środa, 13 grudnia 2017 r.

Kraśnik

Śmierć w Tatrach: jak doszło do tragedii

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 maja 2008, 20:01
Autor: FABIAN PLAPIS

W piątek 30-letni Andrzej z Kraśnika odłączył się od grupy znajomych w rejonie Mięguszowieckich Szczytów nad Morskim Okiem.

Jego ciało znaleźli dzień później Słowacy. Osierocił dwójkę małych dzieci.

- On był taki dokładny, ostrożny, kochał te góry. Miał dobry sprzęt, taki z najwyższej półki. Jeszcze w czwartek dzwoniłam do niego i prosiłam, żeby wysoko nigdzie nie chodził. W piątek już koło 16 nikt się nie zgłaszał - mówi zrozpaczona pani Marianna, matka.

Andrzej wyjechał w Tatry wraz z kolegami, m.in. z Kraśnika i Częstochowy. Nie był to jego pierwszy wypad w góry. 1 maja byli na miejscu. W górach mieli spędzić długi weekend. Nie planowali wypadów na wysokie szczyty.

Do nieszczęścia doszło w piątek po południu. Trójka turystów rozstała się przed wierzchołkiem Mięguszowieckiego Szczytu. Dwójka zeszła do schroniska nad Morskim Okiem. Tylko Andrzej J. postanowił iść dalej.

- To bardzo trudny teren. Ten turysta nie był aż tak doświadczony. O tak późnej porze poszedł sam na szczyt, na który nie prowadzi żaden szlak. W dodatku bez łączności i latarki - mówi Witold Cikowski, ratownik TOPR.

Kiedy mieszkaniec Kraśnika nie wrócił na noc do schroniska, koledzy powiadomili TOPR. W nocy dwa patrole przeszukiwały ten rejon Tatr. W sobotę rano śmigłowiec przetransportował w rejon Mięguszowieckich Szczytów kolejną grupę ratowników.
- Akcję utrudniała zła pogoda. Powyżej 2000 m była gęsta mgła i widoczność do 5 m. Wiał silny wiatr. Nie można były użyć śmigłowca. W takich warunkach ratownicy mogą sprawdzać tylko hipotetyczne trasy, jakimi mógł poruszać się turysta - dodaje Cikowski.

W sobotę przed południem słowaccy ratownicy znaleźli ciało po słowackiej stronie Tatr, po południowej stronie Szczytu Mięguszowieckiego. Najprawdopodobniej przyczyną śmierci był upadek z dużej wysokości.

- Syn miał mnóstwo planów, robił magisterium, zaczynał nową pracę. Jeszcze chyba do nas to nie dotarło - mówi pan Marian, ojciec.

- Ciągle myślę, że ktoś zadzwoni i powie, że to jednak nie Andrzej - dodaje z płaczem pani Marianna.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
łylma
Gość
Gość
(31) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

łylma
łylma (2 maja 2014 o 15:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

['] ['] [']

Rozwiń
Gość
Gość (29 marca 2014 o 09:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Żal ściska mi serce... mieszkałem razem z Andriu we Wrocławiu, razem dzieliliśmy pasję do gór. Był dla mnie bliskim przyjacielem (jak on mawiał "my friendem") jakich nie ma się wielu. To był bardzo dobry człowiek, mawiał że jest "człowiekiem ze wschodu" ze względu na swoją ciepłą bezpośredniość, mówił też o sobie "góral z Kraśnika..." A jeszcze około marca Andrzej w rozmowie na GG gdy chciałem z nim pojechać w weekend majowy w Tatry powiedział: "wiesz.. Tatry w maju są niebezpieczne..."
Andriu... miałeś dziś piękne pożegnanie. Twoi przyjaciele z Częstochowy, Wrocławia i Kaczorowa nigdy Cię nie zapomną.
Spoczywaj w pokoju "my friendzie"...

Myslę, że trochę zbuntowana dusza Andrzeja potrzebuje modlitwy, dlatego proszę miejcie to na uwadze.
To był dobry "góral z Kraśnika"...

Jestem ojcem ś.p. Andrzeja z Kraśnika .Bardzo proszę o kontakt

661898299 , mail:marian1951@poczta.onet.pl

Rozwiń
Gość
Gość (29 marca 2014 o 09:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

.p.Żal ściska mi serce... mieszkałem razem z Andriu we Wrocławiu, razem dzieliliśmy pasję do gór. Był dla mnie bliskim przyjacielem (jak on mawiał "my friendem") jakich nie ma się wielu. To był bardzo dobry człowiek, mawiał że jest "człowiekiem ze wschodu" ze względu na swoją ciepłą bezpośredniość, mówił też o sobie "góral z Kraśnika..." A jeszcze około marca Andrzej w rozmowie na GG gdy chciałem z nim pojechać w weekend majowy w Tatry powiedział: "wiesz.. Tatry w maju są niebezpieczne..."

Andriu... miałeś dziś piękne pożegnanie. Twoi przyjaciele z Częstochowy, Wrocławia i Kaczorowa nigdy Cię nie zapomną.
Spoczywaj w pokoju "my friendzie"...

Myslę, że trochę zbuntowana dusza Andrzeja potrzebuje modlitwy, dlatego proszę miejcie to na uwadze.
To był dobry "góral z Kraśnika"...

Jestem ojcem ś.p. Andrzeja z Kraśnika Bardzo proszę o kontakt:661898299 mael:marian1951@poczta.onet.pl

Rozwiń
łylma
łylma (2 listopada 2013 o 21:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

[']

Rozwiń
ojciec
ojciec (16 maja 2010 o 12:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Synek to już dwa lata minęły jak nie ma Cię z nami.Bardzo tęsknimy za Tobą. Chodzę z Waldemarem po górach i zawsze myślę o Tobie,że może szedłeś tym szlakiem, wtedy jest mi jakoś łatwiej ale zarazem żal że nie jesteś z nami.Pewnie cieszył byś się gdybyśmy tak we trójkę jak to Ty mówileś "hasali" po górkach.Pozostało nam zapalić świeczkę modlitwa i nadzieja,że spotkamy sie wszyscy w Niebiańskich Górach.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (31)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!