czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Dary dla powodzian trafiły do ciuchlandu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 sierpnia 2010, 19:44

Izabela Piskorska podarowała powodzianom ubrania i żywność. Była wstrząśnięta, gdy parę dni później przekazaną odzież znalazła w ciuchlandzie. – Nie handlujemy darami – zapewnia Caritas.

Izabela Piskorska z Turki przekazała do lubelskiego Caritasu środki czystości, żywność, obrusy, ręczniki i ubrania. Złożyła je w gmachu lubelskiej telewizji. Dary miały trafić do potrzebujących.

– Ubrania były czyste, w dobrym stanie, wyjęte z szafy – opowiada Piskorska. – Kilka dni później weszłam do zaprzyjaźnionego ciuchlandu, gdzie czasem coś kupuję. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam swoją bluzkę. W pierwszej chwili pomyślałam, że to przypadek, ale po chwili dostrzegłam kolejne moje ubrania. Zrobiło mi się strasznie przykro, bo chciałam pomóc, a ktoś na tym zarobił.

Kobieta zadzwoniła do Caritasu i poprosiła o wyjaśnienia.

– Usłyszałam, że dary są segregowane, bo niektóre ubrania do niczego się nie nadają, a powodzianie najbardziej potrzebują pieniędzy. Poczułam niesmak – mówi pani Izabela. I dodaje, że następnym razem dary zawiezie do potrzebujących, bez pośrednictwa żadnych instytucji.

W Caritasie zapewniają, że nie handlują żadnymi darami. – Do Wilkowa czy Zagłoby zawieźliśmy tony ubrań. W pierwszym okresie nie było nad tym żadnej kontroli. Każdy mógł brać, co chciał i ile chciał – podkreśla ks. Wiesław Kosicki, dyrektor Caritas Archidiecezji Lubelskiej. – Nie możemy wykluczyć, że ktoś z zewnątrz sobie coś wybrał i wykorzystał do swoich celów, np. handlowych. Mieliśmy takie sygnały, że niektórzy na targu sprzedawali konserwy z darów.

Później, gdy istniało zagrożenie epidemiologiczne, powodzianom nie można było przekazywać używanych ubrań, a jedynie nowe.

– Uprzedzaliśmy darczyńców, że używana odzież zostanie wykorzystana dla potrzebujących, którzy przychodzą po pomoc do naszej siedziby. Te osoby po wybraniu rzeczy dla siebie, składały symboliczną ofiarę do puszki dla powodzian – wyjaśnia ks. Kosicki. Dodaje, że niektóre ofiarowane rzeczy były tak zniszczone, że zostały przeznaczone do utylizacji.

Powodzianom nadal potrzebna jest pomoc. – Ale odzieży używanej mamy już za dużo. Teraz potrzebujemy materiałów budowlanych, mebli – mówi Ewelina Ambryszewska, mieszkanka Janowca, której powódź zalała dom. Kobieta z dwójką dzieci nadal nie może w nim zamieszkać. Budynek ma mokre mury.

W Janowcu dary są przechowywane w zamkniętym budynku i wydawane tylko pod kontrolą. – Ale wszędzie zdarzają się przypadki, że ktoś weźmie np. środki czystości, a potem je sprzeda za parę złotych – mówi Ambryszewska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
de
J.
paula
(59) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

de
de (5 sierpnia 2010 o 00:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak samo jest z odzieza z anglii i irlandii. tam rozrzucane sa ulotki o zbiorkach odziezy dla np nigeryjczykow i ludzie wystawiaja worki pod dom (dodatkowe udogodnienie) po ktore podjezdza ktos ze "zbierajacych". o ile cokolwiek trafia do samej nigerii, o tyle wiekszosc ciuchow (powiedzmy tych w lepszym stanie) jest sprzedawana w polskich lumpeksach (na szyldach zreszta zazwyczaj widnieje informacja o tym, ze odziez - z anglii i irlandii - jest uzywana. osobiscie podczas ostatniej powodzi udalo mi sie przy okazji rodzinnego sprzatania w szafie oddac kilka sporych worow ubran - i wtedy przezylam tym wiekszy szok znajdujac czesc z nich w lumpeksie nieodpodal domu (gdzie wystawione byly kontenery PCK na takie wlasnie worki) bo mialam 10 lat i wydawalo mi sie, ze naprawde komus pomoglismy,
Rozwiń
J.
J. (4 sierpnia 2010 o 22:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z tymi ciuchami to prawda , kiedyś ciocia wyrzucial ubrania do kontenera caeitasu i w 1 z ciuchlandów w naszym mieście były te same buty ten sam rozmiar.. to napewno ie był zbieg okoliczności.
Rozwiń
paula
paula (4 sierpnia 2010 o 18:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ludzie zastanówcie się co wy wypisujecie to przechodzi ludzkie powodż to dla wilkowa wielkie nieszczęśćie
Rozwiń
sasiad
sasiad (4 sierpnia 2010 o 12:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='mieszkaniec wilkowa' date='02 sierpień 2010 - 23:25 ' timestamp='1280784303' post='323814']
mieszkam w gminie wilkow, dostalismy tylko raz 6 tys a drugiej puli nikt na oczy nie widzial. co go grilla itp to przynajmniej w mojej okolicy takich incydentow nie bylo, a ludzie bogaci i biedni sa wszedzie zarowno na wsi jak i w miescie. jest kilku naprawde bobatych mieszkancow ale wiekszosc dobrze zaciska pasa, bo czy mozna zyc za 1 tys zl za tone gdzie wiekszosc plantatorow nie przekracza produkcji 3 ton? albo spojrzcie ile kosztuja jablka na targowiskach... w granicach 2 zl i to takie gdzie tu ludzie oddaja nie jako jablka deserowe a przemyslowe za 25gr to juz rewelacja. zabaczcie ile zarabia posrednik. jezeli zycie na wsi jest miodem i mlekiem plynace zapraszamy, przeprowadzajcie sie na wies, przeciez tu jest najlepiej i ludzie sa bogaci i pieniadze same z unii przychodza zyc nie umierac. tylko nikt nie pomysli o tym ze tu sie czlowiek martwi czy wyjdzie chmura gradowa wszystko zniszczy, czy bedzie susza i nic nie urosnie czy bedzie powodz tak jak teraz i wtedy zostaje utzymywac rozine z emerytury babci jezeli zyje a oplaty wcale nie sa male jak sie wydaje. zeby na takie tematy dyskutowac trzeba poznac jak zyje sie na wsi i w miescie a nie polemizowac gdy spoglada sie na te sprawy tylko z jednej perspektywy...

pozdrawiam tych ktorzy najmniej wiedza a najwiecej maja do powiedzenia


pachniały grille?
a może nie mieli innej możliwości ugotowania,bo przecież nikt nie uruchomi zalanej kuchenki gazowej żeby usmażyc kiełbase w cuchnącej kuchni.
[/quote]
Rozwiń
m
m (4 sierpnia 2010 o 12:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' date='03 sierpień 2010 - 22:32 ' timestamp='1280867548' post='324638']
To nic nowego, przecież mieszkańcy gminy Wilków czekali na powódź (i pieniążki) bo zawsze będzie można naciągnąć podatnika. W tym roku musieli być trochę zaskoczeni.
Ale za to PSL miał świetną okazję do ratowania reputacji nadszarpniętej aferami starosty.
Znam kilka rodzin, które dzięki zapomogom kupiły sobie samochody.
Dziwne jest też to, że ludzie chcą budować domy na terenach zalewowych, czy ktoś o zdrowych zmysłach zainwestował by życiowe oszczędności i wybudował dom w miejscu, które jest zalewane co kilka lat?


A córka pana M nie nazywa się już M. i będzie startować na wójta
[/quote]

Właśnie o to chodzi.. że dobrze wiedzieli gdzie się budują.. mieli swój cel w tym budowaniu.. to teraz mają efekt.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (59)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!