poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Łęczna

Wśród górników z Bogdanki zaczyna wrzeć. "Nie chcemy być kozłem ofiarnym"

Dodano: 10 marca 2015, 13:45
Autor: Paweł Puzio

Co najmniej 1000 złotych miesięcznie kosztuje górnika z Bogdanki agonia śląskiej Kompanii Węglowej. Spółka Lubelski Węgiel zrezygnowała już z fedrowania w soboty i niedziele. Górnicy boją się, że wkrótce czeka ich też przymusowe wolne w inne dni tygodnia.

Fatalna sytuacja finansowa śląskiej Kompanii Węglowej, która sprzedaje węgiel po zaniżonych cenach, odbija się też na zarobkach górników z Bogdanki. Od początku tego roku zarząd Lubelskiego Węgla zawiesił możliwość dobrowolnej pracy w weekendy.

- Boimy się, że wkrótce będziemy zarabiać jeszcze mniej. Już przez to, że nie pracujemy w weekendy, nasze pobory są dużo niższe - mówi Marek, górnik z 19-letnim stażem pod ziemią. - Nasi młodsi koledzy są w jeszcze gorszej sytuacji, bo nie są im przedłużane umowy. Ich obowiązki będzie musiała przejąć zmniejszona brygada, i to za mniejsze pieniądze, bo bez świąt - denerwuje się górnik.

Wśród górników krąży plotka, że jeżeli Kompania nadal będzie psuć rynek tanim węglem, to niebawem kierownictwo Bogdanki wyśle ich na przymusowe wolne. Od stycznia Lubelski Węgiel nie fedruje w weekendy.

- Harmonogram wydobycia jest zgodny z harmonogramem dostaw do odbiorców. Rzeczywiście obłożenie weekendowe jest w tym momencie niższe. Warto również pamiętać, że w ubiegłym roku, dzięki uruchomieniu Zakładu Przeróbki Mechanicznej Węgla, zwiększyliśmy nasze moce produkcyjne. Oznacza to, że tę samą ilość węgla możemy wyprodukować obecnie w krótszym czasie - tłumaczy Zbigniew Stopa, prezes LW Bogdanka.

- Brak możliwości pracy w weekendy górnicy już odczuli w zarobkach. Średnio mają o 1000 złotych mniej na miesiąc - mówi Bogusław Szmuc, zastępca przewodniczącego Związku Zawodowego Górników w Bogdance. - Kilka dni temu spotkaliśmy się z zarządem kopalni. Na razie nie było mowy o wstrzymaniu pracy na tygodniu. Ale co będzie za miesiąc lub dwa, tego nie wiadomo. Jedno jest pewne - Kompania jest państwowa, zaś Bogdanka to prywatna firma. Na pewno rząd nie będzie się oglądać na nasze interesy, ratując kopalnie na Śląsku - dodaje związkowiec.

Pod ziemią w lubelskiej kopalni coraz częściej mówi się o zatrzymaniu kopalni w piątki. - Nie mamy planów skracania tygodnia pracy - ucina te spekulacje prezes Stopa.

Bogdanka zawiadomiła już Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów o podejrzeniu dumpingu.

- Proponowane obecnie rozwiązania naprawcze dla Kompanii Węglowej biorą pod uwagę tylko jeden podmiot na rynku - właśnie Kompanię Węglową. Spodziewająca się wsparcia publicznego KW sprzedaje węgiel poniżej kosztów jego wytworzenia, co uderza w pozostałe podmioty na rynku, które działają na zasadach rynkowych - mówi prezes Lubelskiego Węgla.

- Pismo wpłynęło i jest obecnie analizowane - informuje Agnieszka Majchrzak z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wśród górników zaczyna wrzeć. - Nie chcemy być kozłem ofiarnym polityki górniczej pani premier Ewy Kopacz. Kosztem Bogdanki ratuje się Śląsk - rozważają górniczy związkowcy. Górnicy z Bogdanki coraz głośniej mówią o organizacji marszu na Warszawę.
giełdak
Gość
Gość
(109) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

giełdak
giełdak (20 lipca 2015 o 08:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ludzie nie placzcie tylko walczcie o swoje, wszedzie dobrze gdzie nas niema

Na Śląsku Skarb Państwa ma ponad 50% w spółkach w Bogdance ok.5 % z kim walczyć.?

Rozwiń
Gość
Gość (2 lipca 2015 o 20:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie nie placzcie tylko walczcie o swoje, wszedzie dobrze gdzie nas niema
Rozwiń
Gość
Gość (2 lipca 2015 o 19:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zdrowie jest najwazniejsze, a przecietny Gornik zyje duzo krocej, mam na mysli warunki panujace pod ziemie, zmiana cisnien, wysoka temperatura pracy,wilgotnosc, bardzo duze przeciagi, praca w blocie, duze zapylenie powietrza(pylica pluc)wdychamy wszystko co jest pod ziemia i jakie nam wtlocza powietrze, gazy siarczany spaliny itp..sypie sie ze stropu,zelazo peka i wali sie na glowe, tapniecia chodnikow, ciemnosc,myszy, brak komunikacji ze swiatem przez osiem godz.wyjezdzamy brudni , czarni, a pozniej plujemy czarna brudna slina, z oczu wyplywaja czarne łzy,pracujemy w systemie 4 zmianowym, zeby zarabic te pieniadze to pracujemy wszystkie weekendy w miesiacu, czyli razem 30 dni w miesiacu, kosztem rodziny. bo niema dnia wolnego a dodajmy, ze w kazdym zakladzie za soboty i swieta praca jest lepiej platna. A wiele firm ma dodatki i przywileje... sedziowie, prokuratorzy, wojsko, policja, itp.. mundurowki, dodatki, dodatkowy urlop, dojazd do pracy czy wczasy pod grusza i 13 pensje.. Brak slow dla ludzi ktorzy nie walcza o swoje, tylko krzycza ze Gornicy maja za duzo........
Rozwiń
tadek
tadek (5 czerwca 2015 o 05:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To jest chore żeby np. elektryk pod ziemią zarąbią 5 tyś na miesiąc, za prace o wiele lżejsza niż osoba pracując np, na budowie po 12 godz. bez wcześniejszej emeryturki i wszelkich przywileji. To się musi kiedyś zmienić nikt na was "pseudo"  górnicy nie będzie robić. Koniec nowych samochodów, wczasów i tp. Jak tak to górnicy krzyczą że mają ciężka prace a jak co przychodzi to żaden nie chce  przejść na emeryturę z LWL......
 

Rozwiń
jjjjjjjj
jjjjjjjj (5 czerwca 2015 o 04:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"W trudnych i szkodliwych warunkach pracuje najwyżej 20 proc. załogi kopalni. Jeśli zatrudnia ona 3 tys. osób, to najwyżej 600 z nich zasługuje na przywileje. To ludzie pracujący bezpośrednio przy produkcji, na przodkach i ścianach. I jeszcze bym dyskutował z tym, że wszyscy oni pracują wyjątkowo ciężko"

"Moim zdaniem połowa załogi kopalni ma lżejszą pracę niż ktoś pracujący na kasie w markecie. I to zarówno, jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, jak i o szkodliwość warunków pracy.

Jak to? Praca pod ziemią nie jest szkodliwa?

Dziennikarze, którzy o tym piszą, powinni pojechać do kopalni na podszybie, na przekopy, gdzie się kompletnie nic nie dzieje. Gdzie dysponent przewozu kołowego, podziemny zawiadowca stacji, może siedzieć prawie cała dniówkę w kapciach na swoim stanowisku, i tylko odbierać telefony. Musimy pamiętać , że dół to często 100 km wyrobisk. To małe miasto. A w każdym mieście zawsze jedni pracują ciężko, inni lekko – i tak samo jest pod ziemią. Na dużej części stanowisk wysiłek fizyczny jest mniejszy niż na tej kasie w sklepie. Dlatego jak ktoś jest pracownikiem dołowym, to nie znaczy, że wieku 43 lat nie jest w stanie pracować. Mówię o 43 latach, bo w ramach pakietu osłonowego przygotowanego przez rząd górnicy mają dostać 24-miesięczne odprawy czy 4-letnie urlopy i niektórzy pewnie odejdą w takim wieku. Rząd wpompuje pieniądze w ludzi. Jakaś garstka się będzie cieszyć, bo siądzie z pilotem w domu lub znajdzie inną pracę. Reszta przeżyje osobistą tragedię, a dla regionu to będzie tragedia totalna. Tak jak było w wałbrzyskim w latach 90."

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (109)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!