środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubartów

Dyrektor SP ZOZ w Lubartowie: Mamy szansę wyjść na zero

Dodano: 20 września 2011, 17:55

Łukasz Semeniuk, dyrektor SP ZOZ w Lubartowie, uważa, że kierowana przez niego placówka ma szansę wy
Łukasz Semeniuk, dyrektor SP ZOZ w Lubartowie, uważa, że kierowana przez niego placówka ma szansę wy

Rozmowa z Łukaszem Semeniukiem, dyrektorem SP ZOZ w Lubartowie

• Jaka jest sytuacja szpitala? W Lubartowie mówi się o nadchodzących zwolnieniach?

– Dane finansowe pokazują, że przynosimy straty. Ubiegły rok zamknęliśmy stratą 1,033 mln, natomiast strata na działalności wyniosła 2,087 mln, a na koniec półrocza tego roku jest to 2,1 mln zł. W rzeczywistości ta ostatnia kwota jest o 700 tys. zł mniejsza, bo tyle musieliśmy zabezpieczyć na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych, gdyż związki zawodowe nie wyraziły zgody na odstąpienie od naliczania ZFŚS w 2011r.

• Ile macie długu?

– Mamy prawie 18 mln zł długu, w tym dwie pożyczki: ze starostwa około 8 mln zł i Banku Gospodarstwa Krajowego – około 2 mln. Żeby szpital spokojne funkcjonował powinniśmy zapłacić 3 mln zł za dostawy, bo termin płatności już minął. Rozmawiamy z każdym wierzycielem, któremu nie zapłaciliśmy na czas. Prosimy, żeby zrezygnował z odsetek.

Komornik już zajął nasze konto ale na szczęście okazało się, że była to pomyłka. W każdej chwili może się pojawić i zablokować funkcjonowanie szpitala.

Mamy o ponad milion mniejszy kontrakt z NFZ. W br. otrzymaliśmy 37,3 mln a w 2010 r. 38,7 mln. W ciągu miesiąca otrzymujemy 3,1 mln zł a wydajemy 3, 5 mln. Musimy więc 400 tys. zł dołożyć z "pustej kieszeni”, bo nie mamy tych pieniędzy w budżecie. Na wynagrodzenia miesięcznie wydajemy 2,5 mln zł. To 80 procent budżetu. W pierwszym kwartale było to jeszcze więcej, bo 90 proc, ale od marca, kiedy zostałem dyrektorem, o 20 proc zmniejszyło się zatrudnienie w administracji i personelu pomocniczego.

• Czy oszczędzanie na wynagrodzeniach to jedyne wyjście?

– Wynegocjowaliśmy wyższy kontrakt z NFZ dotyczący przychodni. Nie drukujemy każdego zdjęcia na kliszy RTG. To kosztowało 8-10 zł. Teraz dostarczamy pacjentowi zdjęcia na płycie, która kosztuje 1-1,5 zł. A średnio robiliśmy ok. 1500 zdjęć miesięcznie.

Zamiast dwóch rejestracji funkcjonuje jedna. Zmieniliśmy godziny wykorzystywania bloku operacyjnego, żeby pacjenci nie musieli czekać na zabieg. Zdarzały się sytuacje, że pacjent przychodził do szpitala w czwartek, ale nie mógł mieć zabiegu w piątek. Po zmianie godzin, zabieg może być wykonany z dnia na dzień. 10 tys. zł oszczędności rocznie przyniesie selekcja śmieci. Zmieniliśmy obsługę bankową a to daje 20 tys. oszczędności w skali roku. Za przelew płaciliśmy 2 zł a będziemy 15 gr.

Do tego trzeba dodać reorganizację pracy salowych, sekretarzy medycznych, dyżurnych pielęgniarek. Szukany sponsorów zewnętrznych. Te wszystkie działania do końca roku dadzą 500 tys. zł oszczędności a w skali roku będzie to milion zł.
Żeby poprawić jakość i dostępność leczenia oraz prowadzić inwestycje z myślą o pacjentach musimy po prostu oszczędzać.

• Które z oddziałów są na plusie, a które przynoszą największe straty i czekają je największe cięcia?

– Strat nie generuje oddział neurologii, kilka oddziałów zbliża się do zera np.: neonatologiczny, leczenia uzależnień, urologii. Największe straty ma odział internistyczno-kardiologiczny i pediatryczny. Dużo zależy od rodzaju oddziału np. na zabiegowych koszty wynagrodzeń w budżecie są niższe, bo tam pieniądze idą głównie na badania, zabiegi, koszty leków. W oddziałach zachowawczych np. leczenia uzależnień koszt leków jest niewielki a gro środków idzie na wynagrodzenia terapeutów.

Trudno wskazywać oddział, na którym oszczędności będą największe, każdy jednak trzeba przeorganizować. Na szpital patrzę kompleksowo jako na jednostkę, z określoną liczbą lekarzy, pielęgniarek i salowych, która ma do dyspozycji określone środki.

• Czy wiadomo już ile osób będzie musiało odejść?

– Ciężko tu operować liczbami. Trzeba jednak przyjąć, że redukcje powinny objąć ok. 10 proc. stanu załogi, jaki był w marcu, kiedy zacząłem kierować placówką. Pracowało w niej wówczas bądź z nią współpracowało ok. 750 osób.

O planowanych działaniach rozmawiam z związkami zawodowymi: lekarzami, pielęgniarkami i położnymi. Lekarze wyrażają większą wolę współpracy. Pielęgniarki odpisały, że nie chcą rozmawiać o oszczędnościach i sytuacji finansowej szpitala. Natomiast chcą podwyżek. Wyliczyłem, że kosztowałyby to 2,5 mln zł rocznie. To powiększyłoby jeszcze naszą stratę, a na pewno wpłynęło niekorzystnie na jakość udzielanych świadczeń dla naszych pacjentów.

Od 1 lipca obowiązuje ustawa o działalności leczniczej, która przewiduje, że w sytuacji gdy szpital ma ujemny wynik finansowy organ założycielski musi podjąć decyzję o zlikwidowaniu bądź zmianie formy organizacyjno-prawnej na np.: spółkę prawa handlowego. To niekorzystny zapis tej ustawy. Działania oszczędnościowe muszą więc zostać podjęte. Prawo może nas postawić pod ścianą, a tego chciałbym uniknąć.

• Zwolnienia to jedyna droga?


– Chciałem, żeby nikt nie tracił pracy. Proponowałem, żeby grupy zawodowe zeszły z części etatów (np. na 4/5), zgodziły się na likwidację dodatków edukacyjnych, szkoleniowych, przejście na równoważny czas pracy tzn. po osiem godzin dziennie zamiast 12. Związki nie wyraziły na to zgody.

Jesteśmy jeszcze na etapie negocjacji, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Będzie to wiadome jeszcze we wrześniu. Nikt przez ostatnie trzy lata, pomimo, że kontrakt był coraz mniejszy, nie robił zmian organizacyjnych, więc to niewdzięczne zadanie spadło na mnie. Pracownicy muszą uzmysłowić sobie w jakiej jesteśmy sytuacji. Możemy wyjść "na zero” jeśli zaciśniemy pasa i dostaniemy kontrakt co najmniej taki jak w tym roku.

Czytaj więcej o:
kama
Gość
gość
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kama
kama (23 września 2011 o 10:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Praca pielęgniarki jest bardzo uciążliwa pod względem fizycznym i psychicznym i powinna być odpowiednio wynagradzana.
Nie rozumiem dlaczego pielęgniarki nazywane są personelem średnim, przecież kończą studia wyższe, robią doktoraty? W chwili obecnej poziom wiedzy pielęgniarek jest na wysokim poziomie. Oprócz pracy na oddziale mają do wypełnienia stosy dokumentów co uważane jest przez pacjentów i rodzinę jako siedzenie w dyżurce. Pytam dokumenty te mają wypełniać po godzinach pracy?...
Rozwiń
Gość
Gość (22 września 2011 o 22:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciebie baranie trzeba raczej weliminować ze społeczeństwa!!! nie masz kretynie zielonego pojęcia o pracy pielęgniarek a już tym bardziej o ich wynagrodzeniu pusty łbie. idz pod mur i walnij tak z całej siły łbem to może troche zmądrzejesz i przejrzysz na oczy kretynie pusty!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rozwiń
gość
gość (22 września 2011 o 21:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
faktycznie lekarze w Lubartowie zarabiają dobra kasę, ale akurat pielęgniarek to ja bym tak nie żałował bo przeciętna piguła ma ok. 2000 brutto a personel niższy najniższa krajową ale sprzed 5 lat. różnica drastyczna. a opierniczanie się co niektórych piguł nie zna granic. i to takie właśnie powinny być eliminowane...
Rozwiń
gość
gość (22 września 2011 o 09:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
oczywiscie jak zwolnienia to tylko personel średni i niższy czyli pielęgniarki i salowe .Tylko nie wiem czy wiecie żeby zapłacic 1 lekarzowi trzeba zwolnic 6 pielegniarek a nie wspomnę o kwotach lekarzy którzy przyjeżdzajaz z lublina na dyżury . Ale chyba szpital na to stać? Dlatego lekarze sa za obniżeniem pensji bo dla nich to niewiele z tym co zarabiają ale te biedne pielęgniarki , co im wtedy zostanie , tylko na chleb z masłem . a opłaty beda nosić do dyrekcji , bo na to im już nie starczy !!!!!!!!
Rozwiń
Lubelak
Lubelak (22 września 2011 o 09:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chociaż jeden Dyrektor szpitala potrafi zrobić coś poza samymi zwolnieniami. Panowi Dyrektorzy szpitali wojewódzkich bierzcie przykład. Kolesiostwo w szpitalach podległych Marszałkowi Województwa nie zna granic.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!