poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Dość wypadków! Nie bądźmy pobłażliwi dla piratów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 sierpnia 2008, 19:24

Widzisz pijanego kierowcę albo pirata drogowego w akcji - dzwoń na policję. Twój telefon może uratować komuś życie.

- To nie donosicielstwo. To moralny obowiązek każdego kierowcy - twierdzi ksiądz Bogusław Zagórski.

W krajach Europy Zachodniej telefon na policję z informacją o piracie drogowym czy pijanym kierowcy, to standard, obywatelski obowiązek.

- Jeżeli podejrzewam, że za kółkiem siedzi pijany kierowca, albo widzę, że ktoś jedzie niebezpiecznie, zawsze dzwonię na policję. Nie ma wyjścia. Dziś ja komuś uratuję życie, jutro ktoś uratuje mnie - mówi Waldemar Czerniak, szef Polskiego Związku Motorowego w Lublinie. - Kiedy zadzwonić? To każdy musi sam ocenić. Do tej pory nigdy się nie pomyliłem - dodaje Czerniak.

Policja w Polsce zawsze reaguje na telefony o pijanych kierowcach. - Każdy, nawet anonimowy sygnał, jest sprawdzany - zapewnia Arkadiusz Delekta z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Wynik badania alkomatem jest wystarczającym dowodem dla policji. A co w przypadku innych wykroczeń drogowych, o których poinformujemy policję?

- Jeśli nie przyłapiemy pirata drogowego na gorącym uczynku musimy mieć zeznanie świadka wykroczeń. Dopiero wtedy uruchamiany procedurę ukarania pirata - tłumaczy Delekta.

Sprawa komplikuje się, gdy pirat odmawia przyjęcia mandatu. Wówczas osoba, która powiadomiła policję, będzie musiała zeznawać przed sądem grodzkim, do którego trafi sprawa kierowcy podejrzanego o złamanie przepisów ruchu drogowego. Ale świadek może uniknąć wizyty w sądzie. Wystarczy, że sfotografuje lub sfilmuje wyczyny szaleńca, np. aparatem w telefonie komórkowym.

- Takie materiały traktujemy jak dowód. Przypominam, że dokumentację wykroczeń może robić wyłącznie pasażer, a nie kierujący - przestrzega Arkadiusz Delekta.
Wielu kierowców traktuje jednak informowanie policji jako donosicielstwo. - Absolutnie nie można tego tak traktować - tłumaczy ks. Bogusław Zagórski, kapelan lubelskich policjantów.

- Pijany kierowca, pirat drogowy to ludzie, którzy narażają życie innych, niewinnych osób korzystających z drogi. Mamy wręcz moralny obowiązek poinformować policję o takich przypadkach. Nie wolno machnąć ręką i powiedzieć sobie: "A niech jedzie, co mnie to obchodzi”. Bo nasz grzech zaniechania może kosztować kogoś życie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
nnhnhnhnhh
Wojtek
Dora
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

nnhnhnhnhh
nnhnhnhnhh (20 sierpnia 2008 o 12:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a po co ich łapać jak sąd i tak nie zabiera im narzędzi przestępstwa i mogą jeździć dalej co z tego że policjanci ich złapią i prawo jazdy im zabiorą a wie ktoś po co komu prawo jazdy do jazdy samochodem to nie silnik bez tego można jeździć CHORE PAŃSTWO CHORE PRAWO CHORY SYSTEM SZKODA DZWONIĆ GDZIEKOLWIEK LEPIEJ MOŻE TO ZALEGALIZOWAĆ PRZYNAJMNIEJ PRZESTĘPCZOŚĆ SPADNIE
Rozwiń
Wojtek
Wojtek (20 sierpnia 2008 o 10:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
perła napisał:
Zadzwoń-zareagują?
Nic bardziej mylnego, dzwoniłem wielokrotnie i jeszcze ani razu nie usłyszałem że jadą tylko jak pirata spotkaja to go ukażą. Policja ma taki prikaz aby nie wysyłac radiowozu za poruszajacym sie pojazdem tylo czekać. Sprawdźcie to najpierw a potem dopieropiszcie artykuły. Wszystko wyglada swietnie tylko na papierze tak jak policyjne statystyki.



Ja miałem podobną sytuację w Niemcach k/Lublina. Jechał przede mną pijany kierowca (poznać można po trzymaniu się linii segregacyjnej i gwałtownym odbijaniu, gdy rażą go światła samochodu znad przeciwka) zadzwoniłem na policję w Niemcach. Opowiedziałem jaka jest sytuacja, podałem markę samochodu, numer rejestracyjny i... i nic. Całe szczęście, że kierowca przywalił w C-9 znajdujące się przy PolSkone i zdjechał gwałtownie na przystanek, bo przebił sobie oponę - sam się unieszkodliwił, a żadnej reakcji ze strony policji nie było, a dzwoniłem do nich jak znajdowałem się przy wiadukcie w Wandzinie... Pic na wodę!
Rozwiń
Dora
Dora (20 sierpnia 2008 o 10:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co Państwo na to ? Siedzę sobie w Firleju ze znajomymi i widzę jak podjeżdża banda małolatów i wysiada kierowca trochę już wydawało mi się że wstawiony ale nic obserwuję dalej. Wszyscy zamawiają piwo razem z nim i on 1 , 2 i 3 po czym wstają i do auta. A ja nie dowierzam oczom własnym za nimi siedzą policjańci wprawdzie nie z drogówki ale kryminalni ale widzą cała sytuację i i zero reakcji . Po czym odjeżdżają , dzwonię na policję za czym przyjechali to tamtych dawno już nie było. A przecież ci obecni mieli obowiązek zareagować mimo iż byli na urlopie. Najlepiej wlepić komuś 500 stów bo przypadkiem przejechał na czerwonym !!! Ładny i szybki wynik mają a po co psuć sobie urlop prawda?
Rozwiń
perła
perła (20 sierpnia 2008 o 10:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zadzwoń-zareagują?
Nic bardziej mylnego, dzwoniłem wielokrotnie i jeszcze ani razu nie usłyszałem że jadą tylko jak pirata spotkaja to go ukażą. Policja ma taki prikaz aby nie wysyłac radiowozu za poruszajacym sie pojazdem tylo czekać. Sprawdźcie to najpierw a potem dopieropiszcie artykuły. Wszystko wyglada swietnie tylko na papierze tak jak policyjne statystyki.
Rozwiń
marek
marek (20 sierpnia 2008 o 09:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie ma problemu można dzwonić - tylko co z tego. proponuje wykonać test nr 997 - zgłasza się chyba komenda miejska informując, iż wszystkie linie są zajęte i trzeba czekać - po jakimś czasie rozmowa się rozłącza. I niby co mam stać na poboczu i czekać lub jechać i zostać skasowanym za rozmowę przez komórkę. Często naprawdę nie ma szans aby czemuś przeciwdziałać - po paru takich razach człowiek się zniechęca do wszelkich działań.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!