niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Prokuratura zarzuca wieloletniemu szefowi inspekcji weterynaryjnej w Parczewie wzięcie 280 tys. zł łapówki.

Roman B. miał przez kilkanaście lat brać "do kieszeni” za świadectwa zdrowia niezbędne do eksportowania bydła.

Parczewska prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie od maja. To wtedy zgłosił się do niej Witold H., przedsiębiorca z Warszawy. Mężczyzn stwierdził, że ma już dość poczynań miejscowego powiatowego inspektora weterynaryjnego.
Biznesmen ze stolicy kierował w Polsce włoską firma, zajmującą się skupem bydła. Po podtuczeniu eksportowała zwierzęta do Włoch. Swą bazę miała w Gródku Szlacheckim, gdzie bydło czekało na wyjazd za granicę. Zwierzęta nie mogły być wywiezione bez świadectwa zdrowia wystawionego przez odpowiedniego lekarza weterynarii. W powiecie parczewskim zajmował się tym Roman B. Warszawski biznesmen powiedział na przesłuchaniu, że urzędnik postawił sprawę jasno. Oczekuje po sto dolarów za umożliwienie wyeksportowania każdego transportu bydła. W ten sposób pieniądze zaczęły płynąć do jego kieszeni szerokim strumieniem.
- Witold H. wyliczył, że od 1991 roku do 2004 roku weterynarz przyjął około 280 tys. zł łapówek - poinformował wczoraj Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie.
W 2004 roku Roman B. został przez swego zwierzchnika odsunięty od wydawania świadectw zdrowia. Doszło do tego po skardze, którą złożyła na niego włoska firma. Ale na tym się skończyło. Roman B., dalej pełnił swą funkcję, i - jak twierdzi Witold H. - bardzo utrudniał życie jego przedsiębiorstwu. To w końcu skłoniło biznesmena do zawiadomienia prokuratury.
Powiatowy lekarz weterynarii został zatrzymany w ubiegły piątek. Prokuratura postawiła mu zarzut przyjęcia 280 tys. zł łapówek. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Twierdził, że pobierał tylko legalne opłaty. Parczewski sąd zdecydował, że weterynarz będzie mógł wyjść na wolność, jeśli wpłaci 150 tys. poręczenia majątkowego. Rodzina urzędnika przelała pieniądze na sądowe konto jeszcze tego samego dnia.
Prokuratorzy zapowiadają, że będą sprawdzać czy Roman B. w podobny sposób nie zachowywał się wobec innych firm, którym wystawiał świadectwa zdrowia.
- Wyjaśnimy też, dlaczego lubelski wojewódzki lekarz weterynarii w 2004 roku nie zawiadomił nas o doniesieniu na swego podwładnego, a jedynie odsunął go od wystawiania świadectw - zapowiada prokurator Lepieszko.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Mieszkaniec Siemienia
(Anonimowy)
taki sobie
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Mieszkaniec Siemienia
Mieszkaniec Siemienia (17 listopada 2007 o 21:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak jak mój poprzednik napisał, niech się ktoś weźmie za jego żonę, też nie jest czysta.Czekamy.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (16 listopada 2007 o 16:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rozwiń
taki sobie
taki sobie (15 listopada 2007 o 17:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co nie piszecie? boicie sie Pani DOKTOR? jeszcze wam du.... przetrzepie w tym SiemieniuNarazie Pani DOKTOR chce kasy na remont ośrodka zdrowia no i na ......... od RADNYCH Gminy SIEMIEŃPozdrawiam forumowiczów
Rozwiń
stały czytelnik
stały czytelnik (14 listopada 2007 o 17:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nareszcie - "Nosił wilk razy kilka poniesli i wilka", to staropolskie przysłowie jak ulał pasuje do tego bardzo mściwego "człowieka".Jestem przekonany że to samo czeka i jego żonę - tylko trzeba jeszcze troszeczkę cierpliwości, ktos w końcu nie wytrzyma.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!