sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Jaś jednak pojedzie na Białoruś

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 lutego 2008, 18:34

Zastępcza mama Jasia nie odwoła się od wyroku lubelskiego sądu o deportacji malca na Białoruś.

Nie zdecydowała się też na złożenie wniosku o przedłużenie opieki nad chłopcem. Mimo że zapowiadała to w niedzielnym wydaniu Faktów TVN.

Tymczasem do sądu zgłosiły się dwie nowe rodziny, które chcą adoptować 10-miesiecznego chłopca. - Sprawa jest zakończona. Zamiana jednej rodziny zastępczej na drugą nie wchodzi teraz w grę. Białoruś upomniała się o swojego obywatela i musimy go przekazać - rozwiewa wątpliwości Wiesława Stelmaszczuk-Taracha, przewodnicząca V Wydziału Rodzinnego i Nieletnich lubelskiego Sądu Rejonowego.

Dramat Jasia opisywaliśmy kilkakrotnie. Chłopiec urodził się w Lublinie w kwietniu ub. roku. Cierpi na nieuleczalną chorobę genetyczną - mukowiscydozę. Matka Białorusinka zostawiła go tuż po narodzinach i zrzekła się praw do niego.

Chłopczyk przez pół roku przebywał w szpitalu w Poniatowej, bo żaden inny nie zgodził się go przyjąć. W końcu pod koniec października trafił do rodziny zastępczej w Gdyni. Na początku stycznia o Jasia upomniała się Białoruś i zażądała jego wydania.

Sprawę skomplikował fakt, że zastępcza mama Jasia - po zabraniu malca do Gdyni - zrezygnowała z opieki nad nim. Chłopczyk, najpóźniej do czwartku, ma trafić do ośrodka dla umysłowo chorych w Grodnie. - Deportacja może oznaczać dla niego śmierć - przekonuje Patryk Jan Jastrzębski z Transparency International Polska.

Grzegorz Schetyna, szef MSWiA powiedział TVN 24, że deportacja Jasia staje się nieunikniona, gdyż wszystkie procedury zostały już zakończone.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Internationale
zawodowy kierowca
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Internationale
Internationale (11 lutego 2008 o 20:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Całe szczęście, że w tym wieku jeszcze niewiele rozumie, bo żyłby w ciągłym szoku i strachu o swoją
przyszłość. Rozumiejąc cokolwiek wiedziałby, że jego los w Polsce to gorzej niż śmierć. Miałby świadomość
ryzyka niewydostania się z niej nigdy widząc wokoło bezprawie, kłamstwa i przemoc.
Na jego szczęście jest jeden ambitny kraj na świecie walczący o swoich obywateli.
Kaczor wprawdzie kwakał na Niemcy absurdy ale żadna placówka dyplomatyczna ani nikt z rządu nie
stanął po stronie polskich dzieci prześladowanych przez niemieckie urzędy. Odganiali szukających pomoc
rodziców i jeszcze ich straszyli. Opisywane to było w gazetach, rodzice sami zmuszeni byli do założenia
organizacji samoobronnej. Szkoda, że nie poprosili o białoruskie obywatelstwo i zaraz po tym o opiekę
tego szlachetnego kraju!

...Chłopczyk przez pół roku przebywał w szpitalu w Poniatowej, bo żaden inny nie zgodził się go przyjąć...
I to ma być ten opiewany ratunek dla niego w tym katolickim kraju?! Komu takie kłamstwa i taki ton, ufoludkom,
którzy jeszcze tu nie wylądowali?
Jeszcze jednego niewolnika sobie znaleźli! Szukają gorączkowo trików, żeby go nie spuścić z łańcuchów!
Hańbią mieszkańców Polski niepodzielających ich zdania. Oczerniają Białoruś wytrwale walczącą o podstawowe
prawa Homo Sapiens. Miliony Polaków skorzystało z okazji i uciekło z tego “raju”, chroniąc przed nim swoje
rodziny, bez ochoty powrotu do niego kiedykolwiek. Nawet uchodźcy z terenów zagrożonych wojną są tutaj
tylko przejściowo i przedzierają się dalej na Zachód!!! A tu takie kłamstwa ludziom doświadczającym codziennie
na własnej skórze rozkoszy okupacji watykańskiej. Kiedyś identycznie wychwalano pierwszych sekretarzy PZPR.
Zdrada, nieludzka zdrada!
Rozwiń
zawodowy kierowca
zawodowy kierowca (11 lutego 2008 o 19:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda malego ale prawo jest po stronie Bialorusi. A TVN w Faktach przed chwila nawet nie wspomnialo ze Jasio jest nieuleczalnie chory i straszylo Bialoruskim sierocincem. tvn klamie!!!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!