wtorek, 19 września 2017 r.

Kraśnik

Pożar w Ludmiłówce. 14-osobowa rodzina bez dachu nad głową

Dodano: 13 grudnia 2011, 17:22
Autor: (a.a.)

Tragedia przez nieostrożność? (Archiwum)
Tragedia przez nieostrożność? (Archiwum)

Trzy osoby zostały ranne w pożarze, do którego doszło we wtorek w miejscowości Ludmiłówka, 21 km od Kraśnika. Ogień wybuchł w murowanym domu należących do liczącej czternaście osób rodziny. Do szpitala zostali przewiezieni 80-letnia kobieta, 41-letni mężczyzna i jego 17-letni syn. Dom nie nadaje się do zamieszkania.

– Zawiadomienie o wybuchu ognia otrzymaliśmy o godz. 12.17 – podaje kpt. Piotr Michałek z Komendy Powiatowej PSP Kraśnik, który był na miejscu zdarzenia. – Do wybuchu pożaru doszło na wskutek zapalenia się gazu podczas nieprawidłowej wymiany butli gazowej przy kuchence. Podczas wybuchu ognia w domu przebywały cztery osoby, trzy zostały ranne.

To babcia, ojciec dzieci i jego syn. Najciężej ranna jest 80-letnia kobieta. – Ma poparzone ponad 40 proc. powierzchni ciała. Jest w stanie ciężkim – podaje Andrzej Fijołek z KWP w Lublinie. – Kobieta została przewieziona do szpitala w Łęcznej (Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej-red.).

Kolejne poszkodowane osoby trafiły do szpitala w Kraśniku. – 41-letni mężczyzna wypisał się do domu na własne żądanie – dodaje Fijołek.

Z kolei 17-letni syn mężczyzny jest pod opieką lekarzy. – Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – informuje Piotr Krawiec, dyrektor SP ZOZ w Kraśniku.

Według wstępnych ustaleń policji chłopak zmieniając butlę z gazem myślał, że zakręca butlę a ją odkręcił. Wówczas doszło za samozapłonu.

Parterowy dom, w którym mieszkała rodzina nie nadaje się do zamieszkania.

– Całkowicie zniszczone są dwa pomieszczenia – kuchnia i przedpokój – relacjonuje przedstawiciel kraśnickiej straży pożarnej. – Koleje trzy pomieszczenia są okopcone. W akcji brało udział 5 zastępów straży pożarnej. Pierwsi na miejscu byli strażacy z OSP w Ludmiłówce, później dołączyły do nich kolejne wozy ochotniczej straży pożarnej i zawodowi strażacy.

Pomoc obiecała już gmina. – Mamy w Dzierzkowicach lokal, w którym są dwa duże pomieszczenia i media. Rodzina może tam zamieszkać – mówi Jan Grzebuła, wójt gminy Dzierzkowice.
Czytaj więcej o:
gość
M
;///
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

gość
gość (22 grudnia 2011 o 11:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ja ich akurat znam bo tomoja rodzina i to co ty piszesz to jest zwykłe pier***enie w bambus .
całe zycie nic nie robili tylko pieniądze z opieki brali . najbardziej ucierpiała babcia a oniej cisza tylko każdy pisze o tych co gówno ucierpieli
Rozwiń
M
M (15 grudnia 2011 o 14:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Strażacy umieją tylko ładnie mówić, ale żaden nie powie, że to mieszkańcy domu i ich sąsiedzi sami ugasili pożar nosząc wodę wiadrami... Straż gasiła tylko tlące się niedopałki. Dom się odbuduje dzięki pomocy ale zdrowia i życia nikt nie zwróci. A trauma pozostanie w głowach na zawsze...
Rozwiń
;///
;/// (14 grudnia 2011 o 20:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak,tez tak myślę... i tak ludzie gadają w Dzierzkowicach jakies niestworzone rzeczy i inne bzdury, plotkują a nawet za duzo nie wiedza o czym... taki apel dla plotkarzy PRZESTANCIE SIE WYPOWIADAC NA TEMATY O KTORYCH NIE WIECIE ZA DUZO...NIE WYMYSLAJCIE NIC... MYSLICIE ZE JAK BEDZIE TAK MASOWO O TYM GADAC TO W CZYMŚ POMOZECIE TEJ RODZINIE...ALE NIE, WY NIE POMOZECIE BO BEDZIECIE TYLKO GADAC I GADAC...niektorzy ludzie nawet nie znają tej rodziny zbyt dobrze albo w ogóle...to po co sie wypowiadac i taką sensacje robic...po to zeby zaistniec? to nie ma sensu...
przykro mi jest bardzo z tego powodu ze istnieje tyle takich ludzi ktorzy czekaja tylko na to ze sie cos wydarzy albo ze ktos cos tam zbroil... byle tylko o kims cos powiedziec i nie zawsze jest to cos dobrego...takie jest moje zdanie i jestem pewna że nie jedna osoba mnie poprze... pomóżmy im i wreszcie przestańmy gadać.
Rozwiń
oki doki
oki doki (14 grudnia 2011 o 06:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najpierw niech piszący będzie na miejscu zdarzenia - bo pisze takie głupoty że aż przykro czytać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!