wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Gdzie są prochy mojej córeczki

Dodano: 21 stycznia 2003, 21:13

- Nawet nie mam gdzie zapalić świeczki - żali się Kazimiera Tomasiak<br />
 (Jacek Mirosław)
- Nawet nie mam gdzie zapalić świeczki - żali się Kazimiera Tomasiak
(Jacek Mirosław)

Gdy Kazimiera Tomasiak przyszła na lubartowski cmentarz, zobaczyła, że po grobie jej córki nie ma śladu. Na tym miejscu pochowano obcego mężczyznę. Kobieta wystąpiła do sądu o nakazanie proboszczowi zwrócenia szczątków dziecka i zadośćuczynienie.

W poniedziałek Kazimiera Tomasiak miała się po raz pierwszy spotkać w sądzie z Andrzejem Tokarzewskim, proboszczem parafii św. Anny w Lubartowie. Ksiądz, który administruje cmentarzem, nie przybył jednak na rozprawę. Przysłał tylko pismo procesowe.
Grób jedenastomiesięcznej córeczki mieszkanki Lubartowa był na cmentarzu jeszcze na Wielkanoc. Na początku sierpnia kobieta spostrzegła, że nie ma po nim śladu. - 5 sierpnia poszłam na cmentarz, żeby posprzątać groby - opowiada Kazimiera Tomasiak. - Najpierw byłam na grobie ojca, a potem poszłam na grób Anetki. Zachodzę, a tu go nie ma. To był dla mnie szok.
Na miejscu grobu dziewczynki został wybudowany grobowiec, w którym pochowano już innego mieszkańca Lubartowa. Kobieta jeszcze tego samego dnia była u proboszcza. - Wyszedł z plebanii i zaczął na mnie krzyczeć - opowiada.
Dziecko zostało pochowane w listopadzie 1980 roku. - Grób był murowany z cementową płytą na wierzchu, na której była tabliczka - mówi kobieta. Przyznaje, że nie uiściła opłaty, której wymaga parafia. Tłumaczy, że nie płaciła, bo poniosła szkody kiedy przed kilku laty przy ścinaniu drzewa został uszkodzony jej drugi grób. - To, że nie zapłaciłam to nie koniec świata - mówi. - Proboszcz mógł powiedzieć co chce zrobić. Obok mam drugi grób i można było przenieść tam zwłoki.
Kazimiera Tomasiak wystąpiła do sądu o nakazanie księdzu oddania prochów jej dziecka oraz o zadośćuczynienie za naruszeniu dóbr osobistych.
- Parafia naruszyła je pozbawiając możliwości uczczenia pamięci zmarłej córki - uważa mecenas Joanna Dubel-Kamińska, która reprezentuje mieszkankę Lubartowa w sądzie. - Doprowadzenie do sytuacji, że matka przychodzi na grób dziecka i znajduje zupełnie inny jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Należało ją przynajmniej poinformować o takim zamiarze.
Ksiądz Tokarzewski nie chciał wczoraj wypowiadać się na temat rozebrania grobu. Do sądu przysłał pismo, w którym twierdzi, że grób był nie podpisany, zaniedbany i nie wie do kogo należał. Tomasiak nie chce w to wierzyć. - Proboszcz dobrze zna moją rodzinę - mówi.
To, że na lubartowskim cmentarzu są likwidowane stare groby mówi się w Lubartowie już od dawna. To jedyny sposób, żeby zdobyć miejsce na nowe groby. W ubiegłym roku Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego zakazał parafii budowy grobów na pustym jeszcze terenie. Okazało się, że przez kilka lat groby budowane tam były za blisko domów. Niemal zupełnie pusty stoi cmentarz komunalny.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO