niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Łęczna

Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej potrzebuje pomocy

Dodano: 21 kwietnia 2010, 10:57

Czy Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej przetrwa? Sprawą zainteresowaliśmy lubelskich parlamentarzystów.

Centrum to wizytówka nowego szpitala w Łęcznej. Już kilkukrotnie specjaliści z WCLO pokazali, że potrafią działać w sytuacjach wydawałoby się beznadziejnych. Lekarze pod kierownictwem prof. Jerzego Strużyny uratowali życie trzem pacjentkom z rzadkim zespołem Lyella (w wyniku tego zespołu, ujawniającego po zażyciu niektórych leków, naskórek oddziela się od skóry właściwej).

Prof. Strużyna sprawę stawia jasno. – WCLO ma zbyt mało pieniędzy z kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, aby sprawnie działać na normalnym poziomie. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, to WCLO może nie przetrwać do końca roku. Kontrakt, 1,5 mln zł, starczył nam jedynie na pierwszy kwartał – mówi prof. Jerzy Strużyna.

Dla porównania: odpowiednik WCLO w Siemianowicach Śląskich ma tylko 3 łóżka więcej, za to kontrakt w wysokości 17 milionów złotych na rok.

Dyrektor szpitala w Łęcznej (w jego strukturach działa Centrum) uważa, że zdobędzie pieniądze.
– Finansowanie oddziału to także pieniądze za leczenie pacjentów spoza naszego województwa. Planowane wpływy na ten rok to ponad 6 mln zł. Wraz z kontraktem daje to ok. 7-8 mln zł. Wystarczy na działalność WCLO – uważa Piotr Rybak, dyrektor szpitala w Łęcznej.

Nie zgadza się z tym prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Oparzeń. – Oddział musi mieć pełne zabezpieczenie w kontrakcie, nie może liczyć na tzw. migracje usług medycznych. To wirtualne pieniądze, które pojawiają się kilka miesięcy po pobycie pacjenta w szpitalu. Półtora miliona złotych, czyli niewiele ponad 100 tysięcy złotych na miesiąc, to koszt leczenia zaledwie 3–4 pacjentów! – mówi doktor Andrzej Krajewski.

NFZ nie widzi problemu. – W sytuacji dużego zapotrzebowania na takie świadczenia, wartość kontraktu może być renegocjowana w ciągu roku – mówi Karol Ługowski, rzecznik lubelskiego oddziału funduszu.
– Gdy dojdzie do katastrofy, nikt nie będzie o to pytać. Centrum musi mieć zagwarantowane w całości finansowanie z kontraktu, aby zawsze było gotowe przyjąć maksymalnej liczby pacjentów – tłumaczy doktor Krajewski.

Sprawą zainteresowaliśmy lubelskich parlamentarzystów.
– Jako posłowie PiS wystąpimy do Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie. Mam nadzieję, że koledzy z innych partii nam pomogą – mówi poseł Beata Mazurek.

– WCLO jest potrzebne na Lubelszczyźnie i w naszej części kraju. Należy jednak działać bez emocji. Sprawą się zajmę i za kilka dni będą mogła powiedzieć więcej – mówi Joanna Mucha, posłanka PO.
Czytaj więcej o:
~Leon~
wdzieczny pacjęt
cuda nie działają
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~Leon~
~Leon~ (25 kwietnia 2010 o 12:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za kompromitacja!
Rozwiń
wdzieczny pacjęt
wdzieczny pacjęt (21 kwietnia 2010 o 18:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
cytat :"Należy jednak działać bez emocji." Pani posłanko, zobaczymy jak będzie pani działac gdy ktoś z rodzinki ulegnie poparzeniu. Czy wtedy powie pani pamału bez emocji? czy od razu szpital specjalny dla posłow i rodzin. pani psim obowiązkiem jest dbać przede wszystkim o lubelszczyznę, a Łęczna jest jej częścią.
Pani nie robi nikomu łaski. pani musi to robić czy się pani podoba czy nie,
My żądamy a jak nie to nie musi pan i dźwigać twego ciężkiego mandatu poselskiego
Rozwiń
cuda nie działają
cuda nie działają (21 kwietnia 2010 o 18:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a znadania imienia świętej Faustyny cieszyli się wszyscy radni miejscy, powiatowi i klechy. I co Faustyna cudów nie czyni???? a tablica i figórka tyle kosztowała....
Rozwiń
oop
oop (21 kwietnia 2010 o 14:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no a gdzie Ci fundatorzy z tablicy przed wejściem do szpitala może oni mają pomysł na szpital skoro radni go ufundowali
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!