środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Dobierają się do wyzyskiwaczy

Dodano: 28 lutego 2006, 21:21

Brytyjska policja dotarła wczoraj na farmę w Breage, gdzie w katorżniczych warunkach pracują Polacy, wśród nich jest wielu mieszkańców naszego regionu. – Staramy się namówić robotników z farmy, żeby złożyli zeznania – mówi Michał Mazurek z Konsulatu Polskiego w Londynie.


Reakcja konsulatu na naszą publikację była niemal natychmiastowa. – Nie mogliśmy się dodzwonić do pracowników farmy, więc skontaktowaliśmy się z jednostką brytyjskiej policji w Penzance – mówi Mazurek. – Poprosiliśmy ich o interwencję.
Według brytyjskich służb, Anglik działa na granicy prawa. Policja sprawdza, czy nie jest to tzw. szara strefa. Właściciel pól płaci Polakom głodowe stawki za godzinę. A pieniądze, jakie zarabiają, nie pokrywają nawet wydatków, które ponoszą na mieszkanie, wyżywienie, ogrzewanie i podatki. Problem w tym, że nikt, kto w tej chwili przebywa na farmie, nie chce zeznawać przeciwko Anglikowi.
– Jedni się boją, inni po prostu wstydzą się wrócić do Polski – mówią Jarek i Marcin zWłodawy, którzy bez grosza uciekli z farmy. – Część z nich, żeby wyjechać do Anglii, wzięła kredyty w bankach. Dlatego łudzą się, że coś się zmieni na farmie i zaczną normalnie zarabiać.
O pracy Polaków na angielskiej farmie napisaliśmy w poniedziałek. Z relacji uciekinierów przebywa tam jeszcze około 70 osób. Mieszkają w fatalnych warunkach, w zimnych przyczepach kempingowych. Już w dniu rozpoczęcia pracy Polacy mają u Anglika wielkie długi. Na miejscu muszą zapłacić za dwa tygodnie pobytu, pośrednictwo w znalezieniu pracy, ubezpieczenie, podatek, a nawet dojazdy na pole, gdzie pracują przy uprawie żonkili.
Sprawą mieszkańców Lubelszczyzny pracujących w Breage zajął się również Interpol. Wczoraj oficer łącznikowy – Brytyjczyk, który pracuje w Warszawie, analizował zeznania świadków. Przesłuchiwała ich lubelska policja. Najprawdopodobniej jutro, po przetłumaczeniu, dotrą one do służb brytyjskich.
Lubelska Komenda Wojewódzka Policji prowadzi dochodzenie w sprawie Anny K. z Rejowca. To za jej pośrednictwem mieszkańcy naszego regionu wyjeżdżali do pracy. Jak się okazało, nie tylko do Anglii, ale także do Włoch i Francji. – Na pewno postawimy jej zarzuty za prowadzenie nielegalnego pośrednictwa pracy – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik KWP. – Być może jeszcze za wprowadzanie w błąd osób, które korzystały z jej usług. Mamy na to miesiąc. Najważniejsze, że przerwaliśmy kanał wysyłki ludzi za granicę.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!