niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Amoniak zabił człowieka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 lipca 2007, 13:26

Ponad trzydziestu strażaków ratowało życie pracowników Horteksu w Rykach. Jeden robotnik zginął. Dwóch ratowników trafiło do szpitala.

Do wypadku doszło w środę wieczorem przed godz. 19. Jeden z pracowników zakręcał zawór instalacji z amoniakiem. Wtedy doszło do rozszczelnienia i wycieku gazu. Jego stężenie w tym momencie wyniosło 2100 jednostek, kiedy normy dopuszczają jedynie 40. Pracownik zginął na miejscu. Drugi, który znajdował się w pobliżu, trafił do szpitala. Także czterech policjantów i czterech strażaków, którzy pierwsi dotarli na miejsce wypadku, odwieziono do szpitala.
- Większość po kilkugodzinnej obserwacji lekarze zwolnili do domu - mówi Kazimierz Stefanek, rzecznik ryckiej policji.

Jeden strażak i policjant trafili na oddział toksykologiczny szpitala im. Jana Bożego w Lublinie.
- Są na obserwacji. Amoniak może zagrażać życiu do 24 godzin od chwili wchłonięcia przez organizm - mówi dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator toksykologii.

Kapitan Jerzy Kęska, dowódca zmiany straży pożarnej w Rykach, mówi, że już czuje się dobrze. To on razem z kolegą wchodził do ciasnych pomieszczeń wypełnionych amoniakiem, żeby wynieść, jak się okazało, zwłoki pracownika Horteksu.
- Wyciek amoniaku był tak duży, że niewiele widzieliśmy, w pomieszczeniach utworzyła się gęsta mgła - opowiada. - Żal, że tego człowieka nie uratowaliśmy. On nie miał szans. Kiedy tam weszliśmy, już nie żył.


Piotr Majek, starszy posterunkowy w Rykach, razem z innymi policjantami zabezpieczał teren na zewnątrz. - Mimo tego, że byłem 40-50 metrów od wycieku też się podtrułem - mówi. - Okoliczni mieszkańcy czuli gaz z odległości 100 metrów.

Po wykryciu rozszczelnienia instalacji wszystkich pracowników, którzy byli akurat w pracy, umieszczono w bezpiecznym miejscu. Do akcji wkroczyli strażacy w gazoszczelnych kombinezonach, którzy zabezpieczyli miejsce, a następnie wentylowali pomieszczenie. W tym czasie policjanci zablokowali drogi dojazdowe do zakładu. Około godz. 21.30 ewakuowani pracownicy mogli opuścić zakład.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!