poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Łęczna

Sonia szuka nowego domu

Dodano: 17 września 2013, 13:13
Autor: nadesłane

Jest posłusznym i kochającym psem, ale ma jedną wadę: nie akceptuje dzieci. – Pomóżcie nam znaleźć dla niej nowy dom – apelują właściciele Sonii w liście nadesłanym do redakcji.

Właściciele Sonii piszą: "Około marca 2010 roku adoptowaliśmy z Fundacji Dr Lucy pięcioletnią sunię collie (owczarek szkocki z marmurkowym umaszczeniem). Od samego początku stała się członkiem naszej rodziny. Chwila w której pierwszy raz ją zobaczyliśmy na zawsze zapadła nam w pamięci - szczupły, trochę wystraszony, ale bardziej zobojętniały pies, zmęczony przebytą długą drogą stanął na przeciw nas. Obawialiśmy się, że będzie ciężko ją przyzwyczaić do siebie. Jakież było nasze zdumienie gdy zobaczyliśmy, że pies właściwie od samego początku zaprzyjaźnił się z nami.

Sonia jest niezwykle posłuszna. Zawsze przychodzi na zawołanie. W chwilach radości przybiega do nóg, łasi się, a zaraz potem wspina się by założyć łapy na ramiona, biorąc w ten sposób tak jakby w objęcia, liże po twarzy, mrucząc z zadowoleniem, że udało jej się okazać swoje czułości . To naprawdę wyjątkowy pies. W domu niczego nie psuje - kable ciapy, kwiaty - to wszystko bez problemu zostawiamy na podłodze. Nawet rozróżnia zabawki swoje od zabawek dziecka - i tych nie rusza mimo, że są rozrzucone po podłodze.

Niczego nie niszczy, nie brudzi - z wyjątkiem sierści (dywany potrzebują codziennego odkurzania), ale to przecież taki jej urok. Na spacerze, gdy jest na smyczy trzyma się lewej nogi, natomiast spuszczona luzem zawsze wróci na zawołanie - nawet jeśli bawi się z innym psem to bez kłopotu daje się przywołać.”

Chce nas mieć na wyłączność

"To naprawę wspaniały pies. Ma tylko jedną wadę - jest zaborcza w swoich psich uczuciach - chce mieć nas na wyłączność. O ile nas zaakceptowała od razu, o tyle do innych ludzi była strasznie nieufna i przejawiała agresywność. Ale nie było to dla nas problemem. Uznaliśmy, że dużo przeszła i taki ma po prostu charakter. Jest już u nas 3,5 roku. Przez ten cały czas jest członkiem naszej rodziny, każdy urlop wszędzie jeździła z nami.

I byłoby tak nadal. Wszystko jednak się zmieniło gdy 10 miesięcy temu nasza rodzina powiększyła się o długo oczekiwanego synka. Robiliśmy i robimy wszystko, żeby Sonia nie była na uboczu, nie czuła się zazdrosna. Nic z tego nie wyszło. Sonia jest władcza, nieufna do dziecka. Do tej pory tylko (a może aż) powarkiwała. Postanowiliśmy ją nadal obserwować i przyzwyczajać do obecności dziecka. Robiliśmy wszystko, żeby Sonia nie czuła, że pojawienie się dziecka wywołało jakieś negatywne zmiany i że jest spychana na boczny tor. Ciągła praca nad psem i nadzieja, że wreszcie będzie dobrze.”

Nie zaakceptowała dziecka

"Wszystko radykalnie zmieniło się miesiąc temu, kiedy to w mojej obecności rzuciła mi się na dziecko. Sonia i przechodząc koło nas bez najmniejszego powodu, bez żadnego ostrzeżenia rzuciła się na synka. Dziecko psu nic nie zrobiło, nawet nie było w bezpośrednim kontakcie z psem. Jedynie zaśmiał się na widok psa, na co pies zareagował atakiem.

Sona uderzyła zębami dziecko w nosek. Na szczęście Sonia nigdy nikogo nie chciała gryźć. Nawet jeśli do kogoś się rzucała, to zawsze kończyło się na ostrzegawczym stuknięciu zębami lub "kłapnięciu” tuż przy nodze. Tyle, że dorosłemu człowiekowi takie uderzenie zębami przyniesie trochę strachu i krótkotrwałe zaczerwienienie skóry, a dla dziecka może okazać się poważnym urazem i traumą. O ile z początku mieliśmy jeszcze nadzieję, że to jednorazowy wybryk Sonii, że może źle zinterpretowała sytuację, o tyle późniejsze jej zachowanie odebrało nam jakąkolwiek nadzieję na to, że uda się pogodzić: obecność psa i dziecka.

Co prawda to nie tak, że ona ciągle na dziecko patrzy spode łba. Przeciwnie, wielokrotnie merda ogonem jak widzi malucha, przechodzi obok raczkującego dziecka, chce lizać dziecko po dłoniach, buzi. Ale bywa tak, że w jednej chwili merda ogonem i się cieszy, a w drugiej warczy i pokazuje zęby. I tak naprawdę nie ma na to zasady kiedy będzie dla dziecka "dobra” a kiedy "zła”.

Nieprzewidywalność jej zachowania wzbudza w nas paniczny strach. I ten strach, który doprowadza nas momentami do obłędu (ciągłe pytanie z lękiem "gdzie pies?”, gdy tylko na chwilę stracimy dziecko z pola widzenia) sprawił, że musimy znaleźć dla Sonii nowy dom. Synek już raczkuje, przemieszcza się po całym mieszkaniu a obecność Soni jest coraz bardziej niebezpieczna dla niego. Tylko to, bo gdyby była inaczej nastawiona do dziecka, nie oddalibyśmy jej za żadne skarby tego świata.”

Nie zasługuje na schronisko. Pomóżcie znaleźć dom dla Sonii

"Pies jest rewelacyjny - posłuszny, dobry, trzymający się bardzo blisko człowieka - ale dla domu gdzie będą sami dorośli, albo dzieci w starszym wieku (powyżej 10-12 lat), które będą potrafiły bawić się z psem.

Szukamy domu, który da jej spokój, troskę i sprawi, żeby czuła się dobrze. Prosimy, pomóżcie nam taki dom dla niej znaleźć. Nie chcemy, by z powrotem trafiła do schroniska. Już raz tam była i nie zasługuje by się tam z powrotem znaleźć. Chcemy żeby trafiła do osób, które kochają i rozumieją psy, dla których pies nie jest zabawką, maskotką, ale czującą istotą, którą trzeba się odpowiedzialnie opiekować.

Szukamy kogoś dla którego to nie będzie "tylko pies”, ale "aż pies” - ważny element rodziny. Szukamy ludzi dobrego serca, którzy przyjmą Sonię pod swój dach, którzy się nią zaopiekują i jeszcze raz rozbudzą w niej przeświadczenie, że jest kochana, że jest ważna, że spacery są dla niej, że poranne budzenie mokrym nosem, dotykającym policzka jest fajnym początkiem dnia. Szukamy kogoś, kto może dać psu swój czas i wziąć od psa całą tą psią miłość, której Sonia ma całe ogromy.

Sonia to naprawdę wspaniały pies - ma tylko jedną wadę: nie lubi dzieci. Niestety przy naszym ogromnym przywiązaniu do Sonii nie jesteśmy w stanie jej dłużej zatrzymać. Bardzo boimy się o zdrowie i życie naszego synka. Nigdy nie wybaczylibyśmy sobie, żeby przez jakieś niedopatrzenie stała Mu się krzywda.

Zainteresowanych okazaniem serca temu psu prosimy o kontakt mailowy (barnie@interia.pl) lub telefoniczny: 501-126-585. Z góry dziękujemy. Jesteśmy z Lubelszczyzny, ale do dobrych ludzi możemy zawieźć psa za darmo w każdy zakątek kraju - przynajmniej tyle możemy dla niej zrobić.

Proszę, pomóżcie nam znaleźć dla niej nowy dom.

Dziękujemy,
Wiola i Daniel”
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (17 września 2013 o 21:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Smutna w pewnym sensie historia,ale fajnie ,że jesteście szczerzy i piszecie nie owijając niczego w bawełnę,życzę powodzenia wam i waszej suni.

Rozwiń
Gość
Gość (17 września 2013 o 17:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

no jak kogoś zagryzie to dopiero ludzie zrozumieją, że psy są nieobliczalne

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!