piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Jak nam jest jej żal...

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 sierpnia 2007, 17:41

Mieszkańcy Krzczonowa są w szoku. Nie mogą zrozumieć, dlaczego spokojna i lubiana Bożena Z., ich sąsiadka, dokonała w poniedziałek napadu na bank.

- To było i śmieszne, i tragiczne - mówią.
- To mi się w głowie nie mieści - mówi przed sklepem w Krzczonowie jedna z kobiet, prosząca o anonimowość. - Ona jest gruba. Bardziej niż widać w gazecie. Jak ona mogła się zmieścić w ubranie moro? I jeszcze straszyć karabinem za 4 złote? To śmieszne.
- Nie powinna się przyznawać. Nikt się z niej śmiać nie będzie - mówią inni.
- Ale my wcale się z niej nie śmiejemy - dodaje druga. - Naszym zdaniem, to nie powinna się wcale do tego przyznać. A wszyscy zebrani jej potakują.
Natalia Poleszak, zastępca kierownika Gminnego Ośrodka Opieki Społecznej, też nie kryje zdziwienia.

- Nie mieliśmy żadnych zgłoszeń o tym, że potrzebna jest jej pomoc - mówi. - Owszem, wpłynął wniosek o dofinansowanie obiadów dla jej córeczki i takiej pomocy nikomu nie odmawiamy. Pani Bożena ma gospodarkę z rodzicami. Wszyscy uważają, że z jakichś powodów siadła jej psychika. Teraz uważniej przyjrzymy się jej sytuacji, ale według naszej dotychczasowej wiedzy nie działo się tam nic złego.
A ludzie przed sklepem gadają różnie. Że miała trochę długów. Jakiś mężczyzna dorzuca, że podobno ojciec miał jej za złe, że rozeszła się z mężem. Jakaś kobieta mówi, że Bożenie Z. były potrzebne pieniądze na wyjazd za granicę i nie miała od kogo pożyczyć.
- Z całym naciskiem podkreślam, że to porządna, spokojna kobieta - mówi Marian Podsiadły, wójt gminy. - Udzielała się w Kole Gospodyń Wiejskich, brała udział we wszystkich tutejszych uroczystościach. Ale kto może wiedzieć, co w człowieku w środku siedzi?
Wszyscy zgodnie podkreślają, że jest dobrą matką.
- Pani Bożena nie pije, chyba nawet nie pali - zastanawia się wójt. - Nie miała zaległości w podatkach, nie skarżyła się, nie żaliła. Napiszcie koniecznie, że we wsi nikt nie ma do niej pretensji. Może liczyć na naszą pomoc.
W tym roku córeczka Bożeny Z. pójdzie do szkoły.
- To dziecko jest zadbane. Na zewnątrz nic nie wskazywało, żeby matkę mogło coś popchnąć do takiego czynu - twierdzi Danuta Poniewozik, dyrektor szkoły w Krzczonowie. - Znam tę rodzinę, razem do kościoła chodzą, wydaje się, że wszystko jest w porządku. My zrobimy co w naszej mocy, żeby mała nie odczuła konsekwencji czynu matki. Zwrócimy baczną uwagę na jej relacje z innymi dziećmi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!