wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Chodel: Jola mogła żyć

Dodano: 6 maja 2008, 21:33

"Ratujcie mnie, zabierzcie mnie do szpitala” - prosiła chora na depresję 39-letnia Jolanta. Kilka dni później już nie żyła.

Mimo że miała za sobą próbę samobójczą, szpital jej nie przyjął, bo była pijana.

- Jestem załamany, Jola żyłaby, gdyby nie znieczulica i długie procedury - rozpacza Edward Wieczorek z Chodla, który skontaktował się w tej sprawie z naszą redakcją. Mężczyzna był przyjacielem Jolanty. Kobieta 7 kwietnia utonęła w rzece Chodelce.

Uzależniona od alkoholu Jolanta S. cierpiała na depresję. W czerwcu i październiku 2007 roku leżała w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublinie. Raz, po próbie odebrania sobie życia, drugi raz z powodu myśli samobójczych.

- Z Jolą znaliśmy się 8 lat. Taka ładna i miła - ociera łzy mężczyzna. Pod koniec marca, gdy ZUS odmówił jej renty, całkiem się załamała. - Kilka dni później wyrwałem jej pasek z rąk, bo chciała się powiesić. Przerażony zatelefonowałem do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Chodlu.

- Po tym telefonie poszłam do lekarza rodzinnego - opowiada pracownica socjalna, która opiekowała się Jolantą S. - Lekarka wypisała skierowanie i wybłagała w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Abramowicach, by lekarz przyjął ją w takim stanie, w jakim się stawi.

2 kwietnia pan Edward zawiózł Jolantę do szpitala. Ale na izbie przyjęć był inny lekarz. - Prosiła: "Ratujcie mnie, jestem chora, weźcie mnie do szpitala”. Doktor odmówił, bo była po alkoholu - oburza się Wieczorek.

- Była bardzo pijana, alkomat wykazał 2 czy 3 promile. A my nie przyjmujemy pijanych. Nie deklarowała chęci samobójczych - mówi dr Artur Mozer, który nie przyjął Jolanty.

Jego zdaniem, kobieta nie była poważnie chora psychicznie, a jedynie miała stany depresyjne. - Bardziej cierpiała na chorobę alkoholową - kwituje lekarz.

- 7 kwietnia zastałem ją w domu, leżała na wersalce. Znowu poszedłem do ośrodka i błagałem o pomoc. Kiedy wróciłem, już jej nie było - płacze Wieczorek.
Ciało Jolanty S. znalazł wędkarz. - Wypadek? Samobójstwo? Nie wiadomo - rozkłada ręce mężczyzna.

W GOPS zapewniają, że robili wszystko, by ratować chorą kobietę. - W ciągu dwóch miesięcy nasza pracownica była u niej 9 razy - zapewnia Zuzanna Ceran, kierownik ośrodka.

- Jeszcze w lutym złożyliśmy wniosek do gminnej komisji Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, żeby umieścić ją na szpitalnym oddziale odwykowym. Komisja przesłuchała panią Jolantę, psycholog uznał, że wymaga leczenia, a sąd wyznaczył w tej sprawie termin na 21 kwietnia. Niestety, nie doczekała rozprawy.
Czytaj więcej o:
Malwa
J24
aga
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Malwa
Malwa (23 maja 2008 o 12:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To jest tragedia. Szpital w Abramowicach to przechowalnia, zostawilam tam mojego ojca tylko na tydzien i widzialam jak to dziala. Ordynator, Prof. Masiak jest bardzo niekompetetny, brud i przekupstwo tam dominuje. Nie zalezy im na pacjentach, patrza tylko zeby.............. Szkoda kobiety, byla chora, gdyz alkoholizm jest niestety choroba i potrzebowala pomocy. Kiedy to sie zmieni, czy ktos w koncu zauwazy godnosc czlowieka? Za co ci wszyscy gryzipiorki i lekarze biora pieniadze. Glebokie wspolczucia dla Rodziny.
Rozwiń
J24
J24 (22 maja 2008 o 15:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kierowaniem na przymusowe leczenie zajmują się urzędy gmin tj wójtowie, sąd i policja. ops nie wiele może zrobić.
SKORO TAKIE ORGANY są bezsilne..... p. ZUZIA JEST DOBRYM KIEROWNIKIEM OPS . Pomoc społeczna nie może być od wszystkiego i za wszystko odpowiadać. ZNAJDźCIE SOBIE INNEGO KOZłA OFIARNEGO.
Rozwiń
aga
aga (22 maja 2008 o 15:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
uuu
Rozwiń
Pielęgniarka
Pielęgniarka (10 maja 2008 o 11:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A CZY KTOŚ POWIEDZIAŁ CZY NAPISAŁ O TYM ,ŻE PANI JOLA BYŁA WCZEŚNIEJ KILKA RAZY PRZYJMOWANA DO TEGO SZPITALA !!!! I NIESTETY SAMA NA WŁASNE ŻĄDANIE WYPISYWAŁA SIĘ Z NIEGO!!!!!!!!!!! JUŻ WTEDY MOGŁA ZACZĄĆ LECZENIE. ZA KAŻDYM RAZEM PRZYJEŻDŻAŁA DO SZPITALA PIJANA!!!!!! I BYŁA PRZYJMOWANA!!!! WIĘC NIE WYPISUJCIE GŁUPOT ,ŻE TO SZPITAL WINIEN.ONA SAMA ZAWINIŁA!!!
Rozwiń
człowiek
człowiek (10 maja 2008 o 00:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chujowe przepisy i tyle na pomoc trzeba czekać nie wiadomo ile, jak pomoc potrzebna już a nie za miesiąc
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!