poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Błagam, pomóżcie moim dzieciom!

  Edytuj ten wpis
Autor: Anna Hereta

Włodzimierz Madej sam wychowuje Olę i Krystiana. Za kilka dni zostanie bez pracy.

Urząd Miasta, zatrudnił go tylko na kilka miesięcy, bez możliwości przedłużenia umowy.

- I co ja teraz zrobię, za co wyżywię dzieci - Pyta zrozpaczony mężczyzna. W 2007 r. otrzymał zatrudnienie przy robotach publicznych tylko na 4 miesiące. W tym roku znowu dostał pracę na 4 miesiące. Umowę przedłużono o kilka tygodni. - I na tym koniec. To kpina! - dodaje rozgoryczony Madej.

Mężczyzna będzie pracował jeszcze kilka dni, a potem rodzina zostanie bez środków do życia. - Na utrzymaniu mam dwójkę dzieci, które się uczą, a wydatków jest naprawdę dużo. Pozostanie nam chyba żebrać i zbierać złom - denerwuje się pan Włodzimierz. Szukał pomocy już wszędzie, wielokrotnie chodził do Urzędu Miasta, do urzędu pracy, do opieki społecznej, pisał nawet do rzecznika praw dziecka z prośbą o pomoc. Bez większego skutku.

- Znam sytuację tego pana. Starałam się pomóc mu jak tylko mogłam, zatrudniając go przy robotach publicznych - mówi Lilla Stefanek, burmistrz Poniatowej.

Pan Madej dostałby pracę, ale w... Opolu Lubelskim. - A jak ja mam świtem wyjechać w teren i zostawić dzieci? Co rano muszę je wyprawić do szkoły. Płaciłem różnym osobom za zajmowanie się dziećmi, ale na to też brakuje pieniędzy - rozpacza ojciec.

Na matkę dzieci nie może liczyć. To jemu sąd przyznał opiekę nad córką i synem. Jest ciężko, brakuje pieniędzy na wszystko.

- Oleńka jest bardzo uzdolniona, gra na skrzypcach i na flecie. Chcę, żeby mogła się uczyć, ale na to potrzebne są niemałe kwoty - mówi jej ojciec.

Dzieci chodzą po lekcjach do świetlicy szkolnej. Pan Madej korzysta też z pomocy społecznej. - Ola i Krystian dostają obiady w szkole - mówi Marta Bigos, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Poniatowej. Ale to nie wystarcza rodzinie na normalne życie.

- Na dodatek sąsiedzi chcą mnie eksmitować z mieszkania - mówi W. Madej. Jak dowiedzieliśmy się w Zarządzie Gospodarki Mieszkaniowej, mężczyzna jest skłócony z mieszkańcami bloku, którzy wystąpili z pismem o wysiedlenie lokatora.

- Ostatnio nie docierają do mnie jednak żadne skargi, pan Madej płaci za mieszkanie i nie ma podstaw do eksmisji - mówi Eugeniusz Chyła, dyrektor ZGM w Poniatowej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
~gość~
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (4 listopada 2008 o 22:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kogo kolejnego będzie opluwał ten stary hipokryta? Nie ma pojęcia o wychowywaniu dzieci. Powinien się leczyć z nienawiści do ludzi.
Rozwiń
Gość
Gość (30 października 2008 o 21:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten stary wałkoń wszystkich uważa za wrogów. A przecież sam awoim zachowaniem powoduje niechęć ludzi. Gdby był normalny wielu ludzi chciałoby mu pomóc. Niech się cieszy, że jeszcze biorą go na prace interwencyjne. A dzieci powinny być przy matce. Ten typ niczegi dobrego ich nie nauczy.
Rozwiń
~gość~
~gość~ (24 października 2008 o 16:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam. Ja również znam tego Pana i także uważam, że ten artykuł to istna kpina!!!
Rozwiń
Poniatowianka
Poniatowianka (23 października 2008 o 19:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jestem z poniatowej i znam tegoi pana i jego sytuacje... tresc tego artykulu to kpina jedna wielka! pan powinien isc do pracy a nie narzekac ile jest samotnych rodzicow ktorzy sie nie skarza tylko zacisna zeby i zyja dalej???? kto wogole cos takiego pisze....
Rozwiń
henryk szczepanski
henryk szczepanski (22 października 2008 o 07:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ech ci sąsiedzi... Czasem, aż szkoda słów. My już przez pół roku musieliśmy kupić drugi wózek dla dziecka bo jakiś życzliwy sąsiad niszczy dziecka wózek jak tylko na chwilę zostawimy na klatce schodowej.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!