niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Afera rozporkowa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 marca 2006, 21:12
Autor: Fabian Plapis

Kraśnik huczy od plotek o radnym Jacku Michalczyku. Najpierw w mieście pojawiły się plakaty sugerujące, że jest zamieszany w sprawę z wykryciem dziecięcej pornografii. A wczoraj ktoś podrzucił do naszej redakcji jego zdjęcia bez spodni.

Michalczyk pracuje w kraśnickim Centrum Kultury i Promocji. Jego problemy zaczęły się w połowie marca. Policja z Tych przeszukała zawartość twardych dysków komputerów centrum w związku ze śledztwem w sprawie pedofilii na Śląsku. Zarekwirowano dwa komputery (na jednym pracował Michalczyk) oraz jego telefon komórkowy. Radny został skierowany na przymusowy urlop.
- Nie mam nic wspólnego z pornografią dziecięcą - broni się Michalczyk. - Kiedyś mogłem wejść na jakieś forum i przypadkiem zostawić swój adres internetowy. To wszystko.
Ale to był dopiero początek kłopotów. W niedzielę na ulicach Kraśnika pojawiły się plakaty z przedrukiem jednego z artykułów o akcji śląskiej policji w Centrum Kultury w Kraśniku. Autor akcji plakatowej zmienił w tekście kilka szczegółów i dodał nazwisko radnego. A wczoraj wybuchła prawdziwa bomba. Do naszej redakcji ktoś przyniósł kopertę, a w niej kopię artykułu o sprawie z komputerami oraz szokujące zdjęcia. Widać na nich radnego z kilkoma mężczyznami na prywatce. Pozują do zdjęć bez spodni. Wszyscy doskonale się bawią.
- To była prywatna impreza u kolegi na działce kilka lat temu. Jeszcze wtedy nie byłem radnym. Wypiliśmy dużo alkoholu i zrobiliśmy kilka żartobliwych zdjęć. I tyle - wyjaśnia radny Klubu Kraśnik 2002.
Kto rozwiesił plakaty? Radny wskazuje przeciwników politycznych z Rady Miasta. Konkretnie Jacka Madejka, który znany jest w mieście z licznych akcji plakatowych. Ten jednak zdecydowanie zaprzecza.
A jakim cudem światło dzienne ujrzały kompromitujące zdjęcia? - Wiem, kto je zrobił i nie podejrzewam go o ich ujawnienie. Przez jakiś czas mogły być w moim komputerze w pracy. Mają do niego dostęp różne osoby i wtedy mogły zniknąć - zastanawia się radny.
I dodaje: Stałem się ofiarą walki politycznej. Nikt mnie o nic nie oskarżył. Złożę doniesienie do prokuratury o ściganie autora szkalujących mnie plakatów. Ja mogę wytrzymać ataki, a moja rodzina nie.
Policja ze Śląska potwierdza, że nikt z Kraśnika nie ma postawionych zarzutów w prowadzonym śledztwie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!