sobota, 18 listopada 2017 r.

Łęczna

Wypadek w Turowoli: Są wstępne wyniki sekcji. To nie był zawał?

Dodano: 27 grudnia 2015, 19:04

Są wstępne wyniki sekcji zwłok kierowcy audi, który doprowadził do wypadku w Turowoli. Jest mało prawdopodobne, by mężczyzna doznał zawału serca. Biegli będą teraz wyjaśniać, dlaczego zjechał na lewy pas.

Do fatalnego w skutkach wypadku doszło w poprzednią sobotę nad ranem, w Turowoli, niedaleko Łęcznej. Zderzyły się tam się cztery samochody: audi, nissan, renault i toyota. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że do wypadku doprowadził kierowca audi. Nagle zjechał on na lewy pas drogi. Czołowo zderzył się z nissanem, którego kierowca zginął na miejscu. Prowadzący audi zmarł po przewiezieniu do szpitala.

W rozbite auta uderzyły jadące za nimi toyota oraz renault. Dwie osoby podróżujące tymi samochodami odniosły niegroźne dla życia obrażenia.

Śledczy wyjaśniający dokładne okoliczności wypadku mają już wstępne wyniki sekcji zwłok kierowcy audi. – Dowodzą one, że jest bardzo mało prawdopodobne, by u mężczyzny doszło do zawału serca – mówi Marcin Kozak, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Lublinie. – Nie możemy tego jeszcze całkiem wykluczyć. Musimy poczekać na wyniki badań histopatologicznych. 

Finalne wnioski z sekcji zwłok powinny być znane w ciągu kilku dni. Biegli będą sprawdzać, czy kierowca audi znajdował się pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Obecnie nic na to jednak nie wskazuje.

Możliwe, że mężczyzna zasłabł. Niespełna 30-letni kierowca był górnikiem, pracował w kopalni „Bogdanka”. Feralnego dnia źle się poczuł. Z ustaleń śledczych wynika, że uskarżał się na wysokie ciśnienie. Wyjechał na powierzchnię i trafił do lekarza, gdzie dostał leki na obniżenie ciśnienia. Wysłano go do domu. Pod drodze doszło do wypadku. 

Ze wstępnych informacji wynika, że kierowca audi jechał bardzo szybko, z prędkością nieco ponad 200 km/h.

– To jedynie przypuszczenie, bo na takiej wartości zatrzymała się wskazówka prędkościomierza – zastrzega prokurator Kozak. – Na tym etapie nie jesteśmy w stanie ocenić, z jaką prędkością poruszały się samochody uczestniczące w wypadku.

Rozstrzygną to biegli, których powoła prokuratura. Specjaliści będą również wyjaśniać, czy kierowcy próbowali hamować lub w jakikolwiek inny sposób uniknąć zderzenia.

Czytaj więcej o: wypadek Turowola
Gość
Gość
Gość
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (28 grudnia 2015 o 19:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Człowiek mógł zasłabnąć lub zasnąć jeśli wziął leki na obniżenie ciśnienia, albo dostał wylewu jak nie wziął i trzymał cały czas nogę na gazie. Stąd taka prędkość. Tragedia. Szkoda, że lekarz go nie zatrzymał do unormowania się ciśnienia.

Tor jazdy sam się kontrolował rozumiem? (nie, ta trasa nie jest idealnie równa)

Rozwiń
Gość
Gość (28 grudnia 2015 o 19:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jakby jechał 200 to by została rejestraca z obu pojazdów. Zobaczcie filmy z crash testów na youtube. A tutaj jeszcze dodatkowo prędkości by się zsumowałyz drugim pojazdem.

Zsumowały, czyli co? Raczej chodzi ci o siłę wypadkową.

Rozwiń
Gość
Gość (28 grudnia 2015 o 07:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lubił zapie........ zawsze.... auto reż miał do szybkiej jazdy może i zasłabł ale to i tak jego wina
Rozwiń
Gość
Gość (28 grudnia 2015 o 07:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Człowiek mógł zasłabnąć lub zasnąć jeśli wziął leki na obniżenie ciśnienia, albo dostał wylewu jak nie wziął i trzymał cały czas nogę na gazie. Stąd taka prędkość. Tragedia. Szkoda, że lekarz go nie zatrzymał do unormowania się ciśnienia.

oczywiście na pewno tak było, bo on nie lubił zapier***ać, a to audi kupił bo było bezpieczne, a nie dlatego że szybkie  

Rozwiń
Gość
Gość (27 grudnia 2015 o 23:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Człowiek mógł zasłabnąć lub zasnąć jeśli wziął leki na obniżenie ciśnienia, albo dostał wylewu jak nie wziął i trzymał cały czas nogę na gazie. Stąd taka prędkość. Tragedia. Szkoda, że lekarz go nie zatrzymał do unormowania się ciśnienia.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!