piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Hejnalistów było wielu...

Dodano: 16 sierpnia 2001, 16:08

Grajcie panowie i niech wam nie zabraknie tchu - powiedział Zbigniew Wojciechowski rozpoczynając VIII Ogólnopolski Przegląd Hejnałów Miejskich.

A potem osiemnastu hejnalistów
z całej Polski odegrało hejnały
z balkonu Trybunału Głównego Koronnego.

Przegląd hejnałów odbył się w ramach III Dni Starego Miasta. Hejnaliści przyjechali m.in. z Krakowa, Zamościa, Działdowa, Włocławka, Kurnika, Zduńskiej Woli, Łęcznej, Nowej Rudy, Lubartowa, Mełgwi i Lublina. Przywitali ich w Sali ślubów Trybunału Głównego Koronnego wiceprezydent Lublina Zbigniew Wojciechowski i Helena Pietraszkiewicz, przewodnicząca Rady Miejskiej. Słowa powitania wykrzyczał też Władysław Stanisław Grzyb, lubelski krzykacz.

Tak rozpoczął się VIII Ogólnopolski Przegląd Hejnałów Miejskich. Punktualnie o godz. 16 z wieży Bramy Krakowskiej lublinianie usłyszeli dźwięki Roty i hejnału lubelskiego A.D., odegranego przez trębacza miejskiego Onufrego Koszarnego. Później zagrane zostały hejnały kolejnych miast.

- Przyszłam z rodziną, bardzo lubię słuchać hejnałów - powiedziała nam Maria Jeżyk, nauczycielka. - To dobrze, że Lublin też ma swój hejnał. To piękna tradycja i warto ją kontynuować.

Zbigniew Ojczyk jest hejnalistą z Krakowa. Hejnał z wieży mariackiej gra co godzina. Pracuje w zawodzie od 8 lat. Wcześniej grał w różnych zespołach i tak zaczęła się przygoda z muzyką.

- Jestem jednym z siedmiu krakowskich hejnalistów. Na początku trochę przerażała mnie wysokość wieży. W tej chwili nie boję się już tych 239 schodów - mówi Z. Ojczyk.

Jan Lisowicz przyjechał z Gorlic. Hejnały gra od wiosny 1997 r.


- Traktuję to jako dodatkowy zawód. Na co dzień jestem strażnikiem miejskim. W Gorlicach Straż Miejska mieści się w budynku Ratusza. Tutaj codziennie o godz. 12 gram hejnał - mówi J. Lisowicz. - Bardzo lubię muzykę i ta praca daje mi dużo satysfakcji. Poza tym mam poczucie, że robię coś wyjątkowego.
Ryszard Gąbka mieszka w Łęcznej. Tam też z okazji świąt państwowych gra hejnał. Muzykowanie jest rodzinną tradycją.


- Grał dziadek, potem ojciec, a teraz gram ja - mówi R. Gąbka. - Przekazuję tę pasję mojemu synowi. Michał ma 18 lat, ale twierdzi, że w przyszłości zajmie moje miejsce i też będzie grał hejnały. Tak więc Łęczna nie zostanie bez hejnalisty.

Oprócz hejnalistów dla lublinian grała też Orkiestra Dęta z Bychawy. Były marsze i muzyka rozrywkowa.
Beata Błaszczuk
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO