wtorek, 17 października 2017 r.

Lubartów

Policjanci szukają podpalaczy żeremi bobrów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lutego 2012, 17:41
Autor: IZI

Kazimierz Kozak, zastępca komendanta społecznej straży rybackiej: Myślę, że kiedy bobry uciekały prz
Kazimierz Kozak, zastępca komendanta społecznej straży rybackiej: Myślę, że kiedy bobry uciekały prz

Nie znaleziono martwych zwierząt, ale to nie znaczy, że nie doszło do złamania prawa. Policjanci szukają osób, które w ubiegły czwartek podpaliły żeremia bobrów w Krupach w gm. Michów.

O sprawie pisaliśmy w sobotę. – Bobry zrywają sieci kłusowników. To była zemsta na zwierzętach – przypuszcza Kazimierz Kozak, zastępca komendanta społecznej straży rybackiej z powiatu lubartowskiego. W czwartek razem z trzema kolegami ze straży zauważył płonące żeremia na starorzeczu Wieprza. Widział też dwóch młodych mężczyzn i jednego starszego, którzy uciekali w kierunku zabudowań.

W piątek sprawą zajęła się policja. – Policjanci zabezpieczyli ślady, ale nie znaleziono martwych zwierząt. Poszukujemy sprawców – mówi podinspektor Artur Marczuk z Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie.

Policja prosi osoby, które mogą coś wiedzieć na ten temat, o kontakt: tel. 997.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
nn
zworować rolnika
miastowy
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

nn
nn (22 lutego 2012 o 11:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='zworować rolnika' timestamp='1329901949' post='600661']
Do: "rolnik".
Idź połóż swój pusty łeb na pniaku i niech ktoś odrąbie ci go najlepiej tępą siekierą, żeby za szybko nie poszło. Po co nosić taki zbędny ciężar i szyję obciążać? Ten, kto nie ma litości i serca dla zwierząt, nie ma go tym bardziej dla ludzi. Jesteś przykrym czymś, bo człowiekiem trudno cię nazwać...
[/quote]

?????????
W domu wszyscy zdrowi??? Widać chamie masz dużo miłosci do zwierząt niestety nie przekłada sie to na zrozumienie innych ludzi.
Rozwiń
zworować rolnika
zworować rolnika (22 lutego 2012 o 10:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do: "rolnik".
Idź połóż swój pusty łeb na pniaku i niech ktoś odrąbie ci go najlepiej tępą siekierą, żeby za szybko nie poszło. Po co nosić taki zbędny ciężar i szyję obciążać? Ten, kto nie ma litości i serca dla zwierząt, nie ma go tym bardziej dla ludzi. Jesteś przykrym czymś, bo człowiekiem trudno cię nazwać...
Rozwiń
miastowy
miastowy (22 lutego 2012 o 09:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='rolnik' timestamp='1329896078' post='600615']
A ja rozumiem ludzi którzy to zrobili, choć niezbyt to było humanitarne. Miejski proletariusz lub urzędas tego nie zrozumie choć sam zajadle tępi krety w swoim ogródku a kotki i pieski jak mu się znudzą przywiązuje do drzewek w lesie lub podrzuca w okolicznych wsiach.
Nie koniecznie są to kłusownicy. Równie dobrze mógł to być głos rozpaczy zwykłych rolników, którzy widzą, jak pleniące się szkodniki będące pod ochroną niszczą dorobek wypracowany przez pokolenia. A łąka lub pole za sprawą durnych przepisów zamieniają się w bezużyteczne bagno. Tego cholerstwa nie da się wyplenić w prosty sposób i po dobroci. A jest tego tyle, że strach chodzić po torfowiskach, żeby nie zapaść się do takiej jamy.
Składane przez tych ludzi w ostatnich latach prośby o pomoc i rozwiązanie problemu pozostawały bez echa. A każdy urzędnik na hasło bobry, truchleje i rozkłada bezradnie ręce. Urzędowo nic się nie da zrobić, więc jak mawiał klasyk, trzeba „brać sprawy we własne ręce”.
Stado miastowych kretynów uznało, że bobry są dobrodziejstwem ważniejszym od ludzi. I mają prawo robić sobie gniazdka gdziekolwiek im się rzewnie spodoba. Rolnik gdy przyjedzie po zbiory a zamiast tego zobaczy jezioro ma się cieszyć i poskakać sobie w tej wodzie. Przypominają mi się starożytny Egipt i „święte żuki” opisywane przez Bolesława Prusa w Faraonie.
Więc może panie dziennikarzu skończ pan tropić kłusowników a poszukaj pan głupich przepisów i strachliwych urzędników. Może trzeba czasami porozmawiać z „prostym” chłopem i pójść z nim do urzędu.
[/quote]
masz rację,dodam tylko,że sejm i nawiedzeni zieloni są daleko od bobrów,niekiedy ich nie widzieli,a głos podnoszą.O urzędnikach przez grzeczność nie będę się wyrażał.Nowa ustawa o ochronie psów wałęsających się po polach już doprowadziła do tragedii,psy mają się dobrze,kobieta zagryziona,a to dopiero początek działania ustawy.Za parę lat człowiek nie wyjdzie na drogę.
Rozwiń
rolnik
rolnik (22 lutego 2012 o 08:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja rozumiem ludzi którzy to zrobili, choć niezbyt to było humanitarne. Miejski proletariusz lub urzędas tego nie zrozumie choć sam zajadle tępi krety w swoim ogródku a kotki i pieski jak mu się znudzą przywiązuje do drzewek w lesie lub podrzuca w okolicznych wsiach.
Nie koniecznie są to kłusownicy. Równie dobrze mógł to być głos rozpaczy zwykłych rolników, którzy widzą, jak pleniące się szkodniki będące pod ochroną niszczą dorobek wypracowany przez pokolenia. A łąka lub pole za sprawą durnych przepisów zamieniają się w bezużyteczne bagno. Tego cholerstwa nie da się wyplenić w prosty sposób i po dobroci. A jest tego tyle, że strach chodzić po torfowiskach, żeby nie zapaść się do takiej jamy.
Składane przez tych ludzi w ostatnich latach prośby o pomoc i rozwiązanie problemu pozostawały bez echa. A każdy urzędnik na hasło bobry, truchleje i rozkłada bezradnie ręce. Urzędowo nic się nie da zrobić, więc jak mawiał klasyk, trzeba „brać sprawy we własne ręce”.
Stado miastowych kretynów uznało, że bobry są dobrodziejstwem ważniejszym od ludzi. I mają prawo robić sobie gniazdka gdziekolwiek im się rzewnie spodoba. Rolnik gdy przyjedzie po zbiory a zamiast tego zobaczy jezioro ma się cieszyć i poskakać sobie w tej wodzie. Przypominają mi się starożytny Egipt i „święte żuki” opisywane przez Bolesława Prusa w Faraonie.
Więc może panie dziennikarzu skończ pan tropić kłusowników a poszukaj pan głupich przepisów i strachliwych urzędników. Może trzeba czasami porozmawiać z „prostym” chłopem i pójść z nim do urzędu.
Rozwiń
Wokjtek
Wokjtek (21 lutego 2012 o 23:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak ma być inaczej skoro Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Lublinie nie interesuje się ochroną środowiska i rolnikami którym zwierzęta wyrządzają szkody , rolnicy biorą sprawy w swoje ręce. Tak jest w wielu miejscach Lubelszczyzny między innymi na rzece Bystrzycy , ja szykuję pozew do sądu , możemy zrobić zbiorowy /k.601-28-33-52/.Ta instytucja nic nie robi po co i kto taką kulawą instytucję powołał.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!