wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Cały Kraśnik kształci burmistrza


Piotr Czubiński, burmistrz Kraśnika, jest człowiekiem renesansu: studiował na trzech kierunkach naraz. Koszty nauki pokryli podatnicy. Podobnie urządziła się władza w Biłgoraju. Tyle
że tamtejszy były burmistrz zwraca teraz pieniądze w ratach.

W latach 2003–2004 Urząd Miasta w Kraśniku wydał na kształcenie się swoich pracowników prawie 33 tys. zł. Blisko połowa poszła na Czubińskiego, a około 7,5 tys. zł na jego dwóch zastępców.
– Jestem burmistrzem od 1996 r. Nigdy wcześniej nie korzystałem z możliwości dokształcania się – tłumaczy burmistrz. I nadrabia zaległości.
Burmistrz studiował integrację europejską, administrację i zarządzanie w Instytucie Administracji Publicznej oraz public relations (PR) na Uniwersytecie Warszawskim. Tylko ta ostatnia pozycja kosztowała podatników 7,9 tys. złotych. Nie licząc kosztów przejazdów i delegacji.
Dlaczego burmistrz, który zarabia prawie 8 tys. zł brutto, nie płaci za własne studia? – To rodzaj długu publicznego wobec lokalnej społeczności, który zamierzam spłacić ciężko pracując – wyjaśnia Czubiński. – Uznałem, że najlepiej będzie w jednym roku studiować kilka kierunków. Te, które wybrałem, są potrzebne na różnych etapach pracy w samorządzie. Rozłożenie tych kosztów na osiem lat nie zrobiłoby takiego wrażenia.
Co mieszkańcy Kraśnika będą z tego mieli? – Jeśli chodzi o studia europejskie, to aktualną wiedzę w tej dziedzinie powinien mieć każdy samorządowiec na szczeblu zarządzającym. Jeśli zaś chodzi o PR, to efekty są już widoczne. Organizujemy ogólnopolską konferencję w Kraśniku, która promuje miasto i cieszy się dużym zainteresowaniem samorządowców z całego kraju – dodaje burmistrz.
– To są studia, które przydadzą się Piotrowi Czubińskiemu jako politykowi, a nie jako burmistrzowi miasta. I wypadałoby zapytać radnych o tak znaczący wydatek – podkreśla Mirosław Sznajder, radny niezrzeszony, polityczny przeciwnik Czubińskiego.
Na dokształcaniu za publiczne pieniądze przejechał się już były burmistrz Biłgoraja. Za studia podyplomowe Stefana Oleszczaka miasto zapłaciło 7 tys. 422 zł. Jednak Regionalna Izba Obrachunkowa w Lublinie uznała, ze ani Stefan Oleszczak, ani Mirosław Tujak, były przewodniczący Rady Miasta nie mieli prawa dokształcać się za pieniądze podatników.
– Oleszczuk oddaje pieniądze – mówi nowy burmistrz, Janusz Rosłan. – Poprosił o rozłożenie tego na raty. Pan Tujak pieniędzy nie chce oddawać. Sprawą zajmuje się teraz prokuratura.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!