poniedziałek, 29 maja 2017 r.

Lubelskie

Ich nowe życie

Dodano: 27 grudnia 2004, 22:24
Autor: Anna Haluch

– Szukaliśmy własnego kąta i spokoju. I tutaj to wszystko znaleźliśmy – mówi Maria Parylak. – Mamy dach nad głową i ludzie nam sprzyjają. Czego więcej trzeba?

W Anielpolu i Drewnikach (gm. Kraśniczyn) osiedliła się grupa bezdomnych z Poznania i okolic. Przyjechali tutaj za panią Marią i jej mężem , który pochodzi z pobliskiego Surhowa. Gmina bezpłatnie udostępniła im stare budynki szkolne. Mogą w nich mieszkać przez najbliższe 10 lat.
– Szkoły niszczały, bo nikt ich nie chciał zagospodarować. Teraz przynamniej komuś się przydadzą – mówi Romuald Lisowski, sekretarz gminy Kraśniczyn. – Bezdomni sami robią remont. Myślę, że dobrze gospodarzą.
Wszystkim „trzęsie” Maria Parylak. W Domu Integracji Społecznej w Drewnikach mieszka 12 osób. W Domu Pomocy Doraźnej w Anielpolu 14. – Nie są to ciągle te same osoby. Jedni przychodzą, inni odchodzą – mówi pani Maria. – Niektórzy nie akceptują obowiązujących tutaj zasad.
Nie ma mowy o żadnym leniuchowaniu. Każdy mieszkaniec zna swoje codzienne obowiązki. Trzeba sprzątać, rąbać drewno, gotować. I nie ma mowy po piciu alkoholu.
Podporą domu w Drewnikach jest pani Jadzia, która nie tylko świetnie gotuje, ale też potrafi rozbawić całe towarzystwo. Któregoś dnia uciekła z własnego domu tak jak stała. Nie mogła wytrzymać z synem, który się nad nią znęcał. Madzia jest niepełnosprawna. Rodzina zastępcza ją odrzuciła. Tomek i Kajetan też nie mają dokąd wrócić. Drewniki uważają za swój dom. Szybko znaleźli wspólny język z miejscowymi. Chcą z nimi organizować dyskoteki. Ostatnio przyjechała też do Drewnik kobieta z małym dzieckiem.
– Całe szczęście, że zima nie jest mroźna, bo mamy problemy z ogrzaniem budynków – mówi pani Maria.
W piecach palą drewnem zebranym w okolicy. Czasem uda się coś wyprosić od leśników. Najcieplejsze miejsce w budynku – kuchnia – służy także za łazienkę. Do ubikacji trzeba wychodzić za zewnątrz. W obu domach jest jeszcze wiele do zrobienia. Taka prowizorka nie może trwać wiecznie. Kilka pomieszczeń odmalowano, ale wymagają gruntownego remontu. Trzeba wymienić okna i drzwi, zrobić centralne ogrzewanie, ocieplić ściany.
– Przydałyby się jakieś meble, pralka, sprzęt gospodarstwa domowego i „chodzik”, bo jeden z podopiecznych choruje na stwardnienie rozsiane i nogi zaczynają mu odmawiać posłuszeństwa.
Choć bezdomni z Poznańskiego są w gminie Kraśniczyn od października, zdążyli zjednać sobie sąsiadów. Niektórzy nawet sponsorują ośrodek. A to gaz do samochodu zafundują, a to pieczywo. Przyłącze elektryczne też zrobili za darmo.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń:

Alarm24 telefon 691 770 010
Kliknij i dodaj swojego newsa!