niedziela, 21 stycznia 2018 r.

Łęczna

Mikołaj w Dziecięcym Oddziale Oparzeń w Łęcznej

Dodano: 10 grudnia 2017, 19:27
Autor: Paweł Puzio

Od trzech lat w każdą rocznicę powstania Dziecięcego Oddziału we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej przychodzi Mikołaj<br />
Od trzech lat w każdą rocznicę powstania Dziecięcego Oddziału we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej przychodzi Mikołaj
(fot. Wojciech Nieśpiałowski)

Dziecięcy Oddział Oparzeń w Łęcznej po raz trzeci zaprosił małych pacjentów na mikołajkowe spotkanie. Zjawiło się ponad 70 dzieci wraz z rodzicami

Hol Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej raz do roku zamienia się w plac zabaw. Z głośników płyną kolędy, a po korytarzach biegają uśmiechnięte dzieci. Znają tu każdy kąt, maja mnóstwo cioć i wujków. Dla wszystkich z nich to miejsce przez pewien czas było drugim domem. Mali pacjenci dziecięcej „oparzeniówki” w Łęcznej przyjechali 8 grudnia do szpitala. Tym razem bez strachu i łez, ale z radością i uśmiechem, bo był Mikołaj i prezenty oraz spotkanie z lekarzami, którzy się nimi opiekowali.

– Mój synek miał wypadek komunikacyjny. Dzięki personelowi, a szczególnie pani doktor Magdalenie Bugaj, odzyskał pełne zdrowie. Oboje wracamy tu bez strachu czy poczucia traumy. Wręcz przeciwnie. Bardzo ucieszyliśmy się z zaproszenia na mikołajkowe spotkanie – mówi Dorota Fota z Kluczkowic, mama Antosia.

Dziecięcy Oddział Oparzeń działa od ponad trzech lat i przyjął ponad 620 małych pacjentów z różnych stron Polski. Bo WCLOiChR, jest jednym z trzech w Polsce wyspecjalizowanych, obok Warszawy i Szczecina, ośrodków leczenia oparzeń u małych pacjentów. – Wśród nich były dwa ciężkie, ekstremalne przypadki – mówi Magdalena Bugaj, lekarz specjalista z zakresu chirurgii plastycznej w SPZOZ w Łęcznej.

– Dwie dziewczynki, dwu i trzylatka miały oparzenia przekraczające 50 proc. powierzchni ciała. Przyczyną, tak jak w większości takich zdarzeń, był wrzątek, którym dzieci oblewają się ściągając na siebie naczynie z gorącym płynem. Dziewczynki w szpitalu spędziły około dwóch miesięcy, wyzdrowiały, ale wymagają dalszego leczenia, m.in. likwidacji przykurczy i skorygowania blizn.

– I to jest cud. Mieliśmy na tym oddziale przypadki dzieci, którym nikt nie dawał szans na życie. Dzięki umiejętnościom i zaangażowaniu całego zespołu prof. Jerzego Strużyny udało się te młode życia uratować – dodaje dr Krzysztof Bojarski, dyrektor SPZOZ w Łęcznej.

Sam prof. Strużyna jasno mówi, że pacjenci to najbardziej szczere grano pacjentów. – Tak naprawdę my tylko pomagamy Bogu, naturze, bo te młode organizmy mają ogromne zdolności regeneracyjne – mówi prof. Jerzy Strużyna.

Od trzech lat w każdą rocznicę powstania Dziecięcego Oddziału we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej przychodzi Mikołaj. Po części artystycznej i rozdaniu prezentów rodzice z dziećmi mogli skorzystać z konsultacji specjalistów od chirurgii plastycznej.

Dr Krzysztof Bojarski i prof. Jerzy Strużyna
Dr Krzysztof Bojarski i prof. Jerzy Strużyna (fot. Wojciech Nieśpiałowski)
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!