środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Bili nas pałą na oślep

Dodano: 27 sierpnia 2006, 20:19

Walili po plecach, głowie, szyi. Do utraty przytomności – mówią dwaj kibicie GKS „Górnik Łęczna”. – Zamiast zająć się chuliganami, wyżywali się na innych. Dlatego pobici podczas meczu mężczyźni zapowiadają wytoczenie procesu bezwzględnym ochroniarzom.

Zbliżała się 80 minuta meczu GKS Górnik Łęczna – Arka Gdynia. Na trybunie B, sektorze klubu kibica, ktoś usiłował spalić flagę „Lecha Poznań”. A z tym klubem trzymają kibicie Arki. Po ostrzeżeniu spikera i prośbie, aby opuścić sektor, na trybuny wkroczyli uzbrojeni w pałki i tarcze ochroniarze firmy „PAG”. Rozpylili gaz pieprzowy i przystąpili do rozganiania tłumu. W sektorze siedziało około 500 osób. Nie tylko „szalikowcy”, ale także kobiety i dzieci.
– Gaz ma to do siebie, że się rozchodzi – mówi Andrzej Banaszkiewicz, odpowiedzialny za bezpieczeństwo na stadionie. – Nie wiem, jak oceniać to z perspektywy czasu. Stało się źle dla wszystkich.
Dwóch pobitych kibiców zamierza wytoczyć ochroniarzom sprawy karne. – Ochrona wpadła gasić flagę bez gaśnic! – oburza się 25-letni absolwent prawa Łukasz B., który działa w Stowarzyszeniu Kibiców „Sympatycy z Łęcznej”. – Bili na oślep, kogo popadło. Gdy dostałem gazem, padłem na kolana. Jeden z ochroniarzy bijąc mnie pałką w szyję, krzyknął „Masz skur...”.
Łukasz stracił przytomność, obudził się w karetce, do której zanieśli go koledzy. Z bolącym kręgosłupem trafił do lubelskiego szpitala. Do dziś bolą go oczy od gazu. – Gdy ludzie zaczęli uciekać przy wyjściu zrobił się zator. A oni walili po plecach – dodaje Michał P., 25 letni absolwent informatyki. – Wiele osób potem chodziło do karetki, aby przemyć oczy. Ja dostałem w głowę i szyję. Ochroniarze chcieli się po prostu wyżyć.
Kilka dni po meczu pobici kibice spotkali się z władzami klubu. Te obiecały przekazać im kasety z nagraniami z meczu. – Chcemy ustalić, kto nas bił i wytoczyć im proces. Nie będzie to łatwe, bo oni nawet nie mieli identyfikatorów – mówią mężczyźni. – Nie może być tak, że ci ludzie czują się bezkarni i ponad prawem, bijąc leżących. Kibicie nie powinni palić tej flagi, ale nic nie usprawiedliwia takiej brutalności ochrony .
– Mam żal do obu stron, a przede wszystkim do kibiców – mówi Wiesław Sikora, prezes GKS. – Ale poszkodowani mogą dochodzić swoich roszczeń.
Jan Jabłoński ze spółki „PAG” sp. z o.o. w Bogdance, która ochrania mecze i przeprowadziła interwencję, przyznaje, że miał sygnały o zbyt dużej ilości użytego gazu. – W sektorze kibiców były dzieci, którymi powinni opiekować się rodzie. I powinni rozejść się na wezwanie – twierdzi.
A mimo to podjęto decyzję o użyciu gazu. Czy słusznie? – Jeśli kibicie wystąpią przeciwko nam na drogę sądową, to jestem spokojny, bo nie przekroczyliśmy naszych uprawnień – twierdzi Jabłoński.
Policja przegląda monitoring z meczu. Szuka winnych zadymy i podpalenia flagi. Zamierza wystąpić przeciwko nim do sądu. Jedną z wnioskowanych kar będzie zakaz stadionowy.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!