poniedziałek, 23 października 2017 r.

Kraj Świat

"Zmieścisz się śmiało”. Ostatnie chwile w Tu-154 M

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 kwietnia 2015, 19:00

RMF FM opublikowało wczoraj nowe stenogramy z kokpitu prezydenckiego tupolewa, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem. Prokuratura wojskowa grozi dziennikarzom śledztwem

Chodzi o najnowszą opinię biegłych, którzy na nowo odczytali zapis rejestratora rozmów w kok

picie usiłującego lądować w Smoleńsku prezydenckiego samolotu. To aż o ok. 30 proc. więcej informacji niż w dotychczas publikowanych odczytach.
"W kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana przez biegłych jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych (gen. Andrzej Błasik – dop. red.). DSP nie opuszcza kokpitu mimo wezwania stewardesy do zajęcia swoich miejsc, wydaje także polecenia członkom załogi” – pisze na swojej stronie internetowej RMF FM.

"Będziemy próbować do skutku”

Rozgłośnia podaje też, DSP po pierwszym komunikacie "TERRAIN AHEAD” miał oczekiwać od załogi "pomysłów”, a na wysokości 300 metrów przekonywał pilota, że "zmieści się śmiało”. 

Według opublikowanych stenogramów, w kokpicie panował bałagan. "W ciągu 20 minut przed katastrofą magnetofon zarejestrował aż siedem prób uspokajania i uciszania. Od zwykłego "Ćśś-ćśś”, "cicho tam!”, przez "Wychodzić mi stąd!”, po "Ku***, przestańcie, proszę” na 2,5 minuty przed rozbiciem się samolotu” – poinformowali dziennikarze RMF FM.

Z zapisu wynika też, że kilkanaście minut przed lądowaniem do kokpitu wszedł szef protokołu dyplomatycznego. "Panie dyrektorze, wyszła mgła, w tej chwili” – informuje go kapitan. "I przy tych warunkach, które są obecnie – nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno podejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Także proszę już myśleć nad decyzją, co będziemy robili” – uprzedza.

"Będziemy próbować do skutku” – słyszy w odpowiedzi.

– Nawet gdyby piloci się upierali, to gen. Błasik pierwszy powinien powiedzieć: "Chłopaki, nie lądujemy!” – skomentował w rozmowie z Wirtualną Polską płk Edmund Klich, były szef Polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych . – Jako doświadczony pilot i przełożony powinien być rozsądniejszy. Tymczasem jego postępowanie było dokładnie odwrotne. To szokujące! – nie ukrywał Klich.

Reakcja prokuratury, odpowiedź rozgłośni

Na publikację RMF FM zareagowała naczelna Prokuratura Wojskowa. Na konferencji prasowej prokurator Marcin Maksjan zapowiedziała, że będzie wniosek o śledztwo ws. wycieku nowych stenogramów z kokpitu Tu-154.

– Prokuratura oświadcza, że materiał ten, aczkolwiek zawiera w określonych obszarach stwierdzenia i cytaty wynikające ze stenogramu wykonanego przez biegłych, to jednak obarczony jest również szeregiem nieścisłości, zarówno w zakresie treści wypowiadanych fraz, identyfikacji mówców oraz, w pewnych przypadkach, opatrzony jest komentarzem niebędącym interpretacją przebiegu zdarzenia zaprezentowanego przez biegłych – podkreślił Maksjan.
W odpowiedzi na konferencję prokuratury RMF MM opublikowało pełny stenogram rozmów.

Emocje przed rocznicą katastrofy

– Nowy zapis rozmów z tupolewa to kolejna wrzutka, to skrajnie podłe, to próba powrotu do rosyjskiej narracji o naciskach na pilotów. Nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że należy w kampanii uciekać od tematu smoleńskiego – powiedział w "Jeden na jeden” w TVN24 Adam Hofman, były poseł PiS.
Nie tylko Hofman zarzucał dziennikarzom RMF FM podgrzewanie emocji przed rocznicą katastrofy.

– Nie bardzo wiem, czemu miałoby służyć podgrzewanie emocji. Mnie ono nie służy – odpowiadał w rozmowie z portalem Onet.pl Tomasz Skory, który ujawnił nowe odczyty rozmów z prezydenckiego Tu-154M. – Ja sprawdzam wiarygodność źródeł, które dostarczyły mi materiał i sprawdzam, czy nikt nie ponosi szkody w związku z ujawnieniem tego materiału. Tak uznałem w tym przypadku i zdecydowałem, że opinia publiczna powinna wiedzieć niektóre rzeczy, które do tej pory były pomijane, czy nie do końca dopowiedziane – dodał.

Skory przyznał, że praca nad tym materiałem była trudna. – To jest materiał dość bombowy. On wywraca wszystko do góry nogami, zwłaszcza, że ujawnia, iż przez 4 lata badaliśmy złą kopię nagrań z czarnych skrzynek – mówił. – Treść jest dość wstrząsająca. Nie ma tu miejsca na niedomówienia. To postawienie kropki nad i. Są oczywiście miejsca, w których niemożliwe było odczytanie pełnych zdań ze względu na wielki harmider – zaznaczył.

Niewłaściwe działanie załogi

Przypomnijmy, że na konferencji prasowej 27 marca br. przedstawiono ustalenia biegłych Prokuratury Wojskowej w sprawie katastrofy smoleńskiej. Są one całkowicie zbieżne z wnioskami Komisji Millera, opublikowanymi w Raporcie końcowym w 2011 roku.

– Nie ma różnic w ustaleniach przeprowadzonych odrębnymi postępowaniami przez 34 specjalistów Komisji Millera i 20 niezależnych biegłych Prokuratury Wojskowej. Celem Komisji było wskazanie przyczyn katastrofy, natomiast rolą Prokuratury jest także ocena odpowiedzialności karnej konkretnych osób i sformułowanie zarzutów. Wskazana przez Prokuraturę przyczyna katastrofy oraz czynniki, które do niej doprowadziły, są tożsame z ustaleniami Komisji Millera – powiedział Maciej Lasek, przewodniczący Zespołu ds. wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej, były członek Komisji Millera.

Biegli wskazali m.in. przyczyny katastrofy i czynniki, które wpłynęły na jej zaistnienie. Ich zdaniem, bezpośrednią przyczyną wypadku było m.in. niewłaściwe działanie załogi, polegające na zniżaniu samolotu poniżej warunków minimalnych do lądowania oraz niewydanie komendy odejścia. Załoga Tu-154 działała nieadekwatnie do panujących warunków atmosferycznych, a jej członkowie nie mieli ważnych (lub prawidłowo nadanych) uprawnień do tego typu lotu.
Prokuratura poinformowała także, że zadecydowała o postawieniu zarzutów dwóm obywatelom Rosji, kontrolerom z lotniska w Smoleńsku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: katastrofa smoleńska
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!