niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Gminne samorządy dożywiają dzieci

Dodano: 11 stycznia 2002, 20:32

Gminy dotychczas nie dostały od rządu obiecanych pieniędzy na dożywianie dzieci w szkołach. Samorządy finansują posiłki z własnych środków. Pierwsze pieniądze z Ministerstwa Finansów mają się pojawić być może w przyszłym tygodniu.

- Będą to na razie niecałe trzy miliony złotych spośród prawie dziesięciu, jakie przyznano Lubelszczyźnie z rezerwy celowej państwa - usłyszeliśmy w biurze prasowym wojewody lubelskiego.
Na dzień dzisiejszy gminy własnymi siłami organizują posiłki. - W ubiegłym roku w ramach tego samego projektu mieliśmy zagwarantowanych siedemdziesiąt procent dotacji. Obecnie jesteśmy w stanie zapewnić dożywianie własnym sumptem tylko 95 uczniom, a potrzebujących jest w sumie 300. Dla porównania jeszcze w grudniu dożywialiśmy 250 uczniów - mówi Ewa Koszołko, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Janowie Podlaskim.
Nie tylko samorządy lokalne finansują pomoc w postaci dożywiania. Dzieci z terenów popegeerowskich wspiera Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. W ubiegłym roku na Zamojszczyźnie otrzymywało dzięki niej pomoc ponad 1800 dzieci ze szkół, w których co najmniej 35 procent uczniów wywodzi się z rodzin dawnych pracowników pgr. We wszystkich przypadkach gminy musiały dołożyć jedną trzecią środków. W tym roku nie wiadomo jeszcze, ile szkół wspomoże AWRSP.
Dożywianiem dzieci zajmują się ponadto centra pomocy rodzinie i ośrodki opieki społecznej. Miejskie Centrum Pomocy Rodzinie w Zamościu finansuje obiady ponad 700 uczniom i 70 przedszkolakom. - Koszt obiadu w stołówce szkolnej pokrywamy w stu procentach, a w przedszkolach dopłacamy złotówkę do dziennego wyżywienia dziecka - mówi Maria Czopko, dyrektor MCPR w Zamościu.
Na dożywianie dzieci ośrodek pomocy otrzymuje pieniądze od wojewody, ale dysponuje także własnymi środkami. - Obecnie dożywiamy dzieci za własne środki. W ubiegłym roku na ten cel przeznaczyliśmy ponad 330 tys. zł, z czego 186 tys. zł otrzymaliśmy od wojewody lubelskiego - dodaje M. Czopko.
Sanepid życia też nie ułatwia. Wymagania sanitarne są bezwzględne. - Dowożenie obiadów wymaga odpowiednich warunków sanitarnych, a z tym nie było i nie jest najlepiej - twierdzi Teresa Juszczuk z działu higieny dzieci i młodzieży w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białej Podlaskiej. Statystyki mówią same za siebie - na 99 szkół podstawowych w powiecie tylko 27 dysponuje czynnym zapleczem kuchennym.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO