czwartek, 23 listopada 2017 r.

Kraj Świat

Złodzieje na torach toczą walkę z sokistami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 grudnia 2009, 20:32

Złodzieje są sprytni, nie przebierają w środkach i mają gdzieś życie pasażerów. – Walka z nimi to prawdziwa wojna – mówią sokiści. I jak na wojnie, padają strzały.

Sobotnie popołudnie w okolicy Jasiony na trasie Opole – Kędzierzyn-Koźle. Pociąg towarowy z węglem do Elektrowni „Opole” wplątuje się w druty sieci kolejowej zwisającej ze słupów. Lokomotywa łamie trzy pantografy i staje unieruchomiona z czterdziestoma wagonami węgla. Kilkanaście minut wcześniej złodzieje ukradli tam ponad 600 metrów miedzianego drutu pod napięciem.

– Uwinęli się w dwadzieścia minut – rozkłada ręce Piotr Krywult, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Opolu. – Odcięli napięcie, obcięli druty, pocięli je, włożyli do samochodu i odjechali...

Kolej na gangi

Kradzieżami na kolei zajmują się coraz częściej zorganizowane gangi z województwa śląskiego. Tylko w tym roku na Opolszczyźnie złomiarze ukradli prawie 30 kilometrów trakcji wartej na czarnym rynku 780 tysięcy złotych.

W ubiegłym roku ich łupem padło 20 kilometrów trakcji wartej 760 tysięcy, a w 2007 roku 21 kilometrów trakcji wartości 953 tysięcy złotych.

– To straty liczone po cenie złomu. W rzeczywistości tracimy trzy razy więcej. Musimy kupić nową sieć, zamontować ją, do tego dochodzą spóźnienia pociągów – wylicza Krywult. – Poza tym, podczas kradzieży złomiarze większe straty powodują, niszcząc nasze mienie, niż warte jest to, co ukradną.

Wojna!

Walka ze złodziejami trakcji kolejowej to prawdziwa wojna. – Oni nie stosują się do żadnych reguł – mówi Andrzej, sokista z kilkunastoletnim stażem. Ze względu na charakter pracy nie chce zdradzać nazwiska. Rok temu podczas pościgu za złodziejem musiał użyć broni.

– Dostaliśmy rozkaz, żeby pojechać w rejon Myśliny, gdzie kilka dni wcześniej złodzieje ukradli trakcję z linii kolejowej Kluczbork–Fosowskie – wspomina. – Kiedy patrolowaliśmy okolicę, zobaczyliśmy trzech mężczyzn, którzy na nasz widok zaczęli uciekać. Dwaj z nich wskoczyli nawet do rzeki...

Sokiści rzucili się w pogoń. Jeden ze złodziei trzymał wielkie metalowe nożyce do cięcia metalu.

– Baliśmy się, że wpadnie mu do głowy, żeby ich użyć przeciwko nam – opowiada sokista. – Wyjąłem więc broń i strzeliłem w powietrze. Zatrzymał się.

Blokada

Innym razem patrol brał udział w samochodowym pościgu za złomiarzami. Sokiści otrzymali wiadomość, że w okolicach Zębowic są złodzieje trakcji. Pojechali tam razem z policjantami.

Scenariusz podobny był do tego z poprzedniej akcji. Na widok mundurowych złodzieje rzucili się do ucieczki. Dwóch pobiegło do lasu, jeden wsiadł do hyundaia i zaczął uciekać.

Sokiści gonili go volkswagenem transporterem. Przez radio kontaktowali się z policjantami i mówili im, w którą stronę jedzie złodziej. Udało się go zatrzymać 20 kilometrów dalej, w Dobrodzie­niu. Zrezygnował z ucieczki, kiedy zobaczył policyjną blokadę.

Przebierają się za grzybiarzy

Złomiarze nie przebierają w środkach, aby wywieść w pole sokistów. Żeby nie dać się rozpoznać, na akcje jeżdżą poprzebierani za ekipy remontowe albo... za grzybiarzy.

– Mają koszyki, wiaderka i udają, że zbierają jagody lub grzyby – mówi Krzysztof, sokista z Opola.

Tak było w listopadzie w okolicach Szumiradu. Sokiści dostali informację od dyżurnego, że na szlaku Kluczbork–Fosowskie jest zanik napięcia telefonicznego. Pojechał tam patrol z Kluczborka. Okazało się, że złodzieje ukradli kabel.

– W poszukiwaniu złodziei szliśmy wzdłuż torów. W pewnym momencie z naprzeciwka nadszedł mężczyzna z wiaderkiem – wspomina Krzysztof.

– Powiedział, że jest na grzybach i się zgubił. Wydał nam się jednak podejrzany, poprosiliśmy, żeby pokazał nam podeszwę buta. Okazało się, że pasuje do odcisku znalezionego na miejscu kradzieży. Złodziej przyznał się do winy i pokazał, gdzie schował pocięty kabel. Leżał w lesie przykryty mchem i gałęziami.

Amatorzy i zawodowcy

Złodzieje wpadają coraz częściej. Tylko w tym roku na Opolszczyźnie sokiści zatrzymali 109 sprawców kradzieży.

– Złomiarzy można podzielić na dwie kategorie – mówi Adam Radek, rzecznik prasowy Komendy Regionalnej Służby Ochrony Kolei we Wrocławiu. – Pierwsza, to amatorzy, którzy chcą szybko zarobić. Z tymi nie mamy w zasadzie większych problemów. Zdecydowanie gorzej sprawa wygląda w przypadku grup zorganizowanych.

Członkowie takich szajek doskonale znają się na funkcjonowaniu urządzeń kolejowych. Potrafią wyłączyć prąd o napięciu 3000 voltów płynący w trakcji elektrycznej. Potem specjalnymi nożycami tną druty. Zdarza się również, że kradną linie pod napięciem.

Będzie kiedyś katastrofa

Złodzieje robią się też coraz bardziej bezczelni i niebezpieczni. Kiedyś kradli elementy kolejowe z nieczynnych linii. Teraz coraz częściej biorą się za te, po których jeżdżą pociągi pełne ludzi.

– A to może doprowadzić do niewyobrażalnej katastrofy – mówi Sławomir Krzanowski, zastępca komendanta rejonu Straży Ochrony Kolei w Opolu. – Zwisający przewód może na przykład wybić szybę w elektrowozie i ranić czy nawet zabić maszynistę. Nie mówiąc już o tym, że zwisająca trakcja jest niebezpieczna dla przechodzących obok ludzi.

Łupem złodziei padają także urządzenia SHP, czyli elektromagnesy samoczynnego hamowania pociągu, montowane m.in. przy semaforach czy wjazdach na stacje. To jedno z najważniejszych urządzeń dbających o bezpieczeństwo pasażerów oraz obsługi pociągów. – To taki strażnik czuwający nad tym, żeby nie stracić kontroli nad pociągiem – mówi Piotr Krywult.

A nie dostanie więcej niż 20 zł

Kiedy skład przejedzie nad SHP, w lokomotywie najpierw zapala się lampka ostrzegawcza, a potem włącza się sygnał dźwiękowy. W takim przypadku maszynista musi nacisnąć specjalny przycisk.

– Jeśli na przykład zaśnie lub zasłabnie, pociąg automatycznie zacznie hamować – wyjaśnia inspektor Radek. – Złodziej za taką miedzianą cewkę w skupie nie dostanie więcej niż 20 złotych, a stwarza wielkie niebezpieczeństwo dla setek ludzi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!