sobota, 24 czerwca 2017 r.

Kuchnia

Oceniamy lubelskie restauracje. "Valentino. Chleb i wino” w Konopnicy

Dodano: 15 listopada 2013, 16:05

Na kulinarnej mapie Lublina i okolic pojawił się mocny gracz. W nowej restauracji, położonej przy kraśnickiej szosie, gotuje Janusz Ozga, człowiek, który uczył się zawodu od wielkich mistrzów (Józef Łanczont, Kazimierz Mirosław), potem stworzył kuchnię w "Dworze Anna”, wprowadzając do karty zupę kniazia Boberka i mostek cielęcy. Przez kilka lat gotował w Wiedniu – teraz opracował kartę i gotuje w "Valentino”.

Kiedy weszliśmy do restauracji – największym zaskoczeniem był pan Jacek, kultowy kelner z Dworu Anna. Na dobry początek zamówiliśmy "Tatar wołowy po staropolsku” za 15 oraz "Sałatkę mandżurską z kaczką na granacie” za 23 zł, sok za 6 i Pilsnera za 7. Jak miło było słyszeć od kelnera, że tatar może być w wersji klasycznej z żółtkiem, z jajkiem przepiórczym albo tak jak podawał go Kazimierz Mirosław w "Powszechnej”.

Stara, dobra szkoła. Wybrałem trzecią wersję. Tatar był już wymieszany z posiekanymi składnikami, doprawiony i elegancko podany na talerzu. Świeżutka polędwica idealnie harmonizowała z przepiórczym jajkiem, cebula i pieczarki wtórowały im do smaku. Pycha.

Sałatka ze wschodnimi mandżurskimi akcentami: obroniła się, ale mieliśmy wrażenie, że każdy ze składników miał osobny smak. Nie było harmonii. W roli gorącej zakąski wystąpił "Forszmak tradycyjny” za 12 zł – znów według receptury od mistrzów. W małej bulionówce udało się kucharzowi zamknąć potęgę smaku. Smak wędzonki mieszał się ze smakiem pieczeni i dobrej kiełbasy, smak kiszonych ogórków nie górował nad całością. Pyszne.

M. zamówiła sobie "Rosół z makaronem domowym” za 6 zł, ja "Zupę holenderską z baraniną i bobem” za 9 zł. Rosół okazał się bezkonkurencyjny, gotowany na zagrodowym kurczaku i wołowinie pachniał z daleka. Zupa z bobu była jeszcze lepsza. Zupa, której receptura odwołuje się jeszcze do Monatowej, była udoskonaloną wersją zupy kniazia Boberka z Dworu Anna. Nie dość, że było jej dwa razy więcej (duży talerz, nie mała bulionówka), to jeszcze nabrała esencjonalności i smaku.

Zamówiliśmy "Mostek cielęcy w sosie z maślaków i kaszą po polsku” za 24 zł oraz "Kapłona faszerowanego truflami na szpinaku z ziemniaczkami i rozmarynem po parysku” za 27 zł. I Pilsnera za 7 zł. To był najprawdopodobniej debiut kapłona w Lublinie i okolicy. A dokładnie było to faszerowane udko z kapłona.

Pod chrupiącą skórką kryło się pokrojone w kostkę soczyste i delikatne mięso, przełamane akcentami truflowej pasty, które dobrze korespondowało ze szpinakiem. Ale ziemniaczki były chłodne, a talerze zimne i wspaniałe danie szybko stygło. Podobnie było z moim mostkiem, świetne mięso było zaledwie ciepłe, podobnie jak pęcak. Szkoda.

Na deser zamówiliśmy "Tartę budyniową z owocami” za 8 zł i "Sernik Valentino z lodami bakaliowymi i gorącą czekoladą” za 12 zł i kawę z 6. Oba desery były przeciętne. Nasza ocena? Zapłaciliśmy 169 zł i mimo wpadek dajemy mocne cztery gwiazdki za dobrą polską kuchnię z europejskimi akcentami, opartą na świeżych składnikach.

Restauracja \"Valentino. Chleb i wino” w Konopnicy

Konopnica 163 A,
tel. 81 747 33 99
Czynne od 12 do ostatniego klienta
Można płacić kartą
Czytaj więcej o:
T i K
Right_Behind_The_Kitchen
Gregory
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

T i K
T i K (3 czerwca 2017 o 18:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NIE POLECAM NIKOMU !!!  ORGANIZACJA FATALNA. ROK TEMU ZAMÓWIONA BYŁA KOMUNIA. PODPISANO ze MNĄ UMOWE . ZAPŁACIŁAM ZALICZKĘ . UMOWA PISEMNA BYŁA NA DUŻĄ GŁÓWNĄ SALĘ.  3 DNI PRZED KOMUNIĄ OZNAJMIONO MI ŻE MOJA KOMUNIA ODBĘDZIE SIĘ W SZKLANEJ PRZYBUDÓWCE BO NA DUŻEJ SALI JEST WESELE.  Zgodziliśmy się na to bo 3dni  przed komunia nigdzie nie znalazła bym lokalu. Pan menedżer zaproponował że wstawi klimatyzatory i będzie ok i że da rabat za to że nie wywiązali się z podpisanej umowy.  Dziś po zakończonej komunii poszliśmy się rozliczyć i co...... Pan nawet do nas nie wyszedł,tylko przez telefon był opryskliwy i chamski. Zapłaciliśmy całość .  ALE PRZESTRZEGAM WSZYSTKICH Z DALEKA OD TEJ PSEUDO RESTAURACJI!!!!! A CO NAJLEPSZE ROK TEMU MOJEGO ZNAJOMEGO VALENTINO ZALATWILO W  TEN SAM SPOSÓB.
Rozwiń
Right_Behind_The_Kitchen
Right_Behind_The_Kitchen (1 grudnia 2014 o 22:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Na recenzję zapraszamy także na blog kulinarny Right Behind The Kitchen

Rozwiń
Gregory
Gregory (27 października 2014 o 16:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chciałbym jeszcze zjeść file a'la Łanczont , które jadłem w latach siedemdziesiątych ub.wieku w restauracji Europa w Lublinie .Pozdrawiam . 

Rozwiń
Gość
Gość (25 października 2014 o 01:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

P.Bożeno. czekamy na ten komentarz ...

Rozwiń
Bożena
Bożena (2 października 2014 o 22:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

będę w tej restauracji w piątek 3.10.2014 - bardzo mnie ciekawi, na pewno dam komentarz :)

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!