środa, 23 sierpnia 2017 r.

Kraśnik

Pięć dni w studni (posłuchaj relacji z RL)

Autor: Fabian Plapis

To cud, ze żyje. Miałam ze sobą różaniec, moglam sie tylko modlić - mówi 74-letnia Helena Jarosz spod Kraśnika. Ostatnie pieć dni spedziła na dnie starej studni.

W ubiegly piątek pani Helena postanowila odwiedzic syna. Wyszla z domu w Kolonii Studzianki po poludniu. Dwa kilometry dalej przechodzila przez opuszczone gospodarstwo. Nie zauwazyla zarośnietego trawą otworu wyschnietej, czterometrowej studni i wpadla do środka. Wolala o pomoc, ale nikt nie slyszal. Do najblizszych zabudowan bylo ponad kilometr. Zostala sama w ciemnościach, bez wody i jedzenia. - Stracilam nadzieje, ze kiedykolwiek mnie odnajdą - opowiada Helena Jarosz. - Bolaly mnie nogi, rece, serce. W pewnym momencie ściany studni zaczely sie osypywac, bo po pobliskim polu jeLdzil ciągnik. Pomyślalam, ze to koniec...
Przez pierwsze dni pani Heleny szukala tylko rodzina. Policje powiadomili dopiero w niedzielny wieczór. - W poniedzialek rano na poszukiwania zaginionej ruszyli mieszkancy wsi i strazacy - relacjonuje Janusz Majewski z kraśnickiej policji. - Niestety, mimo dokladnej penetracji duzego obszaru nie udalo sie jej odnaleLc.
- Zaczynalam tracic nadzieje. Mialam czarne myśli, ze mama nie zyje, ze znajdziemy ją dopiero na wiosne, gdzieś w lesie - mówi drzącym glosem córka pan Heleny, Teresa Szymoniuk.
Nastepnego dnia rodzina przezyla szok. - Wezwano mnie na identyfikacje zwlok - opowiada córka. - W pobliskiej Rzeczycy znaleziono cialo kobiety, która wpadla pod pociąg. Boze, co ja przezylam zanim zobaczylam, ze to nie moja mama...
Poszukiwania trwaly nadal. We wtorek starszą panią znalazl syn. Do szpitala w Kraśniku przyjmowala ją doktor Maria Stepien, zastepca ordynatora oddzialu wewnetrznego. - Zdziwilam sie, bo oprócz kilku otarc i stluczen oraz lekkiego odwodnienia pacjentka byla w dobrym stanie. Po tylu dniach, to zaskakujące.
Od wtorku otwór studni zabezpieczają konary ścietego drzewa.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!