czwartek, 19 października 2017 r.

Lubelskie

Bezc(z)elne choroby

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 stycznia 2005, 22:05
Autor: Dominik Smaga

Celnicy przeniesieni na wschodnią granicę z zachodniej Polski masowo uciekają na zwolnienia lekarskie. W tym czasie dostają całą pensję. Ale czy rzeczywiście są chorzy, nikt nie sprawdzi. Nie ma przepisu, który by na to pozwalał.

Przeprowadzka celników na wschód Polski zaczęła się pod koniec 2003 roku. Miała związek z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Chodziło o wzmocnienie wschodniej granicy unii. Część celników przyjechała do nas na czteromiesięczne delegacje, część na stałe. Dla wielu z nich klimat okazał się nie do wytrzymania - zaczęli masowo chorować.
Wiosną 2004 roku na delegację do bialskiej izby miało przyjechać 76 celników z Rzepina i Wrocławia. Stawiła się niespełna połowa. W sierpniu dotarła druga tura. Właśnie wyjechali, zostawiając złe wspomnienia. Były momenty, że chorował co trzeci z nich.
- Niektórzy byli na zwolnieniach po kilkanaście dni w miesiącu - przyznaje Barbara Korwin, rzeczniczka Izby Celnej w Białej Podlaskiej. - Zdezorganizowali pracę kolegom, którzy musieli brać nadgodziny. Ciągle trzeba było zmieniać grafiki. "Słabeusze” wrócili na zachód. Zostali ci, których przeniesiono na stałe. I niewiele się zmieniło. Na zwolnieniach jest 20 na 140 "przyjezdnych” celników. Czyli 14 proc. z nich. Inni celnicy chorują ponad dwa razy rzadziej.
Chorzy celnicy mają prawo do pełnej pensji z budżetu państwa, czyli z naszych podatków. - Pieniądze idą od nas bez udziału ZUS. I dlatego ZUS nie ma podstaw prawnych, aby zwolnienia weryfikować - mówi Leszek Jasiun, dyrektor Departamentu Organizacji Służby Celnej w Ministerstwie Finansów. Resort też nie ma takiego prawa.
Lekiem może być nowa ustawa o służbie celnej. Po trzech miesiącach zwolnienia funkcjonariusz stawałby przed komisją lekarską. Rozważane jest też zmniejszenie wynagrodzenia w trakcie choroby. Ale na ustawę trzeba poczekać. W przyszłym tygodniu jej projekt może trafić do uzgodnień międzyresortowych. W lutym pod obrady Rady Ministrów. Do Sejmu - najwcześniej w marcu.
Na co celnicy skarżą się najczęściej? Na kręgosłup. A nawet na bardzo intymne dolegliwości. - Czasem, patrząc w dokumenty zastanawiam się, jakim cudem tak schorowany człowiek mógł trafić do służby - ironizuje Jasiun.
Tymczasem bialska Izba Celna szykuje się na przyjęcie nowych funkcjonariuszy. Potrzeba 200 osób. Najbardziej w Dorohusku. Przyjadą z zachodu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!