czwartek, 2 lipca 2015 r.

Ludmiłówka: Stracili dom po eksplozji gazu

Dodano: 14 grudnia 2011, 17:23
Barbara Gąsiorowska (na zdjęciu w wypalonym domu) jej dzieci i mąż znaleźli na razie kąt u rodziny (
Barbara Gąsiorowska (na zdjęciu w wypalonym domu) jej dzieci i mąż znaleźli na razie kąt u rodziny (

13 grudnia 2011 roku rodzina z Ludmiłówki koło Kraśnika zapamięta na długo. W pożarze ich domu ranna została 81-letnia kobieta, jej syn i wnuczek. Bez dachu nad głową jest 14 osób.

– Zbliżało się południe. 17-letni syn zmieniając w kuchni butlę z gazem odkręcił zawór – mówi ze łzami w oczach Barbara Gąsiorowska, matka 11 dzieci w wieku od 6 do 19 lat. – Wtedy nastąpił wybuch. Dzięki Bogu, dwoje z pozostałych dzieci było w szkole, a ośmioro w bezpiecznym miejscu w domu.

W kuchni, oprócz nastolatka, była jego 81-letnia babcia. Pani Barbara znajdowała się w pokoju obok. – Z mężem Andrzejem, który przybiegł z podwórka, ruszyliśmy na pomoc babci, bo to ona ucierpiała najbardziej – opowiada Gąsiorowska. – Wynieśliśmy ją przez okno.

– Liczył się tylko czas, żeby jak najszybciej wynieść ją z płomieni. Nawet bólu nie czułem – opowiada Andrzej Gąsiorowski. On też został ranny: ma poparzoną twarz, uszy, ramiona i dłonie. Po opatrzeniu ran w szpitalu wypisał się na własne żądanie. Chciał jak najszybciej wracać do dzieci i żony.

Gdy dom płonął, na pomoc Gąsiorowskim ruszyli sąsiedzi. Wezwali straż pożarną. – Moja siostra pomagała ratować starszą panią Gąsiorowską – mówi Ryszard Rębisz, sąsiad rodziny. – W Ludmiłówce wszyscy trzymamy się razem. Po tej strasznej tragedii będziemy im pomagać, bo nie można zostawić ich samych – deklaruje.

Poparzona 81-latka jest pod opieką lekarzy we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej. Jest przytomna. – Ma poparzone ponad 40 proc. ciała – mówi Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Została przewieziona do szpitala w ciężkim stanie.

Z kolei w kraśnickim szpitalu leży 17-latek, który nieszczęśliwie montował butlę. – Dotąd nie wyszedł z szoku – płacze jego matka.

Dom należący do rodziny nie nadaje się do zamieszkania, jest wypalony. Gąsiorowscy utrzymują się z rolnictwa i sami nie dadzą rady go odbudować.

Pogorzelcy znaleźli schronienie u rodziny. Pomoc zaoferowała gmina. – Zrobimy wszystko, co w naszej mocy – zapewnia wójt Dzierzkowic Jan Grzebuła, który był wczoraj na miejscu. – Pomożemy w załatwieniu wszystkich urzędowych spraw przy odbudowie domu. Zaoferowaliśmy też lokal zastępczy. W najbliższą niedzielę będą w kościele zbierane pieniądze do puszek. Datki trafią do poszkodowanej rodziny.

Z pomocą przyszli też nauczyciele. – W naszej szkole uczy się sześcioro dzieci państwa Gąsiorowskich – mówi Małgorzata Aleksandrowicz, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Ludmiłówce. – Dzieci są zadbane. Dobrze się uczą. Postaramy się, by miały przybory szkolne i książki, które straciły w pożarze.

Rodzina dostanie również żywność i ubrania zebrane podczas akcji Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę. – Już szykujemy dla nich paczkę – zapewnia Ewa Dados, animatorka akcji, dziennikarka Radia Lublin.

Sprawę eksplozji w Ludmiłówce bada policja. – Zostali ranni ludzie, dlatego musimy ustalić, czy 17-latek nie spowodował zagrożenia dla zdrowia i życia – mówi Elżbieta Stanisławek z policji w Kraśniku.

JAK POMÓC?

Stowarzyszenie "Wokół Dzierzkowic”, współpracujące z gminą utworzyło specjalne konto w Banku Spółdzielczym w Dzierzkowicach, na które można przekazywać środki finansowe poszkodowanym w wyniku pożaru.

Numer rachunku bankowego: 92 8717 1019 2004 4001 1111 0002
Czytaj więcej o:
10 komentarzy
Skomentuj
avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)
Ostatnie komentarze
annodomini (9 lutego 2012 o godzinie 13:48)
[quote name='Gosc' timestamp='1328105486' post='591201']
Ludzie jak jestescie naiwni i macie za duzo to placcie na innych niech maja na papieroski itp.znam tych ludzi i to co teraz robia to aby za glowe sie zlapac idzie w dalekim powazaniu maja pomoc innych chodza dumni i sie z was smieja!!!Nie pracowali bo sie nie chcialo bo opieka da to teraz juz calkiem maja super!
[/quote]

...takiej tragedii w dodatku przed świętami nie życzę nikomu...ale w powyższej wypowiedzi jest niestety dużo prawdy...
Gosc (1 lutego 2012 o godzinie 15:11)
Ludzie jak jestescie naiwni i macie za duzo to placcie na innych niech maja na papieroski itp.znam tych ludzi i to co teraz robia to aby za glowe sie zlapac idzie w dalekim powazaniu maja pomoc innych chodza dumni i sie z was smieja!!!Nie pracowali bo sie nie chcialo bo opieka da to teraz juz calkiem maja super!
gość (20 grudnia 2011 o godzinie 11:59)
ich ojciec nigdy nie pracował utrzymywało ich państwo a 5ha pola ugorem leży .
jedyne co sie dorobił to 12 dzieci to jest jego dorobek całego życia bo dom i gospodarkę dostał od swojego ojca i zmarnował wszystko
gość (20 grudnia 2011 o godzinie 11:50)
całe życie nic nie robili oprócz dzieci utrzymywała ich opieka społeczna a 5ha pola ugorem leży .
już ich dzieci mówią że tyle ubrań dostali że będą sprzedawać.
Gość (18 grudnia 2011 o godzinie 08:47)
[quote name='Gość' timestamp='1324148714' post='571848']
Dla mnie nienormalność i patologia to jedno dziecko.


po pierwsze to nie średniowiecze, po drugie nie ma to jak narodzić, niech podatnicy utrzymują, bo nie sądzę aby samo ojciec dzieci zapracował na taką gromadkę, gdzie w woj. lubelskim 1,5 tys. - 2 tys. wynagrodzenie to już szczyt marzeń, szkoda tylko dziec, które od samego już poczęcia klepią biedę, no ale mogą mieć żal tylko i wyłącznie do swoich rodziców
Zobacz wszystkie komentarze (10)
Pozostałe informacje