czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Pomnik (nie)wdzięczności Ameryce w Warszawie

Dodano: 30 sierpnia 2016, 18:17

 Pomnik Wdzięczności Ameryce autorstwa Xawerego Dunikowskiego. Fot. Archiwum
Pomnik Wdzięczności Ameryce autorstwa Xawerego Dunikowskiego. Fot. Archiwum

Są sprawy, których nie powinno się łatwo zamiatać pod dywan. Do takich należą nasze realacje ze Stanami Zjednoczonymi oraz elementy wartości cywilizacyjnych, w jakich staramy się obracać.

Dlatego powracamy do zainicjowanego przez nas tematu, którym zajmowało się potem szereg mediów, w tym TVP.

Towarzystwo Jana Karskiego, dobrze znane z wielu działań upamiętniających swego patrona, m.in. poprzez Nagrody Orła, rozpoczęło w 2009 roku akcję mającą na celu zakończenie skandalu związanego z przywracaniem monumentu dokumentującego związki polsko-amerykańskie, przede wszystkim zaś ogromną pomoc udzieloną nam przez Stany Zjednoczone po odzyskaniu wolności w 1918 roku. Głównie za sprawą prezydenta USA Woodrowa Wilsona, gorącego orędownika powrotu Polski na mapę Europy.

Doceniając to naród polski wystawił w 1922 roku w swej stolicy przy skwerze przylegającym do Krakowskiego Przedmieścia Pomnik Wdzięczności Ameryce. Sam zaś skwer nazwano Skwerem Hoovera.

Dlaczego Hoovera? Tak odpowiadał na pytanie prezes Towarzystwa Jana Karskiego, Kazimierz Pawełek, przywołując patrona towarzystwa:

- Profesor Karski przy wielu okazjach opowiadał o Herbercie Hooverze. Uważał go za największego przyjaciela, jakiego Polska miała w elitach amerykańskich, a już na pewno w Białym Domu. Wspominał zaangażowanie Hoovera w odzyskanie niepodległości Polski, a potem jego heroiczną akcję pomocy dla naszego kraju, przede wszystkim dla milionów cierpiących z głodu i epidemii polskich dzieci.

Nic dziwnego, że o Hooverze uczono w szkołach piosenek, otrzymał honorowe obywatelstwo Rzeczypospolitej i skwer swego imienia, na którym wystawiono Ameryce pomnik.

Autorem Pomnika Wdzięczności Ameryce był 47-letni wówczas Xawery Dunikowski, który powrócił z Francji i objął profesurę w krakowskiej ASP.

Była to kobieca alegoria Ameryki, trzymająca na ramionach dwójkę dzieci, co miało być z kolei nawiązaniem do akcji Hoovera. Odsłonięciu pomnika towarzyszyły tłumy warszawian, które zapełniły Krakowskie Przedmieście, z którego wyodrębniono Skwer Hoovera. Wkrótce stał się ulubionym miejscem spacerowym.

Polski dowód wdzięczności Ameryce wykonany był z byle jakiego materiału. Nie dość, że z piaskowca, to jeszcze słabego gatunku. Dunikowski chciał sprowadzać włoski marmur, ale presja czasu i polityki na szybki efekt artystyczny okazały się silniejsze. Pomnikowej Ameryce szybko wietrzała kamienna uroda kobieca.

Przemieniała się w bezkształtne monstrum. Warszawa zaczęła stroić sobie żarty z pomnika i „wdzięczności”, jaką miał wyrażać. W 1930 roku, by nie potęgować wrażenia kompromitacji, rozebrano go pozostawiając jedynie fontannę, na środku której stał.

W związku ze skandalem, jakim było zniknięcie pomnika, miał zostać odtworzony, wrócić na swoje miejsce. Jednak żaden z planowanych terminów (m.in. 1932, 25, 38) nie został dotrzymany. Przebywający w Warszawie w 1946 roku Hubert Hoover mógł jedynie pooglądać sobie miejsce po pomniku i sfotografować w tym miejscu.

– Mamy tę fotografię w naszych archiwaliach – mówi dyrektor Zbiorów Europejskich Instytutu Hoovera dr Maciej Siekierski. – Ilekroć ją oglądam czuję wstyd, że Polska nie potrafiła zdobyć się na przywrócenie pomnika. Rozumiem, że za PRL-u to było niemożliwe politycznie, ale przecież od 1989 roku jest podobno nowa Polska, pozostająca w strategicznym sojuszu z Ameryką...

Dyrektor Siekierski w 1992 roku, w 70. rocznicę odsłonięcia pomnika i nadania imienia Skwerowi Hoovera doprowadził do ustawienia w tym miejscu pamiątkowego kamienia ze stosowną inskrypcją. Miejsce to odwiedzał podczas swych pobytów w Warszawie także Jan Karski.

W 2004 roku kwiaty składał tu, w towarzystwie ambasadora USA Victora Ashe’a, prezydencki wnuk Herbert Hoover III. Wyraził wtedy nadzieję, że może dożyje czasu, gdy pomnik, który mógł podziwiać jego wielki dziadek i któremu przywrócenie monumentu władze polskie parokrotnie obiecywały, zostanie odtworzony. Niestety nie dożył.

Dr Siekierski dodaje: „Jana Karskiego łączyła z Herbertem Hooverem specjalna więź. Nie tylko podziwiał bohaterskiego emisariusza Polski Podziemnej, ale po wojnie powierzył mu specjalne zadanie. Z upoważnienia Hoovera, Karski jeździł po świecie i przejmował dla Instytutu archiwa placówek dyplomatycznych krajów europejskich, które zostały wtrącone w sowiecką dominację.

Były to przede wszystkim zasoby ambasad i konsulatów polskich, ale także czechosłowackich, litewskich, łotewskich, estońskich itd. Karski ratował historię, która mogła w tamtym czasie przetrwać tylko w takiej placówce, jak Instytut Hoovera, założony przez jego fundatora w 1919 roku, a który jest dziś największą prywatną placówką historyczną na świecie”.

Jan Karski kilkakrotnie apelował od odtworzenie monumentu. Groch o ścianę. Znaleziono natomiast sposoby na ulokowanie w Warszawie... kopii paryskiego pomnika Charlesa De Gaulle’a i kopii waszyngtońskiego pomnika Tadeusza Kościuszki. Sprawa kuriozalna.

Żeby jakoś ratować polską przyzwoitość w relacjach z Ameryką, sześć lat temu wyłonił się spontanicznie Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika. Zaapelował do prezydent Warszawy o podjęcie kroków w celu odtworzenia monumentu.

Po paru miesiącach, Hanna Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała, że nie widzi takiej możliwości w związku z „dużym nasyceniem tej okolicy innymi pomnikami”. Ma na myśli figurę Matki Boskiej Pasławskiej i pomnik Adama Mickiewicza.

Tyle tylko, że stoją one tam od XVII i XIX wieku i z Pomnikiem Wdzięczności, kiedy tam był, komponowały się dobrze. Pani prezydent dodaje, że może kiedyś taki pomnik powstanie, ale z dala od centrum, na przykład w... Parku Skaryszewskim i po rozpisaniu... nowego konkursu na zupełnie nowy monument „o nowym kształcie i nasycony nowymi treściami”.

Towarzystwo Jana Karskiego postanowiło działać. Do ówczesnych marszałków Sejmu i Senatu RP Bronisława Komorowskiego i Bogdana Borusewicza został skierowany apel, aby w końcu położyć kres kompromitacji pomnikowej. Bez skutku.

Przez pewien czas tliła się iskra nadziei, że może taki pomnik mógłby na nowo zostać odsłonięty przy okazji wizyty w Polsce prezydenta USA. Niestety szans wówczas na to nie było.

Nieobecność tego pomnika nie znajduje jakiegokolwiek uzasadnienia, a dla wizerunku polskiej wdzięczności okazywanej Ameryce jest po prostu rujnująca. Chyba, że uznamy udział Stanów Zjednoczonych w odzyskaniu niepodległości w 1918 roku za marginalny, a akcję Herberta Hoovera pomocy Polsce wkrótce potem za błahą.

A te właśnie akty przyjaźni o solidarności i przyjaźni Ameryki z Polską pomnik upamiętniał. Są natomiast w stolicy pomniki eksponujące wdzięczność Armii Czerwonej za to, co dla nas zrobiła w 1945 roku.

Dodać należy, że pełna dokumentacja pomnika, a nawet jego model, zachowały się i są do dziś magazynowane. Potrzeba tylko dobrej woli i poczucia przyzwoitości.

Kierując do Stanów Zjednoczonych liczne oczekiwania, choćby w sprawie tarczy antyrakietowej i obecności amerykańskich wojsk w Polsce, czy zniesienia wiz, warto być może uważnie spojrzeć we własne lustro.

W 2018 roku minie sto lat, od kiedy przy ogromnym udziale Stanów Zjednoczonych, Polska odzyskała niepodległość. Może jest to dobry motyw na zakończenie pomnikowego skandalu z udziałem władz miasta stołecznego Warszawy.

Zdolnych jednak – jak się okazuje – do robienia reprywatyzacyjnych „upominków” w centrum miasta za 160 milionów złotych nie brakuje.

Warszawa, 1946. Herbert Hoover patrzy na resztki po pomniku. Fot. Archiwum
Warszawa, 1946. Herbert Hoover patrzy na resztki po pomniku. Fot. Archiwum
Dzień odsłonięcia pomnika w 1922 roku. Fot. Archiwum
Dzień odsłonięcia pomnika w 1922 roku. Fot. Archiwum
Tyle wyrzutów sumienia. Kamień mówiący o skwerze, ale już nie o samym pomniku
 Fot. Archiwum
Tyle wyrzutów sumienia. Kamień mówiący o skwerze, ale już nie o samym pomniku Fot. Archiwum
Skwer z pomnikiem był ulubionym miejscem spacerów. W tle obecna siedziba stowarzyszenia Wspólnota Polska. Fot. Archiwum
Skwer z pomnikiem był ulubionym miejscem spacerów. W tle obecna siedziba stowarzyszenia Wspólnota Polska. Fot. Archiwum
Dr Maciej Siekierski, dyrektor Zbiorów Europejskich Instytutu Hoovera, od lat walczy o odtworzenie Pomnika Wdzięczności Ameryce na Skwerze Hoovera w Warszawie
 Fot. Instytut Hoovera
Dr Maciej Siekierski, dyrektor Zbiorów Europejskich Instytutu Hoovera, od lat walczy o odtworzenie Pomnika Wdzięczności Ameryce na Skwerze Hoovera w Warszawie Fot. Instytut Hoovera

WIDEO

Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (14 stycznia 2017 o 02:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
STOWARZYSZENIE PRZYWROCENIA POMNIKA WDZIECZNOSCI AMERYCE-ktorego Przewodniczacym zostal S+P Prof.Marek Kwiatkowski/dyrektor-Parku KROLEWSKIEGO-Lazienki/nie zostalo mimo wielu prob-zarejestrowane.Artysci ''Grupa im Prez Ameryki;Herberta C HOOVER-prezentowala prace malarskie na Skwerze przy Krakowskim Przedmiesciu-potem kilka wystaw i katalogow z NASZYCH zrzutek. Dobra zmiana - i p.minGlinski moze wesprze kolejna wystawe w PUSTYM /poki co /szklanym pawilonie przy Matce Boskiej Passawskiej i ruszy PRZYWROCENIE POMNIKA -o ktory zabiegal S+P prezydentRP-P Lech Kaczynski. Rektor ASP prof.Adam Myjak obiecal ze wlacza sie studenci rzezby i konserwacji
Rozwiń
Gość
Gość (30 sierpnia 2016 o 20:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zagospodarowanie Skweru Hoovera i to kto się stałe jego beneficjentem za sprawą Ratusza, to kolejna spraw do wnikliwego zbadania. Sami swoi skorzystali. Co tam jakiś pomnik....
Rozwiń
Gość
Gość (30 sierpnia 2016 o 20:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Odmawianie tego pomnika do zwykłe DZIADOSTWO PLATFORMIANE.
Rozwiń
Gość
Gość (30 sierpnia 2016 o 19:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co? Wdzięczność dla USA? Zaborczy kraj, który ma tu swoje wpływy polityczne. Polska z wasala ZSRR przeszła płynnie w wasala USA. Wizy dla amerykanów a nie pomnik!
Rozwiń
Gość
Gość (30 sierpnia 2016 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zainstalujcie ten Pomnik w Lublinie. Tam jest substancjalna przestrzeń wymagająca tego pomnika.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!