poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Ich marzenie to autobus

Dodano: 9 lipca 2007, 17:28

Mieszkańcy podbychawskiej Starej Wsi czują się pokrzywdzeni. Z miasta mogą wrócić do domu tylko piechotą. Dlaczego? Bo w wakacje autobusy nie kursują.

O sprawie powiedzieli nam sami mieszkańcy.
- Moja żona ostatnio źle się czuła. Musieliśmy wezwać pogotowie - mówi Stanisław Jamróz. - Po kilku dniach została wypisana ze szpitala. Niestety, nie miała jak wrócić do domu, bo komunikacja do nas nie dociera - twierdzi mieszkaniec Starej Wsi I. Małżeństwo musiało prosić o pomoc zmotoryzowanych sąsiadów. Ale co dalej?
Pan Stanisław ma 78 lat. - Trzymam się całkiem nieźle, ale raz na jakiś czas do lekarza trzeba pojechać - tłumaczy. W Bychawie jest Urząd Gminy i lepiej zaopatrzone sklepy. Ale boimy się wyruszać z domu, bo jak potem wrócić - skarży się mężczyzna.
Od września do końca czerwca - do i z Bychawy - kursuje szkolny bus. Z usług przewoźnika korzystają wtedy też dorośli. Ale latem, kiedy dzieci mają wakacje, żaden autobus do Starej Wsi I nie przyjeżdża. - Do miasta mamy tylko jeden autobus - kilka minut po 9 rano. Z powrotem żadnego - skarżą się mieszkańcy podbychawskiej osady.
O interwencję poprosili sołtysa. - To naprawdę poważny problem - przyznaje Piotr Wiśniewski. - W ubiegłym tygodniu wysłałem w tej sprawie pismo do burmistrza Bychawy - tłumaczy. Mieszkańcy Starej Wsi I chcieliby chociaż jednego kursu z Bychawy do domu - najlepiej po południu między godziną 14 a 15. Pod prośbą podpisało się ponad 20 osób.
Burmistrz Andrzej Sobaszek pismo dostał i obiecuje, że zrobi co może, by ludziom pomóc. - Sam mam niewielkie możliwości. Przecież to nie ja ustalam rozkłady jazdy i nie ja wydaję koncesję przewoźnikom - twierdzi. - To są kompetencje lubelskiego starostwa.
Zastępca naczelnika Wydziału Komunikacji i Transportu starostwa w Lublinie obiecał przyjrzeć się sprawie. - Współczuję mieszkańcom Starej Wsi. Znaleźli się w trudnej sytuacji. Zobaczę, co da się zrobić - mówi Józef Hołody.
Problem polega na tym, że PKS tamtędy nie jeździ, a prywatnych przewoźników nie można do niczego zmusić. - Jeśli uznają, że kursy byłyby nieopłacalne, to się na nie nie zdecydują - tłumaczy Hołody. - Ale postaram się pomóc - obiecuje.
Do sprawy wrócimy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!