środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Do Rosji naokoło

Dodano: 15 listopada 2005, 09:29

Nasi rolnicy klną w żywy kamień, bo wstrzymanie przez Rosję importu z Polski mięsa i produktów roślinnych uderza przede wszystkim w nich. Ale problemy ze zbytem są do przeskoczenia.

Lubelszczyzna traci na decyzji Kremla więcej niż reszta Polski. - Co najmniej 15 procent naszych płodów rolnych szło do Rosji, gdy w skali kraju tylko ok. 8 procent - martwi się Jacek Piasecki z Lubelskiej Izby Rolniczej. - I to głównie mięso, owoce i warzywa, których eksport został wstrzymany.
- To dla mnie katastrofa - załamuje ręce Marek Misztal, sadownik z Sosnowa koło Puław. - 40 procent produkcji wysyłałem do Moskwy. Teraz muszę szukać nowych rynków zbytu.
Na szczęście zakaz eksportu mięsa nie spowoduje u nas dużych strat wśród hodowców. Swoje produkty do Rosji wysyłały bowiem tylko trzy zakłady z Lubelszczyzny - łukowski Łmeat, Wierzejki oraz Dolina Łąk z Małaszewicz. - Do Rosji idzie 15 procent naszej produkcji, z czego część to wędliny i konserwy, które nadal można eksportować - mówi Karol Banaszek, wiceprezes Doliny Łąk. - Niebezpieczniejszy jest fakt, że na nasze miejsce wejdą inni. A powrót na utracony rynek jest bardzo trudny.
- Nie takie problemy pokonywały nasze firmy mięsne - filozoficznie odpowiada Andrzej Urban ze Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP. - Prawdopodobnie to, co szło do Rosji, będzie tam nadal szło, tyle że przez Ukrainę i Białoruś.
To samo sugeruje dr Ryszard Nowak, wiceprezes Lubelskiego Rynku Hurtowego w Elizówce. - Z naszej giełdy bezpośrednio do Rosji trafiało może pół procenta naszych obrotów - mówi. - A ponad 5 procent idzie tam przez Ukrainę. Firmy stamtąd gotowe są natychmiast eksportować nasze towary pod swoim szyldem.
- Każdemu chętnemu przygotujemy wykaz takich firm - zaprasza Sergiej Wołoch, dyrektor firmy Ukraina-Info.
Odbiorców można także znaleźć na giełdach ogrodniczych w Sandomierzu i podwarszawskich Broniszach. Giełda sandomierska jest wyspecjalizowana w handlu z Rosją za pośrednictwem Mołdawii. - Gdy w styczniu Rosja obniży cła na owoce, handlujący z nami Mołdawianie wezmą każdą ilość towaru - mówi Andrzej Sulęta, szef działu sprzedaży giełdy sandomierskiej.
- Zapraszamy do nas - zachęca także Małgorzata Skoczewska, rzecznik rynku w Broniszach. - Każdego dnia wyjeżdża od nas ponad 10 tys. tirów, więc znajdzie się miejsce i dla lubelskich plantatorów. •
Według polskiego ministra spraw zagranicznych zakaz może być zniesiony w ciągu tygodnia.

Prof. Andrzej Czarnocki z Zakładu Stosunków Międzynarodowych UMCS

- To sprawa czysto polityczna, co do tego nie ma wątpliwości. Kiedy zakaz zostanie cofnięty, zależeć będzie od tego, ile Rosja straci na wstrzymaniu importu naszej żywności. Prawdopodobnie sprawa przycichnie, a handel z Rosją będzie się nadal odbywać, ale za pośrednictwem Białorusi i Ukrainy. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!