sobota, 18 listopada 2017 r.

Lubelskie

Górnicy w żałobie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 listopada 2006, 17:58

Na flagach przed wejściem do lubelskiej kopalni zawisły wczoraj czarne szarfy. Odwołano górniczą biesiadę. Zamiast niej będzie msza za tragicznie zmarłych kolegów z kopalni na Śląsku. Z samego rana górnicy z Bogdanki wysłali list do załogi "Halemby”: Jesteśmy z wami pogrążeni w bólu i żalu.

Do wybuchu metanu w kopalni "Halemba” doszło we wtorek po godz. 16. W strefie zagrożenia znalazło się 23 górników. Nikt nie przeżył wybuchu. Dziś nad ranem ratownicy dotarli do ciała ostatniej ofiary. Najmłodszy miał 21 lat, najstarszy - 59.

- To, co się stało w "Halembie”, to tragedia, niewyobrażalna tragedia - mówi Bogusław Szmuc, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Bogdance. - Sporo czasu upłynie, zanim będziemy mogli normalnie pracować, bez paraliżującej myśli, że zawód górnika zawsze i wszędzie jest niebezpieczny.
Po wybuchu cała Bogdanka pogrążyła się w żałobie. Górnicy nie rozmawiali ze sobą wiele. Każdy w myślach przeżywał tragedię, która zebrała śmiertelne żniwo. - To jest taki moment, kiedy każdy zaczyna zastanawiać się nad sensem tej pracy - tłumaczy Szmuc. - Nie rozmawiamy o tym z rodziną, ze sobą też niewiele. Po prostu się modlimy.

Kierownictwo lubelskiej kopalni, w której górnicy zjeżdżają 960 m pod ziemię zapewnia: Bogdanka jest bezpieczna, stopień zagrożenia wybuchem metanu jest u nas minimalny. - Ale nie można powiedzieć, że w ogóle go nie ma, bo ryzyko wybuchu metanu w Bogdance jednak istnieje - dodaje Mirosław Taras, rzecznik Bogdanki. - W każdej kopalni jest też wiele innych zagrożeń naturalnych i tych związanych bezpośrednio z działaniem człowieka.
W naszej kopalni zagrożeniem może być wybuch pyłu węglowego, obwały skał, woda. - Ale można je minimalizować i robimy to - zapewnia Taras.
Do tego dochodzą niebezpieczeństwa związane z pracą człowieka pod ziemią. - Nieostrożność, nieuwaga, brak czujności mogą prowadzić do poważnych wypadków. Tu wszystko zależy od górnika, który zawsze musi pamiętać, że w tej pracy nie ma miejsca na rutynę, ani na chwilę słabości - tłumaczy Józef Przybysz, zakładowy społeczny inspektor pracy w Bogdance.

Bogdanka nie żałuje pieniędzy na bezpieczeństwo swoich ludzi. Rocznie na szkolenia, sprzęt ratowniczy, programy edukacyjne, akcje uświadamiające zagrożenia wydaje ok. 30 mln zł. Do tego inwestycje w nowoczesny sprzęt i maszyny do pracy pod ziemią. - To priorytet. Nasza inwestycja w bezpieczeństwo, w ludzkie życie. A na to nie ma żadnej ceny - mówi Mirosław Taras.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!