środa, 22 listopada 2017 r.

Kraj Świat

Sex-branża w kryzysie, czyli dwie panie w cenie jednej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 kwietnia 2009, 14:04

Kryzys nie oszczędza branży porno. Brak entuzjazmu sprawia, że Polaków już nie interesują erotyczne usługi i gadżety. "Nie zginiemy. Stali klienci z nas na pewno nie zrezygnują" - twierdzi właściciel sex-shopu przy ul. Zamojskiej w Lublinie.

Kolejnej branży grozi zapaść przez kryzys. Właściciele sex-shopów i agencji towarzyskich robią wszystko, by przyciągnąć klientów, których kiedyś im nie brakowało.

Na Śląsku, gdzie tradycyjnie branża erotyczna działa najprężniej, blisko 50% agencji towarzyskich liczy straty - pisze "Przekrój".

Agencje prześcigają się wręcz w wymyślnych promocjach i atrakcyjnych zniżkach. Nierzadko masaż erotyczny, który był do tej pory dodatkowo płatnym elementem spotkania z prostytutką dziś jest wliczony w cenę wizyty. W niektórych agencjach posunięto się jeszcze dalej i do zamówionej przez klienta dziewczyny, druga pani "zostaje dorzucona gratis”.

Dziewczyny, które tracą pracę nie załamują jednak rąk i same zaczynają troszczyć się o klientów. Ogłaszają się na portalach internetowych, kusząc klientów niższymi cenami i bardziej intymnymi spotkaniami.

Klienci coraz rzadziej zaglądają nawet do sex-shopów - pisze "Dziennik". Sklepy w Warszawie notują 30 proc. spadek obrotów.

"Kiedyś u mnie było nawet stu klientów dziennie. Dziś to tylko 20" - mówi "Dziennikowi" sprzedawczyni w sex-shopie na ul. Puławskiej w Warszawie. "Droższy towar nie schodzi już tak jak dawniej. Klienci kupują tańsze wibratory i sztuczne penisy. Nikt nie interesuje się gumowymi lalkami" - dodaje.

Większość sklepów już zrezygnowała z prasy erotycznej, bo sprzedawały się jedynie pojedyncze egzemplarze.

"U mnie to nawet prezerwatywy nie schodzą tak jak dawniej" - narzeka z kolei sprzedawca ze stołecznego sex-shopu przy Al. Jana Pawła II.

Ale właściciel sklepu erotycznego przy ul. Zamojskiej w Lublinie jest dobrej myśli. "Nie zginiemy. Stali klienci z nas na pewno nie zrezygnują" - mówi "Dziennikowi".

Ratunkiem wiosna?

Zbawienna dla ero-biznesu ma być wiosna, która być może uderzy mężczyznom do głowy i rozpali ich pragnienia.

Dla tych wszystkich, którzy jednak obawiają się, że branża erotyczna nie podniesie się z kolan mamy dobrą wiadomość. Prostytucja istniała od zawsze i prawdopodobnie istnieć będzie wiecznie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!