poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Zabił matkę z dzieckiem. Mieszkańcy Gryfic chcą jego głowy


Makabryczne zabójstwo w Gryficach (woj. zachodniopomorskie). Recydywista zamordował nożem 24-letnią siostrę i jej trzyletniego synka. W miasteczku zawrzało. – Śmierć za śmierć – skandował tłum.

– To jedno z najokrutniejszych morderstw w naszym regionie. Zabrakło nam tchu, gdy przekroczyliśmy próg tego mieszkania i zobaczyliśmy, co się stało – mówią policjanci z Gryfic. W piątkowe przedpołudnie lotem błyskawicy rozeszła się wieść, że w jednym z bloków w centrum miasteczka popełniono morderstwo.

– Jezus Maria! To niemożliwe... Takie rzeczy to chyba w filmach... Ale u nas, w Gryficach? – mówili mieszkańcy.

Ciekawscy próbowali przedostać się do budynku. Jednak przy wejściu zastali policyjny patrol. Drzwi broniła biało-czerwona taśma.

Wyszedł z więzienia
Przed budynek przy ul. Kościuszki, gdzie już stały radiowozy, natychmiast przybiegli mieszkańcy. Powtarzano zatrważającą wiadomość: Tam leżą dwa trupy! Ktoś zamordował dziecko!
Tuż po dwunastej miastem wstrząsnęła dramatyczna wiadomość. – Możemy potwierdzić, że w mieszkaniu znaleziono zwłoki 24-letniej kobiety i jej trzyletniego synka – poinformowała mł. asp. Edyta Klepczyńska z Komendy Powiatowej Policji w Gryficach.

Sąsiedzi z klatki obok natychmiast wytypowali ofiary. – To chyba nasza Małgosia i jej synek.
– Niemożliwe. Takie śliczne, bezbronne dziecko. Jeszcze wczoraj widziałam, jak szedł z mamą na spacer. Uśmiechał się do niej i rozglądał się wkoło tymi swoimi czarnymi oczkami. Kto mógł zrobić coś tak potwornego? – pytała Zenona Więcek, sąsiadka ofiar.

Kiedy gruchnęła wieść, że policja poszukuje brata zamordowanej kobiety, mieszkańcy nie ukrywali, że są w szoku. – On kilka dni temu wyszedł z więzienia. Podobno wcześniej jej groził. Małgosia mówiła, że z więzienia do niej, jej siostry i brata przysłał list z pogróżkami. Ona się go bała – mówi znajoma zamordowanej kobiety.

Obława
Policja niemal natychmiast udostępniła portret poszukiwanego. W pościg za Marcinem B. ruszyły setki policjantów. Funkcjonariusze z całego regionu przeszukiwali najmniejsze zaułki miasta. Zablokowano wszystkie drogi wyjazdowe z Gryfic. Tuż po zmroku mieszkańcy rozpierzchli się do domów.
– Boimy się wyjść na ulicę. Morderca jeszcze gdzieś się czai. Oby złapali go jak najszybciej – mówiła Aleksandra Mączek.

Marcin B. w ręce policji wpadł kilkadziesiąt godzin po tragedii. Antyterroryści dorwali go na gorzowskim dworcu. W prokuraturze usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa. Podczas przesłuchania opowiadał, że najpierw zabił siostrę. Chciał, żeby cierpiała. Dlatego pierwszy cios prawdopodobnie wymierzył w brzuch. Dziecko zginęło, bo przerażone krzykiem matki, weszło do pokoju. Po wszystkim Marcin B. wziął kąpiel, przespał się i po kilku godzinach opuścił mieszkanie. Zmasakrowane ciała znalazł rano ojciec chłopca.

– Nie dochodzi do mnie jeszcze fakt, że jej już nie ma. Że nigdy nie usiądzie już na tym krześle – mówi koleżanka z pracy zamordowanej kobiety.

Śmierć za śmierć
Śmierć małego chłopca wśród mieszkańców wywołała największy szok. Na schodach domu, niedaleko od miejsca, gdzie wraz z mamą stracił życie, zapłonęły znicze. – Modlę się i płaczę. Sama mam wnusia w tym wieku. Jaką trzeba być bestią, żeby zrobić coś takiego?! – z trudem mówi Alicja Bączyk z Gryfic.
– To była porządna rodzina. Znałam ich. Tylko ten brat rozrabiał i siedział w więzieniach. Za to, co zrobił, powinien sam być skazany na jakieś tortury – dodaje poruszona Mirosława Maciejewicz.

Kiedy zabójcę przewieziono do gryfickiego aresztu, w mieście z godziny na godzinę rosła atmosfera linczu. Przed komendą policji zgromadził się tłum. Prawie do północy słychać było głośne skandowanie. – Śmierć za śmierć! – wołali mieszkańcy. – Na niego czekają już w więzieniu. Oni mają swój kodeks. Zabójca dziecka w oczach współwięźniów jest śmieciem.

Szczególnie niebezpieczny
W poniedziałek rano Sąd Rejonowy w Gryficach przychylił się do wniosku prokuratora o tymczasowy areszt na trzy miesiące. Marcin B. trafił do Zakładu Karnego w Goleniowie. Mężczyzna otrzymał status szczególnie niebezpiecznego. Wcześniej ponad siedem lat spędził w więzieniach w różnych częściach Polski.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!