sobota, 18 listopada 2017 r.

Kraśnik

Pacjent: Lekarze uznali, że jestem pijany, a nie byłem. Później odwieźli mnie do psychiatryka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 lutego 2014, 09:15

Pacjent stracił przytomność w izbie przyjęć szpitala w Kraśniku. Kiedy zareagował gwałtownie na uderzenia w twarz, został "zapakowany w kaftan bezpieczeństwa i odwieziony do szpitala psychiatrycznego w Lublinie. Ale to dopiero początek jego kłopotów.

Pan Tomasz 23 grudnia stracił przytomność w przychodni podczas badań. Trafił do szpitala w Kraśniku. - Już wcześniej zaczęły się dziwne objawy, m.in. senność i zaniki pamięci - opowiada pani Iwona, żona pacjenta. - Kiedy dotarł na izbę przyjęć, stwierdzono, że jest pijany. Jednak po badaniu krwi okazało się, że był trzeźwy. Jak tak można? - oburza się kobieta. - Tomografii nie wykonano, bo - jak stwierdziła pielęgniarka - mąż był agresywny. "Bili mnie w twarz" Pan Tomasz nie zaprzecza, że zachowywał się agresywnie. Tłumaczy, że był chory, w szoku i nie wiedział, co się z nim dzieje. - Kiedy zacząłem odzyskiwać przytomność, poczułem silne uderzenia w twarz. Zapytałem stojącą nade mną kobietę, dlaczego mnie bije i kim jest. To była pielęgniarka. Zareagowałem gwałtownie, zerwałem jej identyfikator - opowiada. - Wtedy stwierdzili, że jestem chory psychicznie. Zapakowali w kaftan bezpieczeństwa i odwieźli do Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie. Marek Kos, dyrektor kraśnickiego szpitala uważa, że nie było żadnych nadużyć ze strony pracowników. - Nie analizujemy przyczyn agresji, gdy zachowanie pacjenta zagraża innym. Nie mogę pozwolić, żeby ktoś zakłócał porządek w szpitalnym oddziale ratunkowym - tłumaczy Kos i dodaje: Co do insynuacji pracowników, że pacjent jest pijany, to nie mam żadnych informacji na ten temat. Jednak codzienna praktyka pokazuje, że takie zachowania na oddziałach ratunkowych są w ponad 90 proc. objawami przyjęcia środków psychoaktywnych. Agresywny pacjent W opinii dyrektora, szpital dopełnił wszelkich obowiązków. - Agresywne zachowanie pacjenta, który zaatakował personel powodując obrażenia ciała stanowi podstawę do podejrzenia choroby psychicznej. Nie mamy oddziału do leczenia takich zaburzeń, dlatego wysyłamy pacjentów do innych szpitali - kończy Kos. - Zaburzenia zachowania u tego mężczyzny nie były spowodowane chorobą psychiczną, ale zmianami somatycznymi - komentuje dr n. med. Marek Domański, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie. - Zdiagnozowaliśmy u niego podrażnienie opon mózgowo-rdzeniowych. Kwestią dyskusyjną jest to, czy transport do Lublina był konieczny w przypadku, kiedy szpital ma oddział neurologiczny - dodaje dr Domański.

W związku z agresywnym zachowaniem w kraśnickim szpitalu, panu Tomaszowi zostały postawione zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej, znieważenia pielęgniarki i gróźb. Do wszystkich się przyznał. Sprawę bada prokuratura. - Postępowanie jest w toku. Akta są w sądzie, bo mężczyzna wystąpił o wyznaczenie obrońcy - informuje Małgorzata Samoń, prokurator rejonowy w Kraśniku. • Przyznał się pan do zarzutów. To osłabia pańską linię obrony. Mógł pan zasłonić się chorobą... - Zgadza się, to było pod wpływem choroby - odpowiada pan Tomasz. - Ale wszystko zapamiętałem i nie chcę kłamać, kombinować. Jestem przekonany, że to szpital zawinił. Historią pana Tomasza zainteresowaliśmy Rzecznika Praw Pacjenta, który obiecał zająć się sprawą.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: szpital Kraśnik
pacjent
Henio
jagoda
(93) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

pacjent
pacjent (19 grudnia 2014 o 20:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Organ nadrzędny, czyli Starosta powinien wreszcie zainteresować się, jaki ma stosunek SOR do pacjentów. Niestety - kilka osób MUSI pożegnać się z pracą ....

Rozwiń
Henio
Henio (18 grudnia 2014 o 12:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

PERSONEL SZPITALA W KRAŚNIKU ZNA JEDYNIE DWA SPOSOBY UDZIELANIA POMOCY PSYCHIATRYK  JEDEN KOSTNICA DRUGI W TAKIM RAZIE PO CO UTRZYMYWAĆ CAŁY SZPITAL SKORO WYSTARCZY KARAWAN I KARETKA 

 A niesiołowski ani w psychiatryku ani w kostnicy,czy paligłup.

Rozwiń
jagoda
jagoda (18 grudnia 2014 o 11:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

powinowaty bez bliskiej rodziny znalazl sie w szpialu w starym bo stacil wladze w nogach czyli nie byl w stanie chodzic. sytuacja kiepska a do tego bol wiec jak nie pic jak wczesniej pilo sie notorycznie. kazdy sie zalamie jak kroku zrobic nie moze i wie, ze czeka go operacja. alkoholikowi jest trudniej nie pic zwlaszcza jak ma towarzystwo. i oczywiscie gdy lekarz widzi podpitego goscia co lezy poobijany na podlodze to ma w d...e co ten mowi i wynosza go w krzeselku mimo, ze ten informuje, ze ma problem z kregoslupem. na izbie przyjec pielegniarka karze mu wstac z krzesla i z nowu ma w d...e co mowi pacjent a gdy ten zwala sie na podloge to w krzyk i silowe prostowanie kolan i jak takie ci ...  py nie zwyzywac? babsko swym ciezarem prostuje przykurcz kolan i co chce kwiatow? przypadkowo dowiedzielismy sie w domu, ze powinowaty jest w szpitalu, idziemy a tam lezy nagi w samym pampersie na lozku po podaniu lekow uspokajajacych juz prawie tydzien. posiniaczony, zarosniety, mamroczacy z sensem ale po lekach spowolniony. bolalo chlopa to pil, ile mogl to chodzil, przewracal sie i dlatego byl poobijany. od lekarek uslyszalam, ze sie awanturuje, wyzywa personel. zdziwione, oburzone ale czym? ze uslyszaly prawde o swoim zachowaniu i jedzeniu szpitalnym od pijanego? oczywiscie mialy lekarki gdzies informacje od trzezwych kobiet, ze od lat leczy sie na kregoslup prywatnie u pani co pracuje w tym szpitalu wiec niech ja wezwa na konsultacje, ze skoro wydaje pieniadze na wizyty i badania to musi go bolec i taki pijak z niego nie jest skoro pracuje i zarabia. okazuje sie, ze konsultacja neurologiczna byla - stukanie w kolano a pacjent nie chodzi bo tak jest po alkoholu. dostarczylysmy dokumentacje medyczna i po 3 dniach a moze pozniej znalazl sie na neurologii, zawiezli go na badania do lublina, konieczna operacja a ze limit w lublinie byl wyczerpany wiec operacja byla w zamosciu i bardzo dobrze bo warunki i personel super. niedowlad nogi jest bo za dlugo lezal w szpitalu w krasniku.

ludzie roznie reaguja na stres i bol a jeszcze jak kiedys pili to ida w cug i czy to znaczy, ze nie wolno im pomagac? pijany nie wie co go boli? 

Rozwiń
radek
radek (17 grudnia 2014 o 22:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ja złamałem rękę na nartach o godz 22 w sobotę. Oczywiście nie wiedziałem jeszcze czy jest złamana więc w drodze powrotnej do domu zamiast na izbę przyjęć pojechałem do apteki, zakupiłam altacet z nadzieją, że to poważne stłuczenie. Zrobiłem okład i próbowałem spać. Niestety rano gryzłem już poduszkę z bólu, więc żona zawiozła mnie na izbę przyjęć w Kraśniku Starym. I tu moje zdziwienie, pielęgniarka stwierdziła, że skoro wytrzymałem kilka godzin to wytrzymam do poniedziałku jeszcze 1 dobę a mi najzwyczajniej nie chce się stać w kolejce do przychodni i zawracam jej głowę w niedzielę. TRAGEDIA JACY LUDZIE TAM PRACUJĄ!!!

Oczywiście usłyszała dobitnie co myślę na ten temat i nie pozwoliłem sobie na takie traktowanie. W 15 sek wezwała lekarza, który stwierdził złamanie i po 15 min miałem rękę w gipsie. Dobrze, że mnie nie wywieźli do psychiatryka bo też nerw mnie złapał ;)

Rozwiń
Franek z Krasnika
Franek z Krasnika (17 grudnia 2014 o 18:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W Kraśniku na Izbie przyjęć to normalka nikomu się nie chce du.y ruszyć nikomu się nie spieszy a jak pojechałem po zabiegu który miałem kilka dni wcześniej w Lublinie i w którym był obrzęk nie wytrzymywałem z bulu to nic od bulu nie dostałem,aby zjebe że do nich przyjechałem i kazali mi jechać tam gdzie miałem to robione-widocznie pani doktor nie mogła zdjagnozować obrzęku ja już dwa razy miałem takie przygody pierwszym razem jak nie zdjagnozowali pozytywnie mojej choroby to na drugi dzień odrazu w ostatnim momęcie wylądowałem na stole pocięty..I jak tam można być spokojnym i cierpliwym..to nie pacjentów powinni zabierać w kaftanach tylko...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (93)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!