowaniach, np. – jak kpr. Irena Paździor – w "Alfa”.

Więcej w przyszłym tygodniu w Magazynie Dziennika Wschodniego i na www.dziennikwschodni.pl
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!