czwartek, 19 października 2017 r.

Kraj Świat

Sąsiedzi strzelali do nich z wiatrówki, rzucali butelkami. "Policja przyjeżdża i odjeżdża"

Dodano: 27 maja 2017, 14:11

- Uważaj k…, bo naprawdę możesz źle skończyć – takie wyzwiska, groźby czy zastraszanie to codzienność państwa Makruckich. W rozwiązaniu problemu miał pomóc monitoring, ale obecność kamer tylko rozwścieczyło uciążliwych sąsiadów.

„K… możesz źle skończyć”

Państwo Makruccy i ich trójka dzieci mieszkają przez ścianę z panią Władysławą i jej syn Radosławem. Początkowo ich życie z sąsiadami układało się dobrze. Konflikty zaczęły się w grudniu zeszłego roku. Państwo Makruccy podejrzewają, że stało się tak z powodu darów Szlachetnej Paczki, które dostali na święta. Od tego czasu - jak twierdzą - ich życie sąsiedzkie jest pasmem awantur i gróźb.

- Monitoring jest od 24 grudnia. Założyłem go dla bezpieczeństwa, ponieważ byliśmy okradzeni. Ludzie boją się tu świadczyć, bo będą mieć powybijane okna – mówi Tomasz Makrucki.
Kamery nie tylko rejestrują obraz, ale również dźwięk.

- Uważaj k…, bo naprawdę możesz źle skończyć! Nie wiesz z kim zadzierasz! – to tylko niewielka część gróźb i wyzwisk, które są kierowane pod adresem rodziny.

Strzały i rzucanie butelek

- Żona wracała o g. 23 z pracy. Poleciały w jej kierunku butelki po piwie. Innym razem dzieci bawiły się na podwórku. W pewnym momencie padły strzały. Urządzili sobie strzelanie z wiatrówki w naszym kierunku – opowiada Tomasz Markucki.

Pan Tomasz regularnie wzywa policję. Składa też na komisariacie zawiadomienia o awanturach. Przekazuje policjantom nagrania z kamer zamontowanych na domu. Policja na interwencję przyjeżdża, ale zazwyczaj kończy się na upomnieniach lub mandatach.

- Policja przyjeżdża, jakby musiała odbębnić sprawę i odjeżdża. A problemy narastają – uważa pan Tomasz.
 
Policja ma jednak na ten temat inne zdanie. - Policja wykorzystuje wszelkie narzędzia, jakimi dysonuje. Prowadzone interwencje wiążą się ze sprawami o wykroczenie czy z podejrzewaniami o przestępstwo. Trudno to łączyć z nękaniem – twierdzi Paweł Petrykowski, Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu.

Żal do policji

Pokazaliśmy nagrania z kamer Krzysztofowi Budnikowi. Jest byłym sędzią i byłym zastępcą ministra spraw wewnętrznych i administracji odpowiedzialnym za policję.

- W tej całej sprawie największy żal można mieć do policji, która wielokrotnie była wzywana na interwencje i każdą z nich „odfajkowywała”. Czyli traktowała to jako nieistotne wykroczenie. Nie dopatrywała się tutaj jednej strony jako sprawcy poważnego przestępstwa, a drugiej jako osób pokrzywdzonych – uważa Krzysztof Budnik, prawnik.

Postanowiliśmy porozmawiać z panią Władysławą, która zdaniem Markuckich jest prowodyrem wszystkich kłótni i awantur. Czy konfliktu nie da się zakończyć?

- Z takim gburem, jak ten jeleń, nie idzie się dogadać! – uważa pani Władysława.

Bracia B. dołączają do konfliktu

Tuż obok domu, w którym mieszka pan Tomasz i jego sąsiadka z synem, mieszka też czterech braci B. Od niedawna również oni przyłączyli się do konfliktu sąsiedzkiego. O tym, że są ludźmi niebezpiecznymi przekonał się pan Stanisław. Mieszka przy tej samej ulicy. Jest stróżem zabytkowego pałacu. To właśnie tu, trzy lata temu, został pobity i okradziony. Napadli go sąsiedzi - dwaj bracia B. Za rozbój skazano ich na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

- Jak sobie wypiją, to hulaj dusza, piekła nie ma – mówi poszkodowany.

W sprawie gróźb karalnych kierowanych do Mareckich toczy się obecnie dochodzenie policyjne. Rzecznik policji zapewnia, że sprawa wkrótce trafi do prokuratury. Być może wtedy prokurator wyda zakaz zbliżania się, jeśli uzna, że są do tego podstawy.
schowaj cały opis
 

 

Czytaj więcej o: policja
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
niezguła
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 maja 2017 o 21:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No akurat nie masz racji jest coś takiego jak zkłucanie miru domowego.Mój sąsiad został podany za to do sądu
Rozwiń
Gość
Gość (27 maja 2017 o 21:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niestety jeśli chodzi o sprawy sąsiedzkie policja zawsze jest bezradna. Sąsiad włącza muzykę tak, że nie słychać własnych myśli, wydziera się, dzieci grają w domu w piłkę, biegają jak stado kucyków przez kilka godzin, ale albo to nie w nocy, więc wolno, a art. 51 kodeksu wykroczeń sobie jest dla innych, bo policja go nie zna - albo w nocy, ale jak nie chcą ich wpuścić to i tak nic nie zrobią. Najważniejsze to się nie wychylać. Dzisiaj policja niewiele może, a po każdej aferze, gdzie policja za bardzo komuś dołoży, jest jeszcze gorzej, bo niestety, ale niektórym jak pałą przez łeb nie przyłożysz to po prostu nie rozumieją.
Rozwiń
niezguła
niezguła (27 maja 2017 o 21:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Prawo i Sprawiedliwość macie. Sami wybraliście.
 Oni zostali zatrudnieni za PO- też wybraliśmy.
Rozwiń
Gość
Gość (27 maja 2017 o 18:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prawo i Sprawiedliwość macie. Sami wybraliście.
Rozwiń
Gość
Gość (27 maja 2017 o 17:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znowu policja Wrocław? Co to za kiepy tam przyjmowano na dysfunkcjonalniuszy, uposażanych za pieniądze zaharowanych podatników, których nie potrafią bronić, bo pielęgnują patologiczne śmieci??! Tylko katować na śmierć taserami i kopniakami potraficie yeUOPy??! Natychmiast dyscyplinarka każdemu z tych współodpowiedzialnych za to ćwierci, z wilczym biletem dożywotniego zakazu pracy w resortach!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!