poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Gabinet zamknięty, bo już zajęty

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 listopada 2006, 20:21
Autor: Fabian Plapis

W gabinecie dyrektora DPS od poniedziałku koczuje kilkanaście osób. To zdymisjonowany dyrektor z grupą zwolenników. Za ścianą, w sekretariacie, ze swoimi zwolennikami pracuje niechciana dyrektorka

W nocy z poniedziałku na wtorek dwudziestu trzech pracowników Domu Pomocy Społecznej zawiązało komitet protestacyjny. Oplakatowali budynek. Tak wygląda próba obrony dyrektora Józefa Paćkowskiego przed zdymisjonowaniem z zajmowanego od roku stanowiska.
- Protestujemy przeciwko mieszaniu naszej placówki w politykę. Żądamy cofnięcia decyzji o zwolnieniu dyrektora, chcemy upublicznienia wyników kontroli przeprowadzonej w DPS w 2005 roku - wylicza Agata Surdacka, przewodnicząca komitetu protestacyjnego.
Protestujący żądają również, by władze powiatu odwołały się od wyroku sądu pracy, który przywrócił byłą dyrektor do pracy.
Irena Drozd została zwolniona przez poprzedni Zarząd Powiatu kraśnickiego, kierowany przez wicestarostę Wiesława Marca (Samoobrona). Oficjalnym powodem były liczne nieprawidłowości wykryte podczas kontroli. Dyrektorka odwołała się do sądu pracy i wygrała. Wyraziła gotowość podjęcia pracy i od poniedziałku próbuje dostać się do gabinetu.
Na razie wraz z grupą popierających ją kilku pracowników pracuje w sekretariacie.
- Mam umowę o pracę. Ale nikt mnie do gabinetu nie prosił, więc siłą wchodzić nie będę. To musi się rozstrzygnąć czy ja tu będę szefem, czy tamten pan. Decyzję podejmie starosta. Mimo tej sytuacji jestem pokojowo nastawiona - zapewnia Irena Drozd.
Jednocześnie pani dyrektor skierowała zawiadomienie do prokuratury. Informuje w nim, że personel odszedł od łóżek pensjonariuszy i pozostawił ich bez opieki. Pisze o nielegalności akcji protestacyjnej i o stosowaniu wobec niej przemocy oraz uniemożliwianiu wejścia do gabinetu.
- To kłamstwo, obsługa jest zapewniona. Wszystko jest normalnie. Przecież wszystkie tu nie siedzimy, osoby które mają zajęcia pracują, a i tak nas popierają - odpowiadają protestujące.
I nie czekając na efekty pisma Drozd protestujący też złożyli doniesienie na Jerzego Podgórskiego, sekretarza powiatu. Według nich miał on straszyć ich zwolnieniem z pracy, jeśli nie przestaną protestować.
- Jeżeli się komuś praca nie podoba, to powinien się zwolnić - uważa nadal Jerzy Podgórski.
Wczoraj nikt z urzędników ze Starostwa Powiatowego nie znalazł czasu, aby porozmawiać z protestującymi. Przedstawiciele władz zajęci byli... uroczystym otwieraniem Środowiskowego Domu Samopomocy w Kraśniku.
Tymczasem protestujących poparły związki zawodowe, działające w Domu Pomocy Społecznej w Popkowicach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!