piątek, 20 października 2017 r.

Lubartów

Zabójstwo w Lubartowie. Kolejny areszt dla Mateusza K.

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 sierpnia 2013, 14:50
Autor: (jsz)

Miejsce, w którym Mateusz K. usiłował popełnić samobójstwo (Jacek Świerczyński/ Archiwum)
Miejsce, w którym Mateusz K. usiłował popełnić samobójstwo (Jacek Świerczyński/ Archiwum)

Śledczy przygotowali już kolejny wniosek o areszt dla Mateusza K. z Lubartowa, podejrzanego o zamordowanie swojej byłej dziewczyny. Poparzony 21-latek wciąż przebywa w szpitalu. Powoli dochodzi do siebie.

Pierwsza decyzja o tymczasowym aresztowaniu Mateusza K. została uchylona. Informowaliśmy o tym, jako pierwsi w ubiegłym tygodniu.

Powodem był stan zdrowia Mateusza K. oraz luka prawna. Jak tłumaczą śledczy, nie można skutecznie aresztować podejrzanego, kiedy jest on nieprzytomny. Tymczasem chłopak stracił przytomność niedługo po przewiezieniu do szpitala. Sąd nie miał wyjścia i był zmuszony uchylić areszt.

Pod koniec ubiegłego tygodnia Mateusza K. wybudzono ze śpiączki farmakologicznej. Prokurator zdążył przedstawić mu zarzut zabójstwa.

Chłopak potwierdził, że go rozumie, ale w żaden sposób nie odniósł się do zarzutu. Formalnie, prokuratorzy nie zakończyli jeszcze przesłuchania podejrzanego. Czekają też na opinię biegłego, który oceni, czy 21-latek może brać udział w dalszych czynnościach.

– Obecnie stan zdrowia Mateusza K. na to nie pozwala – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Chłopak znajduje się pod wpływem silnych leków. Jesteśmy w stałym kontakcie z lekarzami. Kiedy tylko stan zdrowia 21-latka się poprawi dokończymy przesłuchanie i skierujemy do sądu kolejny wniosek o areszt.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że to raczej kwestia dni niż tygodni. Mateusz K. leży w szpitalu od 9 sierpnia.

Tego dnia rano, policjanci dostali zgłoszenie o mężczyźnie, biegającym po ulicy w miejscowości Tarło, niedaleko Lubartowa. Poparzony chłopak rzucał się pod nadjeżdżające samochody. Usiłował popełnić samobójstwo. Śmigłowiec przetransportował Mateusza K. do szpitala. Okazało się, że mężczyzna przyjechał na działkę swoich rodziców. Podpalił się, siedząc w swoim samochodzie. Z ciężkimi poparzeniami wybiegł na zewnątrz i rzucając się pod samochody raz jeszcze targnął się na swoje życie.

Tego samego ranka, w domu przy ul. Krętej w Lubartowie odnaleziono ciało 21-letniej Anny S. Dziewczyna miała poderżnięte gardło. Leżała w kałuży krwi. Szybko okazało się, że poparzony 21-latek to były chłopak zamordowanej. Feralnego ranka miał ją odwiedzić. Wtedy zdaniem śledczych doszło do zabójstwa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kikut
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kikut
kikut (29 sierpnia 2013 o 01:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

zutylizować śmiecia! gnida jedna umiała zabić dziewczynę a siebie już nie? teraz tatuś lekarz, właściciel przychodni w lubartowie będzie motał wśród kolegów lwkarzy by synciowi dupsko ratować! już widzę jak go ukarają . żenada. rodzina zamordowanej dziewczyny powinna czym szybciej do wszystkich możliwych mediów zapukać , może to coś jeszcze da bo inaczej zrobią z gnoja wariata i ćpuna co to nie wiedział co robi i nie poniesie odpowiedzialności za ten mord!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!