poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lubelskie

Babcia ścigana listem gończym

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 lutego 2006, 21:02

Trzy miesiące aresztu – taki wyrok dostała wczoraj Teresa G. za uprowadzenie i przetrzymywanie w niewiadomym miejscu swojego 4-letniego wnuka. Trafi za kratki, kiedy znajdzie ją policja. Sąd wydał za 60-letnią babcią list gończy

O kobiecie, która kpi sobie z prawa i wodzi za nos policjantów oraz pracowników opieki społecznej, pisaliśmy w poniedziałek. Ujawniliśmy, że żadna z tych instytucji nie potrafi namierzyć 60-letniej kobiety ukrywającej się od prawie dwóch lat z 4-letnim wnukiem Albinem. I że przez ten cały czas kuratorzy sądowi nie doprowadzili do umieszczenia dziecka w placówce opiekuńczo-wychowaczej. Taki wyrok zapadł w czerwcu 2004 roku, ponieważ babcia, mająca status rodziny zastępczej, zaniedbywała swoje obowiązki i tułała się z maluchem po całym województwie.
– Pani G. jest mistrzynią w przeciąganiu tej sprawy – tłumaczy Zbigniew Maliszewski, sędzia Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskiem. – Mieszkała w Lublinie, a tymczasowo zameldowała się w Wierzbówce pod Parczewem. Tylko po to, żeby sąd w Lublinie musiał przekazać sprawę do sądu w Parczewie. Samo zbieranie akt trwało cztery miesiące. Wczoraj do Sądu Okręgowego w Parczewie trafił kolejny wniosek napisany przez Teresą G. Tym razem domaga się przeniesienia sprawy do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej, gdyż, jak twierdzi, tam jest zameldowana na stałe.
Sprawa sądowa przeciwko Teresie G. ciągnie się od stycznia 2005 roku. Dokumentacja w jej sprawie składa się z czterech opasłych tomów. Kobieta złożyła w tym czasie kilkanaście zażaleń. Kilka razy obiecywała, że powie, gdzie jest dziecko, po czym – jak mówi Teresa Hołubowicz, kierownik Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Parczewie – znikała bez wieści.
Sędzia Maliszewski podkreśla, że wszystko nie trwałoby tak długo, gdyby wszystkie służby odpowiedzialne za poszukiwanie kobiety i dziecka wykazały się kompetencją. – Otrzymałem informację, gdzie przebywa dziecko i przekazałem ją kuratorom – opowiada sędzia. – Kurator poszedł na miejsce z policją i pracownikami PCPR. Ale kiedy Teresa G. nie wpuściła ich do zamkniętego pomieszczenia, odstąpili od wykonania czynności.
Nie dziwi więc, że także wczorajsza rozprawa w Sądzie Rejonowym w Parczewie odbyła się bez oskarżonej. Nakaz o doprowadzeniu jej na salę rozpraw okazał się także bezskuteczny. Stawili się tylko świadkowie.
Poszukiwania Teresy G. rozpoczną się w ciągu najbliższych trzech dni. Sąd nie zgodził się jednak na zamieszczenie jej zdjęcia w prasie. Jeśli policja w końcu stanie na wysokości zadania i ją schwyta, kobieta trafi do więzienia w Lublinie. Być może wtedy odnajdzie się także drugi wnuk Teresy G., 9-letni Norbert, który zniknął z Domu Dziecka w Krasnymstawie półtora tygodnia temu. Tuż po tym, jak odwiedziła go babcia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!