sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Autobusy kontra mikrobusy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 grudnia 2004, 22:22

Autobusy PKS wzięły busa w kleszcze. Zablokowały wyjazd z przystanku i unieruchomiły prywaciarza na kilka godzin. Musiała interweniować policja.

Kiedy kierowca busa zajechał wczoraj rano na pekaesowski przystanek przy ul. Zarówie w Międzyrzecu Podlaskim, z przodu i z tyłu zatrzymały się autobusy. Uniemożliwiły mu odjazd. Pracownicy PKS protestowali w ten sposób przeciwko preferowaniu przez Urząd Marszałkowski prywatnych firm transportowych. Twierdzą też, że prywaciarze łamią prawo. - Mamy dowody na to, że prywatni przewoźnicy zatrzymują się na naszych przystankach. We wtorek sfotografowaliśmy takiego busa - mówi Henryk Złotkowski z PKS w Międzyrzecu.
Wczoraj pracownicy PKS uznali, że miarka się przebrała. O godz. 8.30 w Międzyrzecu zasadzili się na busa jadącego z Białej Podlaskiej do Warszawy. - Jeden autobus był nasz, a drugi łosicki. Nie daliśmy odjechać busowi. Niech dotrze do nich, że przystanki są nasze. Powiadomiliśmy Inspekcję Transportu Samochodowego o naruszeniu prawa - dodaje Złotkowski. - Przecież Urząd Marszałkowski zezwolił im tylko na przejazd przez ul. Brzeską, Lubelską i Warszawską.
Jacek Przybysz, współwłaściciel prywatnej firmy przewozowej jest oburzony. - Działamy od niedawna, ale pasażerowie są zadowoleni z naszych usług. PKS zdenerwowało, że dla pierwszych 102 osób oferowaliśmy promocyjne przejazdy po złotówce. Jak boją się konkurencji, to niech też pomyślą o reklamie i promocji.
Przybysz mówi, że na postój w Międzyrzecu Podlaskim pozwolił mu burmistrz. Dlatego bez wahania o pomoc w uwolnieniu swojego samochodu poprosił policję. Pertraktacje z napastnikami trwały kilka godzin. - PKS blokował bezprawnie - potwierdza słowa Przybysza Zbigniew Lisiecki, rzecznik bialskiej Komendy Miejskiej Policji.
Protestujących kierowców wspierał Franciszek Araźny, dyrektor bialskiego PKS. Przeciwko prywatnym przewoźnikom ma mnóstwo argumentów. - Busiarze podobierają nam pasażerów. Nie mają swoich słupków z rozkładami jazdy. Potrafią jechać nawet 140 km/godz! Igrają z życiem pasażerów. To nasz wojewódzki samorząd jest odpowiedzialny za brak jasnej polityki transportowej, która by chroniła istniejących dotąd przewoźników.
- Bzdura! Każdy, kto ma odpowiednie dokumenty, może dostać pozwolenie na regularne przewozy po określonych trasach - komentuje Tomasz Makowski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!